MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Fundamentalne znaczenie liturgii dla Kościoła



Połamał chleb

Eucharystia buduje Kościół przez konsekrację. W Liście św. Pawła do Rzymian czytamy: „Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała wasze na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej”. Inaczej mówiąc: czyńcie także i wy to, co uczynił Jezus, stańcie się i wy eucharystią dla Boga! On złożył siebie Bogu w ofierze jako miłą woń; ofiarujcie się i wy na ofiarę żywą i miłą dla Boga! A Jezus mówi: „To czyńcie na moją pamiątkę”. Czyńcie to, co jest istotne w tym, co ja zrobiłem; złóżcie i wy swoje ciała na ofiarę, jak widzicie, że ja uczyniłem. „Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem”. W tym nakazie Jezusa jest coś bardziej naglącego i uderzającego. My jesteśmy Jego „ciałem”, Jego członkami; dlatego to tak jakby Jezus powiedział: Pozwólcie Mi ofiarować Ojcu to moje Ciało, którym wy jesteście; nie przeszkadzajcie mi ofiarować siebie samego Ojcu; ja nie mogę ofiarować się całkowicie Ojcu, dopóki choćby jeden członek mego Ciała wzbrania się ofiarować wraz ze mną. Dopełnijcie więc to, czego brakuje mojej ofierze; czyńcie radość moją pełną.

Na ołtarzu sprawuje się także nasza tajemnica. Aby sprawować w prawdzie Eucharystię, musimy i my także „czynić” to, co uczynił Jezus. A co uczynił? Przede wszystkim: połamał chleb. Czy Jezus połamał chleb tylko dlatego, by każdemu dać kawałek, a więc ze względu na swoich uczniów? Nie! Ten gest miał przede wszystkim znaczenie ofiarne, dokonujące się między Jezusem a Ojcem; nie oznaczał jedynie podzielenia, ale również ofiarowanie siebie, złożenie siebie w ofierze. Chlebem jest On sam; łamiąc chleb, Jezus połamał siebie samego w znaczeniu, w jakim mówił o Nim w zapowiedziach Stary Testament: On został przebity za nasze grzechy. Jezus łamie samego siebie przed Bogiem, to znaczy „jest posłuszny aż do śmierci”, by potwierdzić prawa Boga naruszone przez grzech, by zdecydowanie ogłosić, że Bóg jest Bogiem.

Akt ten jawi się na pierwszy rzut oka jako surowy i okrutny, a tymczasem jest to akt miłości i czułości, jaki nigdy wcześniej nie zaistniał na ziemi. „nie chciałeś całopalenia i ofiary za grzech, ale przygotowałeś mi Ciało; oto teraz ja ofiaruję ci to Ciało, które mi dałeś; przychodzę Boże pełnić Twoją wolę. Tym, co Jezus daje do spożywania swoim uczniom, jest chleb Jego posłuszeństwa i Jego miłości do Ojca.

Zaczynam więc i ja rozumieć, że aby „czynić” to, co Jezus uczynił tamtej nocy, muszę przede wszystkim „połamać” siebie samego, czyli w obliczu Boga odrzucić wszelki opór, wszelki bunt wobec Niego i wobec braci, muszę przełamać moją dumę, ugiąć się i powiedzieć aż do końca „tak” wszystkiemu, czego Bóg ode mnie zażąda. Muszę i ja powtarzać te słowa: Oto idę Boże, pełnić Twoją wolę! Ty nie chcesz ode mnie wielu rzeczy, chcesz mnie samego, a ja Ci mówię „tak”. Być eucharystią jak Jezus, oznacza być całkowicie zdanym na wolę Ojca.

„Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy”

Kościół podczas Eucharystii jest równocześnie ofiarnikiem i ofiarą w każdym swoim wiernym. Na ołtarzu znajdują się dwa Ciała Chrystusa: jest Ciało realne /ciało zrodzone z Maryi Dziewicy, zmartwychwstałe i to, które wstąpiło do nieba/ i jest Jego Ciało mistyczne, którym jest Kościół. Kościół zatem może powiedzieć za św. Pawłem: „Dopełniam w moim ciele to, czego brakuje Męce Chrystusa”.

Ponieważ na ołtarzu znajdują się dwie „ofiary” i dwa „dary” – ten, który ma stać się Ciałem i Krwią Chrystusa /chleb i wino/ i ten, który ma stać się mistycznym Ciałem Chrystusa – dlatego też we Mszy św. są dwa wezwania Ducha Świętego. W pierwszym mówi się:

1. „Pokornie błagamy Cię, Boże, uświęć mocą Twojego Ducha te dary, które przynieśliśmy Tobie, aby się stały Ciałem i Krwią Twojego Syna, naszego Pana Jezusa Chrystusa”. W drugim wezwaniu mówi się:

2. „Spraw, abyśmy posileni Ciałem i Krwią Twojego Syna i napełnieni Duchem Świętym, stali się jednym ciałem i jedną duszą w Chrystusie. Niech On nas uczyni wiecznym darem dla Ciebie”.

Teraz wiemy, że Eucharystia buduje Kościół i w jaki sposób go buduje. Eucharystia buduje Kościół czyniąc z Kościoła Eucharystię. Eucharystia jest nie tylko źródłem czy też przyczyną świętości Kościoła; jest również jej modelem. Świętość chrześcijanina musi urzeczywistniać się według formy, którą jest Eucharystia; musi być świętością eucharystyczną. Chrześcijanin nie może poprzestać na odprawianiu Eucharystii, musi być Eucharystią wraz z Jezusem.

„To jest moje Ciało, to jest moja Krew”

Jeśli w chwili konsekracji także i my, zwróceni do braci, mówimy: „Bierzcie i jedzcie: to jest moje ciało; bierzcie i pijcie: to jest moja krew”, wobec tego musimy wiedzieć, co oznaczają ciało i krew, aby wiedzieć, co ofiarujemy. Ciało wskazuje na całego człowieka, który przeżywa swoje życie w ciele, w jego wymiarze cielesnym i śmiertelnym. „Słowo stało się ciałem”, to znaczy człowiekiem. „Ciało” więc oznacza całe życie. Jezus, ustanawiając Eucharystię, pozostawił nam w darze całe swoje życie, od pierwszej chwili Wcielenia aż do ostatniego momentu, z tym wszystkim, co konkretnie wypełniało Jego życie: milczeniem, zmęczeniem, trudami, modlitwą, zmaganiami, upokorzeniami.

Co Jezus dodaje przez słowo: „Krew”? Dołącza śmierć! Po ty, jak dał nam życie, daje nam także jego najcenniejszą cząstkę, swoją śmierć. Krew wskazuje w Biblii na wydarzenie, jakim jest śmierć. Jeśli krew jest siedliskiem życia, jej przelanie jest obrazem śmierci. „Umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował”. Eucharystia jest tajemnicą Ciała i Krwi Pana, to znaczy życia i śmierci Pana.

Co my ofiarujemy, ofiarując razem z Jezusem we Mszy św. nasze ciało i krew? Ofiarujemy życie i śmierć. Przez słowo „ciało” dajemy to wszystko, co stanowi życie jakie prowadzimy w tym ciele: czas, zdrowie, energie, zdolności, uczucia, nawet uśmiech, do którego jest zdolny jedynie duch żyjący w ciele, a który często jest rzeczą tak cenną. Przez słowo „krew\\” wyrażamy także i my ofiarę naszej śmierci. Śmiercią jest to wszystko, co w nas już teraz przygotowuje i zapowiada śmierć: upokorzenia, niepowodzenia, choroby, które unieruchamiają, ograniczenia związane z wiekiem, zdrowiem, to wszystko, co nas męczy.

Przez słowo ciało nie rozumiemy tylko naszych zmysłów i pożądań cielesnych, ale chodzi o nas samych, o duszę i ciało; więcej chodzi przede wszystkim o duszę, wolę, rozum. Św. Paweł mówi: „Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe”.

Mimo naszych słabości i ograniczeń winniśmy się starać dawać nasze ciała bliźnim, to znaczy energię, uwagę, czas, czyli nasze życie. Jezus nie czekał długo, aby się spełniło to, co obiecał. Za kilka godzin dał swoje Ciało i swoją Krew na krzyżu. Trzeba więc mówić do innych: „Bierzcie, jedzcie” i rzeczywiście pozwolić się zjeść. Pozwolić się zjeść tym przede wszystkim, którzy nie czynią tego z delikatnością i grzecznością, jakbyśmy tego oczekiwali. Św. Ignacy Antiocheński w drodze do Rzymu pisał: „Pszenicą Bożą jestem, a zmielony zębami dzikich zwierząt, okażę się czystym chlebem Chrystusowym”. Każdy z nas, jeśli dobrze popatrzy wokół, dojrzy te ostre kły jakby dzikich zwierząt, gotowe go zmiażdżyć. Są to krytyki, przeciwieństwa, ukryty lub jawny opór, różnorodność charakterów. Powinniśmy nawet być wdzięczni tym, którzy pomagają nam w ten sposób; oni są dla nas nieskończenie bardziej użyteczni niż ci, którzy nam często przytakują. Wspomniany św. Ignacy pisał: „Ci, którzy mnie chwalą, biczują mnie”.

Siostra zakonna przeżywając tak Mszę św., a potem idzie do swojej codziennej pracy: do dzieci, chorych, starców. Życie jest rozdrobnione na tysiące rzeczy, a gdy przychodzi wieczór, nie widać po nich śladu, dzień zmarnowany. Tymczasem to jest eucharystia. Tak jak Jezus pozostaje nie podzielony w łamaniu chleba, tak i życie rozdawane w ten sposób pozostaje zjednoczone, nie jest rozproszone, a tym, co je jednoczy, jest właśnie to, że jest ono eucharystią. Także Siostra pozostaje zjednoczona w łamaniu, zjednoczona w dzieleniu, w dawaniu się.

Nie wolno jednak zapomnieć, że ofiarowaliśmy także naszą „krew”, to są cierpienia, umartwienia, upokorzenia. Są one najlepszą cząstką, którą Bóg sam przeznacza temu, który w Kościele ma jej największą potrzebę. Gdy nie możemy już iść dalej i czynić tego, co chcemy, możemy być bardziej bliscy tej Wielkiej Hostii, którą jest Chrystus. Po zmartwychwstaniu Jezus powiedział do Piotra: „Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. A gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a Inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz. To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga”. Wcześniej powiedział do Piotra: „Paś owce moje”, ale teraz daje mu zrozumieć, że większą chwałę Bogu odda umierając.

Dzięki Eucharystii nie ma kogoś, kto by żył niepotrzebnie na świecie. Nikt nie może powiedzieć: Po co żyję, czemu służy moje życie? Jestem po to, by być ofiarą żywą, by być razem z Jezusem eucharystią.



Liczba wyświetleń strony: 10052384 * Liczba gości online: 13 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-21
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC