MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Nawrócenie



Droga, która ze świata iluzji prowadzi nas do prawdziwego poznania i doświadczenia Boga, zawiera w sobie obowiązkowy etap – nawrócenie. Trwanie w iluzji w odniesieniu do własnej osoby, moich możliwości, a także w iluzji dotyczącej mojego otoczenia, uniemożliwia poznanie i doświadczenie Boga. Brak uświadomienia sobie moich słabości i uznania ich przed Bogiem, jest przeszkodą w poznaniu i smakowaniu słów Jezusa. Nawrócenia, owocują ciągłym poznawaniem Boga i nas samych. Każdorazowe oczyszczenie, jest doświadczeniem wielkiego nawrócenia, które jest niezbędne, aby wyjść na spotkanie Boga, a nie podążać za fałszywymi bóstwami. Nie ma doświadczenia Boga w życiu człowieka, bez przyzwolenia na oczyszczenie.

Poznanie, doświadczenie Boga nie jest możliwe, jeśli nie posiadamy wewnętrznej gotowości odmiany naszego życia. Każdorazowe oczyszczenie jest doświadczeniem wielkiego nawrócenia. Jest ono konieczne, aby wyjść na spotkanie Boga, a nie podążać za fałszywymi bóstwami. Nie ma doświadczenia Boga, bez przyzwolenia na oczyszczenie (nawrócenie). Nawrócenia owocują ciągłym poznawaniem Boga i nas samych. Ta wewnętrzna gotowość do przemiany życia jest związana z obrazem Boga, oraz obrazem siebie samego, jaki w sercu noszę. Wejście w doświadczenie Boga pojawia się tam, gdzie człowiek odkrywa słabość swoją, oraz uznając ją, prosi Jezusa o uzdrowienie. Doświadczenie Boga przychodzi wraz z uznaniem: potrzebuję wewnętrznego uzdrowienia, pragnę uzdrowienia.

Dla nas, którzy uczyniliśmy Boga zasadniczą racją swojego życia, nawrócenie się oznacza realizowanie Bożego zamysłu, Jego pragnienia – z wiarą i wytrwałością, pokonując pokusę wygodnej bierności czy przeciętności. W sytuacji osób konsekrowanych możemy mówić o podwójnym nawróceniu. Pierwsze jest związane z faktem narodzenia się we mnie pragnienia poświęcenia swojego życia służbie Bogu, drugie natomiast sprawia, że ja w całości ofiarowuję się Bogu na drodze do świętości. Wielu jednak zatrzymuje się na tym pierwszym, na zamiarze służby, pozytywnym samym w sobie, ale niezdolnym do wewnętrznej przemiany człowieka. Nie można zatem mówić o nawróceniu całkowitym.

Zaangażowani w stawanie się wciąż większymi „ekspertami” w dziedzinie znajomości rzeczy Bożych, dochodzimy do zbytniego przyzwyczajenia się do nich. W ten sposób nie zadziwiają już nas cuda, które dokonuje Jezus wokół nas i w nas samych; nie pobudza nas już Jego Słowo, które każdego dnia odsłania nam coś nowego odnośnie do nas i samego Boga, a więc nie odczuwamy potrzeby wewnętrznej przemiany. Łatwo przychodzi nam wyobrazić sobie, że znamy Jezusa, kochamy Go i służymy Mu, tak jakby był On jakimkolwiek z naszych przyjaciół, nie mających szczególnych pretensji czy nieprzewidzianych wymagań. I tak popadamy w jedną z naszych iluzji.

Nawrócenie niszczy te nasze zuchwałe wyobrażenia, nasze iluzje. Droga o której mówimy zaczyna się od odkrycia, że Bóg jest ponad wszystko i wszystkich i jest większy od naszych projektów i ideałów. Odkrywamy, że jedyną wartościową odpowiedzią jest wyjście poza samego siebie, poza swój świat, poza swoje projekty, poza własne wizje życia konsekrowanego. I to jest właśnie nawrócenie, ten cierpliwy procesji przemiany własnej historii, który wymaga odwagi. Niekiedy usiłujemy zajmować się przyszłością, nie rozwiązując naszych problemów, które są usytuowane w przeszłości. Nawrócić się, to m.in. zobaczyć w wierze swoją przeszłość i poddać ją, to co w niej zranione, chore, pod uzdrowienie przez Jezusa .

„Wszystko uznałem za stratę„ Gdy otwieram się na Boga, pragnąc Go słuchać, pragnąc Go miłować – On odkrywa przede mną fałszywe bóstwa mojej przeszłości. Są to: kryteria mojego działania, hierarchia wartości, sposób wyjaśniania rzeczywistości, różnorodne sympatie i przywiązanie do osób i rzeczy. To wszystko może stanowić w naszym życiu coś w rodzaju bożka, który – jak nam się wydaje, zaspokajał nasze potrzeby, a potem nas zdradził.

Im bardziej wchodzimy w realne kontakty z prawdziwym Bogiem, tym bardziej stajemy się wrażliwi na to wszystko, co nas w jakikolwiek sposób od Niego oddala. Kiedy Bóg mi się objawia, wszystko inne traci wartość bądź przybiera nowe, odmienne, nieoczekiwane znaczenie. Uczucie, które zaspokajało potrzeby serca i bez którego wydawało się, że nie mogę się obejść, ukazuje się jako zbyt ubogie dla serca wezwanego przez Boga do rozmiłowania się w Nim. Taką rzeczywistość możemy nazwać doświadczeniem nawrócenia, jakie miało miejsce w życiu Szawła z Tarsu: „Ale to wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzuwam się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa„

Istnieje w życiu taka chwila, w której „poprzednie rzeczy” muszą się nam wydać wyłącznie śmieciami. Jeśli nie mamy odwagi nazwać ich w ten sposób, ryzykujemy, że nie nawrócimy się nigdy, że nie narodzimy się nigdy do nowego życia. Jeśli w pewnym momencie nie odczujemy obrzydzenia dla określonego naszego dotychczasowego sposobu życia, dojdzie do tego, że zadowolimy się starym życiem, nużącym, powtarzającym się, monotonnym ze względu na swą przeciętność, i nie staniemy się nigdy „nowym człowiekiem”. Dlaczego jednak „śmieci, strata, obrzydzenie”?

W określonym momencie poprzedni styl życia staje się wewnętrznie sprzeczny i frustrujący. Nie tylko dlatego, że uniemożliwia autentyczne życia wartościami, ale dlatego, że uniemożliwia prawdziwe zaspokojenie potrzeb. Nie opłaca się więc po prostu żyć w taki sposób. Jeżeli żyję własnymi potrzebami, wcześniej lub później dojdzie do konfliktu między tymi potrzebami. Dlatego potrzeba uświadomienia sobie, że kontynuując pewien sposób życia, wyrządzamy sobie zło własnymi rękami, żyjemy w sposób szkodliwy.

W naszym nawróceniu ważną rolę odgrywa budzenie nas przez Boga oraz doświadczenie porażki określonego stylu mojego życia. Czy odczuwam potrzebę porzucenia dotychczasowych zwyczajów, do rezygnacji z satysfakcji , które uważałem za niezbędne, do zerwania pewnych więzi, do porzucenia iluzji. Nawrócenie się jest nie tylko odrodzeniem, ale i śmiercią. Dla czegoś powinienem chcieć umrzeć, aby dla Kogoś (dla Boga) żyć. Zaczyna się ono od tego dnia, w którym zgodzimy się na fakt, że Bóg różni się od naszych schematów. Wydaje ono owoc, gdy pozwalamy, aby Bóg prowadził nas tam, gdzie sam chce, do miejsc, które zna wyłącznie On.



Liczba wyświetleń strony: 10079094 * Liczba gości online: 13 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC