MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Jan Chrzciciel – człowiek Adwentu



Częścią świadectwa krwi, które złożył Jan Chrzciciel, jest zwątpienie, jakie Bóg zesłał na niego w więzieniu. Oto bowiem oczekiwał mocniejszego od siebie, który ma chrzcić Duchem Świętym i ogniem, a zamiast tego przyszedł ktoś tak łagodny, że nawet „nie zgasi knotka o nikłym płomyku”. Ale Jezus uśmierza jego obawy, wskazując na to, że spełniają się na Nim proroctwa – poprzez ciche cuda, które umacniają wiarę ufających: „błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi”. Ta ciemność ogarniająca Świadka stała się zapewne powodem, że Jezus zwraca się do tłumów z pochwałą proroka; daje On świadectwo, że Jan jest istotnie tym, za kogo się uważał: wysłańcem posłanym przed Jezusem, aby Mu przygotował drogę.

Jan sam siebie nazwał głosem wołającego na pustyni, który zapowiada cuda nadchodzącego nowego. I rzeczywiście: najmniejszy w nadchodzącym królestwie niebieskim większy jest niż on, który wie, że należy do starego porządku. Lecz jako „przyjaciel oblubieńca”, usuwający się przed nim w pokorze, zostaje opromieniony światłością nowej łaski. Ikony umieszczają go, wraz z Matką Najświętszą, która także stała się pomostem między Starym i Nowym Przymierzem, obok Sędziego świata.

Izajasz opisuje przemianę pustyni w żyzne pole, gdy nadejdzie Bóg. „Oto wasz Bóg”! Pustynia to świat, nie nawiedzony przez Boga, lecz oto Bóg już nadchodzi. Ślepy, głuchy, chromy i niemy był człowiek, nim przyszedł do niego Bóg, ale teraz otwierają się jego zmysły i ożywają członki. Bożki, które czczono dotychczas, były, jak mówią psalmy i księgi mądrościowe, właśnie ślepe, głuche, chrome i nieme, i takimi też byli ich wyznawcy. Odwrócili się od Boga, lecz teraz „odkupieni przez Pana powrócą”, wybawieni ze śmierci duchowej do prawdziwego życia. Do tych obrazów nawiązuje Jezus, charakteryzując swoją działalność.

Powrót do Boga z chwilą, gdy On zwraca się ku nam, zakłada jednak, jak poucza nas św. Jakub w drugim czytaniu, cierpliwe oczekiwanie. Za przykład Apostoł stawia rolnika i jego postawę. Czeka on, aż ziemia wyda owoc, który – jak mówi Jezus w przypowieści – sam wzrasta, a „on (...) nie wie jak”. Nie próbuje zaklinać deszczu, lecz czeka wytrwale, „dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny”. Św. Jakub wie jednak, że chrześcijańska cierpliwość to nie gnuśne wyczekiwanie. „Umacniajcie serca wasze”, mówi; a mamy to czynić świadomi tego, że „przyjście Pana jest już bliskie”.

Cierpliwość oznacza, że nie mamy niczego robić na siłę, niczego przyspieszać w sztuczny sposób, lecz przyjmować w wierze to, co Bóg zrządził. Wiedząc o tym, że „sędzia stoi pod drzwiami”, nie mamy prawa ich gwałtownie otwierać. Niecierpliwym chrześcijanom, którzy nie mogą się doczekać przyjścia Pana, z wielką mądrością stawia Apostoł za przykład proroków i ich cierpliwe oczekiwanie. Podobnie można by wskazać na cierpliwość Maryi w czasie Jej osobistego adwentu. Kobieta ciężarna nie może i nie powinna niczego przyspieszać. Podobnie Kościół jest w błogosławionym stanie, lecz nikt nie wie, kiedy nadejdzie dla niego czas rozwiązania.



Liczba wyświetleń strony: 10079107 * Liczba gości online: 13 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC