MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Każdy cierpi sam



Jezus samotnie idzie swoją drogą. Droga Męki Pańskiej rozpoczyna się pojmaniem Jezusa. Każdy cierpi sam, tak to przynajmniej odczuwamy. Jezus w chwili szczególnej swojej męki mówi słowa, które mogą napełniać nas przerażeniem: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” Jego cierpieniu i śmierci w opuszczeniu towarzyszy zaufanie. Każdy, kto czuje się opuszczonym przez Boga, jednocześnie zwraca się do Niego, ten już przezwycięży swe poczucie opuszczenia.

Samotnie idziemy drogą życia, która jest w znacznym stopniu drogą krzyżową. Od czasu do czasu znajdą się na niej osoby kochające, życzliwe, jak Matka, Weronika, niewiasty płaczące, Szymon. Oni przynajmniej w sercu (Maryja, Weronika, niewiasty płaczące), albo pod przymusem (Szymon z Cyreny) pomagali nieść krzyż. Uczymy się kontemplując, wpatrując, słuchając, mając czas, nie spiesząc się, nie chcą uzyskać efektu w postaci wielkich wzruszeń, łez, przeżyć, które na długo pozostaną.

Jezus doświadcza bolesnych upadków. Wydawać by się mogło, że przyczyniły się do nich takie sprawy jak, zmęczenie organizmu, wycieńczenie okrutnymi torturami, psychiczne poniżanie, nagrzane słońcem powietrze do granic ludzkiej wytrzymałości, brak wody, ciężki krzyż. Upadki Jezusa są cierpieniem wynagradzającym za upadki człowieka. Grzech człowieka sprowadza nie tylko cierpienie człowieka, lecz i Boga-Człowieka. Upadki człowieka są jego poniżeniem, upadki Boga-Człowieka, jego wywyższeniem.

Tak jak Barabasz zasłużyliśmy na śmierć, lecz Jezus bierze na siebie naszą śmierć, abyśmy mogli żyć. Przeraża ludzka nieświadomość na drodze krzyżowej wobec tego wszystkiego, co się dokonuje na ich oczach. Nieświadomość jest w jakiejś mierze związana z tym, że człowiek nie żyje teraz, nie wie kim jest, nie zna siły swoich pragnień, nie ma świadomości do czego one zarówno jego, jak i innych mogą doprowadzić. Brak refleksyjności życia, może prowadzić do niepotrzebnego cierpienia.

Jezus idzie na śmierć, a ci którzy mu towarzyszą jedni płaczą i współczują, inni kpią i wyśmiewają się z Niego, jeszcze inni przechodzą obojętnie sądząc, że ich nie dotyczy cierpienie Skazańca. To nie jest ich życie. Oni nie mają takiego problemu, nikomu nie podpadli. Niech każdy martwi się o siebie. Warto być tego świadomym, że czy tego chcemy, czy nie, idziemy razem z Jezusem drogą krzyżową, gdyż tylko ona prowadzi do domu Ojca.



Liczba wyświetleń strony: 10678489 * Liczba gości online: 32 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-20
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC