MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Pokusy



Zbliża się Adwent. Potrzeba świadomie udać się na pustynię, by na niej, w samotności, czekać na Boga. Lecz na pustyni czeka nas walka. To podczas tego pobytu ujawnia się w człowieku to, z czym musi on walczyć, albo z czym nie chce walczyć. Dochodzi do głosu świadomość tych spraw, w których się poddał, już zrezygnował. To jest walka o pogodniejsze, lepsze moje życie we wspólnocie zakonnej. Miejsce moich oczekiwań, tęsknot, spodziewania się czegoś ważnego i miłego dla mnie, może być miejscem kuszenia. Stąd również to miejsce, może stać się dla mnie miejscem oczyszczenia moich tęsknot; zmiany kierunku moich pragnień. Tam dokonuje się nie tylko konfrontacja ze światem, obecnym w człowieku, ale i spotkanie z nadprzyrodzonością.

Dlaczego dobrze decydować się na chwile bez drugiego człowieka: więcej ciszy, więcej refleksji, mniej rozmów? To wszystko po to, aby odczuć bliskość Boga. Najtrudniejszą sprawą w samotności, ciszy, w przeróżnym splocie tęsknot zarówno doczesnych, jaki nadprzyrodzonych, jest walka z sobą samym. Bez tej walki nie ma pokoju, rozpoznawania Boga w codzienności. Tam gdzie jest miejsce na próbę, tam i jest czas na owocowanie próby – uwielbienie Boga. Tam gdzie doświadczamy próby, oczyszcza się i rozkwita nasza miłość do Chrystusa. Przez próby Bóg bierze nas w ramiona. Wszystko, co boli, można i trzeba odczytywać jako Jego niewolę miłości.

Aby odczuć troskę Boga, odczuć Jego prowadzenie, potrzebne są próby, pokusy, niepokoje serca, zniechęcenia, łzy. Gdy podejmujemy walkę z szatanem, pragnąc życia w posłuszeństwie Bogu, pokornego, pojawiają się pokusy, rozczarowania, zniechęcenia. Gdy odniosę zwycięstwo nad pokusą, zniechęceniem, rozczarowaniami, wówczas wzrasta moja siła i wewnętrzna czystość. Pokusy są zasadniczą częścią życia zakonnego. Będą nam towarzyszyły do końca życia na ziemi. Nie można wejść do nieba, nie można otrzymać daru świętości, nie doświadczając wcześniej pokus. W walce z nimi objawia się nasza dojrzałość w wierze, troska o powołanie zakonne. Tam gdzie pokusy, wzrastać może większa niż zwykle wrażliwość na Boga.

Gdyby w naszym życiu nie było pokus, mogłoby się pojawić niebezpieczeństwo lekceważenia Boga i wykorzystywania Go do własnych celów. Wzrastamy uderzani przez pokusy; zakorzeniamy się w Bogu, im silniej i częściej one nas nawiedzają. Nie można być zakonnikiem, kapłanem nie walcząc z pokusami. Pokusy wymuszają na nas to, na co sami bez nich moglibyśmy się nie zdecydować. One uświadamiają człowieka, że o miejsce dla Boga we własnym sercu trzeba walczyć.

Im więcej walki ze złem, tym większe doświadczenie duchowe. Trzeba znać swoje słabe strony życia. To pokusy nas uczłowieczają, uważają niektórzy, ponieważ musimy dotknąć korzeni naszego powołania, naszej wiary. A jeśli ich nie mamy, zmuszają one wręcz do ich budowania. Jeden z mistrzów życia duchowego mówił: „Odrzuć pokusy, a zobaczysz, że nikt się nie uświęci, gdyż ten, kto stroni od użytecznych mu pokus, stroni tym samym od życia wiecznego. W swej istocie są to pokusy, które świętym przygotowały ich korony”.

Ciągle mamy na uwadze pokusy rodzące się w nas na skutek określonych myśli, namiętności i działania złego ducha. Pokusy są częścią naszej natury i sprawiają, że stajemy się bardziej odporni. Gdy w Modlitwie „Ojcze nasz” wołamy: „I nie wódź nas na pokuszenie”, nie prosimy oto, abyśmy nie byli kuszeni, gdyż jest to niemożliwe, lecz jedynie o to, abyśmy nie zostali pochłonięci przez pokusę i nie uczynili czegoś, co nie spodobałoby się Bogu. To bowiem oznaczałoby, że ulegliśmy pokusie.

Nie doświadczając pokus, nie odczuwalibyśmy troski Boga o nas, nie zyskali zaufania do Niego, nie nauczyli się myśleć i postępować mądrze, rozważnie, z namysłem. Przed pokusami modlitwa człowieka kierowana do Boga jest taka, jakby obcy mówił do obcego sobie. Kiedy jednak nie ulegniemy pokusie, odczuwamy więź, łączność z Bogiem i Jego bliskość. Nawet ulegając pokusie, możemy zbliżyć się do Boga w inny sposób. To pokusy skłaniają nas do czujności. Nie chodzi o to, aby być od nich uwolnionym, by one w ogóle się nie pojawiały, lecz należy prosić Boga o cierpliwość na czas walki z nimi. Pokusy czynią nas bardziej pokornymi. Nie możemy bowiem nigdy powiedzieć, że: nienawiść, zazdrość i cudzołóstwo nie stanowią dla nas żadnego problemu.



Liczba wyświetleń strony: 10696663 * Liczba gości online: 19 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-21
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC