MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Nieustanne kształtowanie sumienia



Ksiądz, który głosi innym Dobrą Nowinę, musi ciągle formować własne sumienie. W przeciwnym razie grozi mu, że własne nieuświadomione i wyparte potrzeby będzie włączał w swoje duszpasterstwo i tym samym zafałszuje swoją misję. W przypadku księdza kształtowanie sumienia dotyczy nie tylko uważnego i ostrożnego kierowania sobą, ale także wielkiej wrażliwości na ludzi, którym jako duchowny towarzyszy i którym głosi słowo Boże. Bardzo łatwo potrafimy rozpoznać, czy jest on sobą, czy chowa się za autorytet swojej kapłańskiej roli, czy też ukształtował w sobie zdrowe sumienie i pozostaje w zgodzie ze swoim prawdziwym „ja”.

Czy moje sumienie prowadzi mnie ku życiu, czy sprawia, że jestem żywym człowiekiem, czy prowadzi do wewnętrznej jedności, do zgody z samym sobą? Jeśli przestrzeganie abstrakcyjnej normy hamuje życie, to znaczy, że moje sumienie błądzi. Wielu pobożnych chrześcijan, sumiennie przestrzega norm moralnych i zasad życia religijnego, lecz ich to nie ożywia, a raczej usztywnia. Sztywność ta, spowodowana wypartymi uczuciami i potrzebami, przejawia się u nich wręcz cieleśnie, są wewnętrznie spięci i przez to sztywni nawet w ruchach. Przestrzeganie norm jest u tych ludzi jedynie próbą ucieczki przed żywym Bogiem, przed własnym, autentycznym życiem z jego wyzwaniami. Postawa ta wynika nie z gotowości wypełniania woli Bożej, lecz ze strachu przed życiem, lęku przed spotkaniem z żywym Bogiem. Boją się oni pójść za głosem tego szczególnego powołania, jakie Bóg dla nich przeznaczył.

W Kazaniu na górze Pan Jezus upomina nas, byśmy wchodzili przez ciasną bramę. „Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!” Przestronna droga jest raczej drogą masową, taką, którą idą wszyscy. Czasami może ona być wręcz drogą drobiazgowego przestrzegania prawa. Przestrzegam przepisów, bo wszyscy ich przestrzegają, gdyż w przeciwnym razie różniłbym się od mojej wspólnoty zakonnej, od moich współbraci, byłbym sam. Wolę się więc dostosować. Tak jest wygodniej. Tymczasem „ciasną bramą” jest jedynie ta, przez którą muszę przejść, aby żyć naprawdę własnym życiem.

Innym kryterium pozwalającym odróżnić sumienie zdrowe od chorego jest zasada integralności – w odróżnieniu od rozdarcia. Zdrowe sumienie to takie, które wszystko w nas spaja w jedno, które pozwala nam być w pełni takimi, jakimi nas stworzył Bóg. Sumienie jest chore, gdy mnie dzieli wewnętrznie. Podział, duchowe rozdarcie rodzi się na przykład wówczas, gdy z jednej strony sumiennie przestrzegam norm, a z drugiej, nie zdając sobie z tego sprawy, pod płaszczykiem szlachetnych motywów daję upust własnym niewyżytym potrzebom i popędom. Niebezpieczeństwo to zagraża zwłaszcza księżom. W pracy duszpasterskiej bardzo łatwo może się zdarzyć, że dajemy upust naszej potrzebie bliskości i popularności. Wydaje nam się, że pomagamy drugiemu człowiekowi, a w rzeczywistości wykorzystujemy go dla naszych własnych potrzeb. Łatwo może zrodzić się wtedy nadużycie duszpasterskie, w ten sposób bowiem rozładowujemy naszą potrzebę władzy. Wiemy dokładnie, co ludzi „bierze”. Tylko ci duchowni, którzy są pogodzeni ze sobą, którzy w sumieniu dokładnie rozpoznają swe blaski i cienie, mocne i słabe strony, mogą wiarygodnie głosić pojednanie, skutecznie wypełniać posługę jednania.

Przykładem „pozbywania się” własnej agresji jest podkreślanie znaczenia wzajemnej miłości. Są księża, którzy twierdzą, że ich najwyższym celem jest miłość. Przy każdej sposobności napominają ludzi pozostających ze sobą w konflikcie, by się wzajemnie kochali. Nawet nie zauważają, że przez swą rzekomą miłość sprawują władzę, że tępią inne poglądy w imię miłości. Choć wypisali miłość na swoich sztandarach, okazują się częstokroć bezlitośni wobec ludzi nie pasujących do ich koncepcji, uznając ich za bezbożników. Księża ci odsuwają od siebie zło, którego nie dostrzegają we własnym sercu, i przenoszą je na innych. Odcinają się od szatana, który w nich mieszka, i szukają go w innych. Jest to typowa cecha rozdarcia wewnętrznego. Zdarzają się też księża, którzy stają się przyczyną podziału w każdej kolejnej parafii, do której trafiają. Zjawisko to wskazuje zawsze na chore sumienie, na rozdarcie wewnętrzne, które tacy duchowni przenoszą na otoczenie.

Trzecim kryterium poznawania zdrowego sumienia jest wolność. Jeśli ksiądz bez przerwy zastanawia się lękliwie, czy robi wszystko dobrze, co myślą o nim inni, czy to, co robi, podoba się Bogu, znaczy to, że nie dotarł jeszcze do jądra swojej osoby, nie przebił się do czystego głosu sumienia. Sumienie oddycha wolnością. Będąc w jedności z Bogiem, podejmuje ono swobodne decyzje, nie musi się oglądać na opinię innych ludzi. Oczywiście wolność nie oznacza dowolności i egoizmu. Prawdziwa wolność to wolność od samego siebie, to wolność poświęcania się, zajmowania się ludźmi i podejmowania zadań, wolność miłości, „by dać swoje życie (...) za wielu”.

Czwartym kryterium zdrowego sumienia jest kreatywność. Bóg jest Stwórcą. Stwarza z niczego, kształtuje świat, formuje człowieka. Jeśli duchowny spotka się z Bogiem we własnym sumieniu, znajduje to odbicie w twórczym życiu, kreatywności, fantazji, przyjemności robienia czegoś nowego. Kiedy natomiast ksiądz kieruje się wyłącznie normami, nie daje niczego z siebie. Jest porządny, nie robi nic złego, ale też nie robi nic dobrego. Ponieważ źródłem przestrzegania norm u takiego księdza jest głównie lęk, czuje się on sparaliżowany, gdy ma uczynić jakiś nowy krok.

Życie i wolność to kreatywność. Dlatego duchowny ma być człowiekiem. Kreatywność jest ważną cechą zarówno Ducha Świętego, jak i księdza, który żyje Duchem Świętym. Żyć zgodnie z sumieniem, to ostatecznie nic innego, jak pozwolić kierować sobą Duchowi Świętemu, Duchowi Bożemu, a nie duchowi tego świata, nie złym duchom, demonom, które mącą nasze myśli.Temu, kto zaniedbuje własne sumienie, zadowalając się zewnętrznie poprawnym zachowaniem, grozi ciągłe niebezpieczeństwo zafałszowywania głoszonej prawdy swymi podświadomymi życzeniami i potrzebami. Jesteśmy wezwani do formowania własnego sumienia nie tylko ze względu na własne zbawienie, lecz również, i w pierwszym rzędzie, z uwagi na naszą posługę kapłańską.

Sumienie wciąż na nowo podpowiada nam, kiedy próbujemy wykorzystać Boga dla podniesienia poczucia wartości własnej lub dania upustu potrzebie władzy. W sumieniu słyszymy także cichy głos Boga zapraszającego nas do służenia ludziom i budzenia w nich życia, którym Bóg ich obdarzył. Księża, którzy zamiast wsłuchiwać się w głos sumienia, kierują się własnymi potrzebami, nie obudzą życia w ludziach, lecz przeciwnie – przytłumią je i zniszczą. Centralnym kryterium dobrego sumienia duchownego jest moim zdaniem to, że w mocy Ducha Świętego służymy życiu, sprawiamy, że w ludziach rozkwita życie Boże.



Liczba wyświetleń strony: 9446128 * Liczba gości online: 30 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC