MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Najświętszej Maryi Panny Bolesnej



Tradycja chrześcijańska dostrzega w Maryi siedem wewnętrznych zranień. W nich możemy odnaleźć i wyrazić nasze rozczarowania, ból i smutek. Również i naszą duszę przenika miecz, gdy jakiś człowiek nas rozczaruje lub zrani, gdy Bóg żąda czegoś, co niszczy nasze zamiary. Ucieczka do Egiptu jest symbolem obcości, w jakiej musimy się pogrążać. Czujemy się odrzuceni, obcy, bezbronni, nie posiadamy imienia, jesteśmy odepchnięci jak jakieś zbędne obciążenie. To wydarzenie związane z osobą Maryi skłania nas do tego, by się nie poddawać, walczyć wraz z Maryją o własną tożsamość i z nią mieć nadzieję na nowe życie.

Jakże często nie rozumiemy naszych najbliższych i najlepszych przyjaciół. Czujemy, że jest w nich to, czego nie możemy osiągnąć, jakaś bezpośrednia obecność Boga, wobec której powinniśmy milczeć pełni bojaźni. Potrzeba przyjąć tę prawdę, że drugi człowiek nie może należeć do nas, lecz musi być w domu swojego ojca. Maryja towarzyszy Jezusowi na drodze krzyżowej, drodze poniżenia i hańby. Często trudniej nam patrzeć na cierpienia ukochanych ludzi niż cierpieć samemu. Maryi nie pozostaje nic innego, jak przyjąć na swoje łono martwego Jezusa, ukochanego Syna, któremu przepowiadano wiele rzeczy, który tak wiele obiecał. Swoje nadzieje musi złożyć do grobu.

W tym dniu powinniśmy dopuścić do głosu nasz ból, wyrazić go przed Bogiem. Nie musimy zmuszać się do tego, by w wierze przezwyciężać go lub próbować stłumić. Mamy prawo czuć się bezsilni, samotni, niezrozumiani. Lecz jednocześnie nie powinniśmy pogrążać się w bólu, lecz spojrzeć na nasze cierpienia poprzez cierpienia Maryi i warz z nią zanieść je Bogu. Patrząc na nasze cierpienie przez przeżycia Maryi, możemy je także uświęcić.

Święto Matko Bożej Bolesnej ukazuje kobiecy sposób obchodzenia się z bólem, a ten jest inny od sposobu, w jaki mężczyźni reagują na cierpienie. Kobieta próbuje zrozumieć cierpienie, odnaleźć jego przyczynę, przeniknąć go z miłością, i zaakceptować, póki nie narodzi się z niego coś nowego. Mężczyzna przeżywający ból jest bardziej aktywny. Traktuje cierpienie jako próbę sił starając się wyjść z tego doświadczenia silniejszym. Maryja przekracza płaszczyznę próby sił. W swojej macierzyńskiej miłości znosi cierpienie. Pokonuje je nie w walce, lecz z miłością.



Liczba wyświetleń strony: 10696730 * Liczba gości online: 23 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-21
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC