MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Pielgrzymka nadziei z Maryją – III etap



Etap trzeci – od Zesłania Ducha Świętego do wniebowzięcia Maryi. Jest to okres naznaczony wylaniem Ducha Świętego, który jednoczy w zmartwychwstałym Chrystusie pierwotną wspólnotę Kościoła. III etap objawiają: wspólnota, misja, nadzieja. Maryja przewodniczy w miłości, w modlitwie oczekiwania. Tak postrzegamy tajemnicę Wieczernika. Maryja jest tam, jako czuły punkt jednoczący grupę uczniów Jezusa, która idzie za wezwaniem, nauką i Krzyżem Jej Syna. Jest to grupa, która nie otrzymała jeszcze mądrości, mocy i jednoczącej miłości Zesłania Ducha Świętego. Dlatego nie jest to jeszcze wspólnota doskonała.. Brakuje wylania Ducha Świętego, który jest zasadą zespolenia i jedności.

Wydaje się, że Maryja czuła potrzebę nieustannego słuchania Syna, a przede wszystkim trwania w wierności. Warto też pamiętać, że Maryja należała do tej wspólnoty służebnej, w której „jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących”. Bycie we wspólnocie wymaga wyrzeczenia i umierania; wymaga pojednania i spotkania; wymaga przede wszystkim całkowitej wierności słowu Bożemu i dojrzałego, odpowiedzialnego posłuszeństwa. „Prosimy was, bracia, abyście uznali tych, którzy wśród was pracują, którzy przewodzą wam i w Panu was napominają. Ze względu na ich pracę otaczajcie ich szczególną miłością”. Wszystko to jest możliwe jedynie przez wiarę i modlitwę. Modlitwa oświeca i sprawia, że dojrzewamy do posłuszeństwa. Wiara wydobywa nas z naszego egoizmu i szukania siebie, w prowadza w czyste Boże działanie i pozwala nam żyć w twórczej radości zjednoczenia.

Ludzie potrzebują dziś spokojnej obecności i łagodnych słów prawdziwych świadków miłości, którzy byliby zaangażowanymi twórcami pokoju i doświadczonymi nauczycielami życia wspólnotowego. Nasze powołanie teraz do ewangelizacji, jest wezwaniem do tworzenia takiego klimatu we wspólnotach zakonnych, „abyśmy byli jedno”. Wierność Maryi sprawia, że nasza komunia z Bogiem, braćmi i siostrami, przez naszą wierność Panu, jest możliwa. Trwanie w komunii, trwanie w jedności, jest konkretną formą naszej wierności.

Kościół, jaki wychodzi z Wieczernika, po zesłaniu Ducha Świętego, jest Kościołem misyjnym. Jest to wspólnota zdolna do świadczenia o Zmartwychwstałym, o Tym, który wyswobodził nas do wolności. Maryja jest świadkiem ukrytym i milczącym, którego podstawowym posłannictwem było rodzić przez kontemplację przynoszącą owoc – pełne miłości i mocy słowo Apostołów: „Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy mieli wielką łaskę”.

Kościół rodzi się codziennie w wiernym sercu Maryi. Posłannictwo wymaga: miłości i czystego świadka wymaga wierności i męstwa ze strony przepowiadającego, wymaga pogodnej wytrwałości, aby podjąć męczeństwo, wymaga kontemplacji, wymaga wewnętrznej integracji człowieka, spokoju w obliczu krzyża. Kontemplacyjne milczenie Maryi sprawiło(niekiedy stawiamy pytanie o sens milczenia w życiu zakonnym. Jest ono jednym z warunków kontemplacji), że Kościół wzrastał wewnętrznie. Jej doskonała uległość wobec Ducha Świętego gwarantowała wewnętrzną jedność Kościoła i skuteczność jego misji ewangelizacyjnej.

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że modlitwa, wierność i cierpienie Maryi sprawiają, że Kościół wzrasta: wierniejszy Zmartwychwstałemu, bardziej utwierdzony we wspólnocie, coraz śmielszy w posłudze ewangelizacji. Również Matka Najświętsza przyjęła słowa Jezusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. Ona realizowała to posłannictwo we właściwy sobie sposób – w milczeniu. Już w momencie nawiedzenia otrzymujemy pierwszy znak Maryi, jako „misjonarki”. Z pośpiechem ruszyła w drogę. Misyjność zawsze zakłada dawanie Boga, przekazywanie Go, pozostawianie w innych radości płynącej ze zbawienia poprzez swą wyciszoną przejrzystość.

Naszym zadaniem, naszą misją, jako osób konsekrowanych, jest zaszczepienie w bezpłodnym łonie naszego starego i smutnego społeczeństwa radości nowego człowieka, stworzonego na nowo w Chrystusie, którego z żarliwością głosimy, jako ewangelizatorzy nadziei. Posłannictwo, ewangelizacja zakłada szczególne włączenie się w sprawy świata. Potrzebna była radosna pełnia skupienia i oczekiwania, chwila głębokiej modlitwy i komunii w Wieczerniku. Teraz jednak, kiedy „wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym”, trzeba zostawić Wieczernik, aby włączyć się w świat jako prorocy i świadkowie.

Pięćdziesiątnica, oznacza koniec zamknięcia z powodu „obawy przed”. Otrzymaliśmy Ducha Świętego i jest to znak, iż trzeba rozpocząć konkretne działanie, które obfitować będzie w cuda, ale i trud, oraz zagrożenia. Powinniśmy pozostać w świecie, ale nie być ze świata. Oczekuje się od nas, abyśmy się nie izolowali, abyśmy żyli zanurzeni w świecie, dzieląc niepokoje i nadzieje, smutek i radości ludzi. Ale też oczekuje się od nas, abyśmy nie rezygnowali z Ewangelii. Dzisiaj szczególnie wymaga się od osób konsekrowanych bardzo wyraźnego i zdecydowanego upodobnienia się do Jezusa ukrzyżowanego i bardziej wyraźnego świadectwa miłości Boga do ludzi. Ludzie, ten świat, chce w nas widzieć prawdziwych przyjaciół Boga, żarliwych świadków miłości Ojca i autentycznych proroków nadziei.

Ponieważ smutek zasłaniam nam oczy i paraliżuje serce, dlatego trudno zobaczyć nam Zmartwychwstałego, a tym samym podążać z Maryją w pielgrzymce nadziei. Albo dlatego nie żyjemy nadzieją, ponieważ w sposób niezrozumiały, ciągle idziemy sami w życiu zakonnym. Nasz świat – zniechęcony i smutny – potrzebuje nadziei. Takiej jednak nadziei, która skieruje go ku temu, co dobre, ku radowaniu się w Bogu. „Szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale”.

Na trzecim etapie pielgrzymki nadziei z Maryją najbardziej porusza to, co jest ukryte i ostateczne: „oczekując błogosławionej nadziei”. Ale też to, co pewne: Chrystus żyje i jest w drodze z nami. Jest w tym nadzieja. Wydaje się jednak, że przyzwyczailiśmy się dużo marzyć i dyskutować o nadziei. Gdybyśmy mogli opisać nasze czasy, niektórzy zapewne powiedzieliby, że jest to świat bez Chrystusa i bez nadziei. A tym samem jest to świat bez miłości. Był czas, kiedy kładziono nacisk na wiarę, ale może teraz trzeba nalegać bardziej na nadzieję. Żyć nadzieją, oznacza posiąść świadomość, że Chrystus zmartwychwstał, żyje i idzie z nami.



Liczba wyświetleń strony: 9449400 * Liczba gości online: 22 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-24
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC