MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Duchowe odkrycia



Potrzeba mądrości wynikającej z przeszłości naszych błędów, aby stworzyć wspólnotę. Nie można jej stworzyć, gdy uwierzymy, że nasza bolesna, grzeszna, naznaczona niejednokrotnie wielką słabością przeszłość niczego nas nie uczy, nie uczy przede wszystkim pokornego patrzenia na siebie. Grzeszność, może prowadzić do pogłębionej refleksji nad życiem. Może także, owa grzeszność, być początkiem zdrowej pobożności, wynikającej z doznanych przez człowieka upokorzeń. Mądrość życia rodzi się między innymi z milczenia nad tekstami świętymi, nad zapiskami ludzi mądrych, świętych. Teksty trzeba rozważać, okazywać im serce, czułość, by one nas przeniknęły, aby zrodziło się w nas duchowe uniesienie. Do takiej mądrości, do umiłowania rozważania idzie człowiek przez samotność. Potrzeba wielkiej tęsknoty za samotnością, która jest przyjaciółką mądrości ..... nie z tej ziemi. Potrzeba również szukania siebie i odnajdywania w samotności. Możemy doświadczyć pełni samotności, im bardziej czujemy się rozdwojeni i rozdarci. Niepokój, który silnie nawiedza moje serce, daje mi przeczucie, że w głębokiej samotności odnajdę utraconą zdolność obcowania z Bogiem. Wybieram samotność, by Bóg mógł mnie odnaleźć.

Potrzeba samotności, by czytać mądrość płynącą z lektury tekstów, napisanych przez tych, których Bóg doświadczył, którego oni odczuli, przez którego zostali olśnieni. Czytaniem tekstów mądrości, jak codziennym pokarmem żywi się i krzepi modlitwa. Jeden z mnichów powiedział: „Człowiek, który znajduje się między ludźmi, nie może zobaczyć swoich grzechów, ponieważ umysł mącą mu nieustanne zajęcia. Dopiero kiedy oddali się od ludzi, a zwłaszcza kiedy oddali się na pustynię i zostanie sam, wówczas jest w stanie przyjrzeć się swoim grzechom”. Gdy dostrzegam moje grzechy w skrusze serca, to jestem w stanie ujrzeć wcześniej miłość kochającego mnie Boga. Człowiek nie dostrzeże swojego grzechu w pokoju serca, jeśli nie zobaczy miłującego spojrzenia swojego Pana. Milczenie – aby odejść od ludzi. Milczenie powoduje widzenie tego, czego nie dostrzegam mówiąc. Milcząc, widzę swoje grzechy; milcząc, widzę też łaskę Jezusa wobec mojej osoby. Bóg wyprowadza mnie na pustynię milczenia, abym siebie poznał, uświadomił to, co jest moją przewrotnością wobec Niego. Bez milczenia, nie dostrzegam swojego wewnętrznego oszpecenia. Żyjąc w świecie, będąc z nim w dialogu, nie dostrzegam w sobie grzechu, który przenika w moje serce. Gdy zostaję sam na pustyni mojego milczenia, wówczas zbliża się do mnie Bóg, widząc moje pragnienie słuchania i widzenia rzeczy przede mną zakrytych. To, co duchowe, dane mi jest zobaczyć w milczeniu, samotności i modlitwie.

Przyjrzeć się swoim grzechom, oznacza poznanie swojej duchowej, moralnej kondycji. Milczenie, samotność, prowadzą człowieka do stania się wewnętrznym. Potrzeba być często w sobie, sam ze sobą, aby wchodzić w doświadczenie tego, który mieszka we mnie. Ucieczka od siebie, od swojego wnętrza, jest ucieczką od Boga, od mądrości, od widzenia, od uświadomienia sobie: co się ze mną dzieje, co się we mnie dokonuje. Dążenie jest takie, aby mieszkać w swoim wnętrzu, czyli w sercu, w duchu. Dążymy do tego, by umożliwić Jezusowi uczynienie nas „duchowymi”. „Człowiek duchowy” to ktoś, kto żyje darami duchowymi i jest poddany Duchowi Świętemu. Tęsknota do milczenia, samotności, do życia przeznaczonego na słuchanie mądrości Biblii i tych, którzy doświadczyli w swoim życiu mocy Bożej, narodziła się z troski o czystość chrześcijaństwa, oraz czystość wspólnot zakonnych, czystość osobistą członków wspólnoty życia konsekrowanego. Odejście w milczenie, w samotność jest związane z aktem oczyszczenia. To nie jest ucieczka od życia, lecz świadome wyzwolenie się od tego, co proponuje świat; niekiedy to, co proponuje świat, mogę znaleźć w mojej wspólnocie zakonnej. W życiu duchowym ważny jest ten moment, ta chwila, w której odczuję wielką duchową potrzebę doświadczenia próby. Potrzeba porzucenia rzeczy powszechnie pożądanych, dla spraw niezrozumiałych i wielkich.

Można być tak wewnętrznie osłabionym i zniewolonym przez poglądy, które do mnie docierają do tego stopnia, że nie będę w stanie myśleć o sprawach boskich. Doczesność rozwijająca się we mnie, bez rozwoju duchowego, może zniszczyć we mnie wieczność, potrzebę rzeczywistości duchowych. Im więcej myślenia o doczesności bez miłości, tym mniej myśli i pragnień dotyczących Boga. Równocześnie, nie rzecz w tym, by podejmować restrykcje wobec ciała, jego poruszeń, pragnień. Restrykcje wobec ciała przywiązują myśl do seksu, a zwielokrotniona myśl o seksie przynosi wizje nierządu. Te poruszenia, które usiłuję w sobie zniszczyć, stłumić, powodują przywiązanie się do tego, co chciałbym ze swojego życia: z myśli, pragnień, wyobraźni usunąć. Grzeszę, ponieważ myślę w ciele. Myślenie w duchu daje możność opanowania popędów ciała. Jesteśmy narażeni na utratę wiary. Codziennie można ją utracić, dlatego codziennie należy o nią walczyć. Jeśli jednak najpierw nie nauczę się żyć dobrze z Siostrami, to i w samotności, i w milczeniu nie będę umiała żyć dobrze. Odejście od ludzi w samotność, w milczenie jest powodowane pragnieniem przemyślenia tego, co doświadczyłem. Brak refleksji nad tym, co mówię, co czynię może powodować odejście od Boga, a ja o tym nie będę wiedział.

Czas samotności jest czasem dojrzewania: jasnego rozróżniania dobra od zła, radowania się odczuwanymi śladami Boga, który mnie nawiedza i przemienia. Czas samotności, może prowadzić do mądrości, jeśli w tym czasie otwieramy się na słuchanie Boga, oczyszczenie. Samotność chroni przed rozproszeniem swojego życia, swoich duchowych mocy otrzymanych od Boga, a nade wszystko ona strzeże czystości „obrazu i podobieństwa” Boga we mnie. Potrzeba wyrywać się z czysto ludzkiego sposobu myślenia i życia. Potrzeba wchodzić w myślenie i uczucia Boga, a jest to inny wymiar życia. Wstrząs w życiu duchowym, czyniony m.in. przez samotność, milczenie, rozważanie Słowa Bożego, dotyczy przede wszystkim myślenia. „Przemieniajcie się przez odnawianie umysłu” – pisze św. Paweł. Wchodząc w ciszę, zabieram ze sobą świat z jego rozgwarem, pomysłami i pragnieniami. Potrzebuję, by Bóg pokazał mi to, co mnie kształtuje, co wywiera na mnie największy wpływ, co jest źródłem dla mojego trwania w słabościach. Nie niszczę świata, który objawia mi się w mojej ciszy, lecz te doświadczenia Bóg pokazują mi dokąd, dlaczego i jak daleko odszedłem od Niego. Nie mogę żyć bez odczuwania cierni codziennego życia.

Nadmiar zdarzeń, które są moim udziałem przez kontakt ze światem zewnętrznym, może być moją pułapką. Nadmiar zdarzeń może powodować brak skupienia się na tym, co jedynie jest ważne. Nadmiar zdarzeń oraz intensywne ich przeżywanie, może powodować brak doświadczeń duchowych, z racji braku wewnętrznego wyciszenia. Nadmiar z natury rzeczy prowadzi do załamania. Dlatego, jeżeli mam do czynienia z chaosem możliwości, mogę wejść w stan permanentnego kryzysu. „Lekkomyślny mnich zostanie zduszony przez myśli, jak pszenica przez osty” – mówi jedna z mądrości pustelników. Grozi człowiekowi zduszenie przez nadmiar różnorodnych myśli, które stanowią swoistą zasłonę dymną, dla myśli o Bogu.



Liczba wyświetleń strony: 10345325 * Liczba gości online: 26 * Ostatnia aktualizacja: 2017-09-19
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC