MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Radosne oczekiwanie i radosne dawanie



„Trawa usycha, więdnie kwiat, lecz słowo Boga naszego trwa na wieki” (Iz 40,8). Słowa z Pisma św. zmieniają wnętrze człowieka. Kiedy je powtarzamy, one przenoszą nas ponad złym nastrojem i zamętem dni i tygodni. „Ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą” (Iz 40,30-31). Powtarzanie tych słów odnawia siły.

Słowa przypominające o nadejściu Boga nie tylko przypominają nam, że On się objawi, lecz także, że powoli przekształci całe nasze istnienie w oczekiwanie. I tak wkrótce nie będziemy oczekiwać, lecz będziemy samym oczekiwaniem, wszyscy staniemy się „czekaniem”.

Czasem trudno nam czekać spokojnie. Szczególnie, kiedy czekamy na powtórne przyjście Chrystusa. Taki Adwent jest trudny, bolesny, wypełniony lękiem. Dlatego, jeśli nie ma w nas pięknych pragnień związanych z oczekiwaniem na Pana, powinniśmy oczekiwać doświadczając strachu. Częścią dojrzewania chrześcijańskiego jest powolne, ale wytrwałe pogłębianie lęku aż do punktu, kiedy stanie się on pragnieniem. Lęk przed Bogiem nie przeczy Jego miłosierdziu.

Oczekiwanie może być radosne szczególnie wtedy, kiedy wiemy, że Pan nadejdzie. Nasze oczekiwanie prowadzi nas do radości, a nasza radość do pragnienia, by ją dawać innym. Prawdziwa radość zawsze chce się dzielić.. W naturze radości leży nawiązywanie kontaktów z innymi ludźmi i zapraszanie ich, by korzystali z darów, które otrzymaliśmy.

Adwent jest okresem radosnego oczekiwania i radosnego dawania. Jednak adwent jest nie tylko okresem radości. Jest także okresem, kiedy ci, którzy są samotni, czują się bardziej samotni niż zwykle. Kiedy żyjemy w kochającej, podtrzymującej na duchu wspólnocie, adwent i Boże Narodzenie wydają się samą radością. Trzeba uczyć się wspominania samotności podczas radości, a także radości podczas samotności. W ten sposób stajemy się silniejszy, by nie przerazić się jej i pomóc innym.

Trzeba pielęgnować w sobie pamięć o radości, ponieważ to daje siłę. Dajemy radość innym również wtedy, kiedy nasze serce dotyka ból samotności. Kiedy Jezus był najbardziej samotny, dawał najwięcej. Dawanie radości powinno być niezależne od stanu ducha, od przeżyć w sercu.

Czekanie adwentowe jest czasem uczenia się. Im dłużej czekamy, tym więcej słyszymy o Tym, na którego czekamy. W miarę jak upływa adwent, coraz więcej słyszymy o pięknie i chwale Tego, który ma nadejść. Adwent prowadzi do narastającej wewnętrznej ciszy i radości, która uświadamia, że Ten, na którego czekam, już przyszedł i mówi do mnie w ciszy mojego serca. Tak jak matka czuje rosnące w swoim łonie dziecko i nie jest zdziwiona, kiedy się rodzi, ale z radością przyjmuje to dziecko, które poznała w czasie swego oczekiwania, tak Jezus może się rodzić w moim życiu powoli i nieustannie i być przyjęty jako Ten, którego poznałem podczas oczekiwania.

Oczekiwanie na Jezusa, to zmierzanie w jednym kierunku, pragnienie jednego. To jest nasze dążenie i cel. Dopiero wtedy możemy pozbyć się wielu cierpień i rozterek, które są skutkiem podziału w sercu. Kiedy pozwolę Panu, aby stał się jego ośrodkiem, życie i oczekiwanie na jego przyjście okaże się prostsze, bardziej jednolite i skupione.

Oczekując na Pana zbliżam się do wspólnoty, w której żyję. Ludzie stają mi się bliżsi, ciepli, ważni. Im bliżej jestem Boga, tym bliżej jestem innych ludzi. Podstawą wspólnoty nie są idee, uczucia i emocje, jakie mamy dla siebie, lecz wspólne czekanie i wspólne poszukiwanie Boga. Dlaczego jestem bliżej innych, a oni bliżej mnie? Ponieważ nasze umysły i serca ukierunkowane są na Boga, przez oczekiwanie. Wtedy możemy żyć w pokoju, RAZEM, nie dlatego, że coś nas wzajemnie do siebie przyciąga, ale że wspólnie przyciąga nas Bóg.



Liczba wyświetleń strony: 10052351 * Liczba gości online: 13 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-21
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC