MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Testament duchowy (Nella mia morte - W mojej śmierci)



Testament duchowy to sporządzony w formie listu tekst, który ksiądz Wincenty Pallotti napisał we wrześniu 1840 roku, przebywając w diecezji Osimo. "List" ten odnaleziony i otwarty zaraz po śmierci Pallottiego (22 stycznia 1850 roku), był od tamtego momentu przechowywany i traktowany jako Jego duchowy testament.

Komentarz wprowadzający

Dnia 30 lipca 1840 roku (czwartek) Pallotti wyruszył w podróż do dwóch diecezji: Cingoli oraz Osimo (Region „Le Marche”; ok. 20 km od Osimo położone jest Loreto). Udał się tam na zaproszenie kardynała Jana Soglia Ceroni (który był biskupem obu diecezji), w celu przeprowadzenia rekolekcji dla duchowieństwa diecezjalnego i zakonnego.

Pallotti najpierw:

- dociera do miejscowości Macerata (przebywa tam w domu Księży Misjonarzy),

- następnie udaje się do Cingoli (jest tam już 6 sierpnia i przebywa przez kilka dni),

- potem powraca do Macerata (prawdopodobnie tam właśnie przeżywa Uroczystość Wniebowzięcia NMP, 15 sierpnia),

- następnie przemieszcza się do miejscowości Appignano (jest tam 19 sierpnia),

- aż w końcu dociera do Osimo (pod koniec sierpnia) .

Zapiski duchowe (Lumi) Pallottiego informują nas o tym, że wówczas zapada On na ciężką chorobę, która trwała od sierpnia przez wrzesień. Nie wiemy o jaką chorobę chodzi, wiemy jednak, że była ona ciężka na tyle, że Pallotti leżał w łóżku pozostając przez wiele dni bez Mszy i bez odmawiania Brewiarza. Pod datą 15 września 1840 Pallotti zapisuje: „[…] Modlitwa zmierzająca do tego, aby z obecnej choroby - a zwłaszcza z najdotkliwszego utrapienia, że przez tyle dni byłem bez Mszy i Brewiarza - Bóg otrzymał możliwie największą chwałę” (OOCC X, 375; Wybór Pism III, 216). Według ks. Francesco Moccia SAC charakter pisma Pallottiego z zapisu dnia 12 września 1840 wskazuje, że wówczas był On jeszcze chory.

Zapis z 12.09.1840 świadczy o Jego przemyśleniach nt. momentu śmierci, która jawiła mu się jako sytuacja bycia wciąż niedoskonałym i niezdolnym do uwielbienia Boga: „Z jak najbardziej ochoczym przylgnięciem do Twej najświętszej woli pragnę, o Boże mój, teraz i zawsze w każdym nieskończenie małym momencie ofiarowywać Ci […] wszystkie modlitwy i zasługi Jezusa […], aby wraz ze skuteczną łaską uzdalniającą mnie do tego, bym nie dopuścił się już nigdy najmniejszej nawet niedoskonałości, otrzymać dar długiego życia, a gdyby to było możliwe, nawet życia wiecznego, pełnego największej wydajności […] abym mógł w całym świecie popierać zawsze […] wszelkie dzieła zmierzające do większej chwały Twojej” (OOCC X, 374; Wybór Pism III, 216). Nieco dalej (w tym samym tekście) Pallotti ponowi akt ufności i zgody z wolą Bożą.

Jak bardzo były Pallottiemu bliskie przemyślenia na temat momentu śmierci świadczy Jego tekst, w którym wyraża swoją pierwszą i ostatnią wolę skierowaną do wszystkich stworzeń, a dotyczącą braku spełnionego przez Niego dobra w swym życiu: „W dzień lub w dwa później uprzytomniłem sobie, że wobec faktu, iż w życiu swym nie uczyniłem nic dobrego, a za to dopuściłem się wiele zła, przyszło mi na myśl, by napisać prośbę kierowaną do wszystkich stworzeń, aby one uzupełniły dobro, którego nie dokonałem, i naprawiły zło, którego stałem się powodem. Wyrażałem w niej swą pierwszą i ostatnią wolę w formie następującej: Pierwsza moja i ostatnia wola wyrażona w formie prośby skierowanej do wszystkich stworzeń. W obliczu zbliżającej się śmierci w każdym momencie, ja, Wincenty Pallotti …" (OOCC X, 379nn.; Wybór Pism III, 218nn.).

Jednocześnie, w czasie wspomnianej choroby, doświadczył też św. Wincenty pewnej i bezpiecznej ufności, że ta Jego choroba jest przygotowaniem Go do otrzymania i przyjęcia obfitych łask: „Kiedy w mieście Osimo złożony byłem niemocą, Bóg, który mimo bezmiernej mej niegodności raczył mnie strzec litościwie, natchnął mię w nieskończonym swym miłosierdziu ugruntowaną i pewną ufnością, gdyż zwykł On jakimś uciskiem nawiedzać swe stworzenia, aby przysposobić je do przyjęcia obfitych łask” (OOCC X, 424; Wybór Pism III, 236-237).

W takim oto kontekście (choroby w czasie pobytu w Osimo) powstaje TESTAMENT DUCHOWY, znany również jako tekst (od pierwszych słów): NELLA MIA MORTE (W mojej śmierci).

W nagłówku - napisanego na ośmiu stronach w formie listu - tekstu opisana jest okoliczność, w której autor pragnął, aby list dotarł do adresatów oraz wymienieni są adresaci oraz cel listu:

dosł.: W mojej śmierci do najukochańszych moich Braci pobożnego Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego, aby starali się je promować całym sercem, całym umysłem, całą duszą i wszystkimi siłami.

Główna część listu (skomponowana w 12 punktach) to „ostatnia wola” Założyciela dotycząca dzieła oraz idei duchowego jego dziedzictwa. Z pewnością nie tylko okoliczności ciężkiej choroby i przygotowania na śmierć wpłynęły na zredagowanie tego duchowego Testamentu. W tekście da się też zauważyć świadomość Pallottiego dotyczącą pojawiających się trudności w realizacji Dzieła. Mimo to, Pallotti ostatecznie zdaje się wyłącznie na Boga, mając całkowitą pewność, że Pobożne Zjednoczenie jest Dziełem Bożym i jest zgodne z Jego wolą.

Wyczuwalne w Testamencie duchowym zatroskanie o rozwój Pobożnego Zjednoczenia i świadomość trudności, korespondują z tym, co Pallotti napisał okoła miesiąca wcześniej (przebywając w miejscowości Cingoli), w liście zaadresowanym do: Ks. Rafała Melia, Ks. Józefa Marinoni oraz umiłowanych w Chrystusie Braci z Ustronia przy Kościele Świętego Ducha (List opatrzony jest datą 6 sierpnia 1840).

A oto fragment listu z 6.08.1840 [nr 694]:

„Wasza gorliwość, Wasza miłość bliźniego, i Wasze chrześcijańskie usposobienie na przyjęcie doskonałości ewangelicznej oraz gotowość do skutecznych przedsięwzięć, zmierzających do większej chwały Bożej i pożytku dusz, ożywia wszystkie uczucia biednego mego serca i zajmuje myśli ubogiego umysłu mego. Będąc wśród Was, powinienem był na wszelki sposób podniecać w Waszych sercach tak święte usposobienie i tak drogocenne cnoty, jednakże co do tego byłem zawsze winnym grzesznej niedbałości. Teraz jednak, pomimo rzeczywistego faktu mego niedbalstwa, szatan, nieprzyjaciel dobra i zdrajca dusz, mógłby w zuchwalstwie rozsiewać kąkol melancholii, nudów, złego humoru, rozproszenia oraz niedbałości w ćwiczeniach pobożnych, nade wszystko usiłuje zawsze czynić to jako istny siewca niezgody, pod pozorem nieobecności itd.

Proszę Was na miłość, byście to uprzedzające ostrzeżenie przyjęli z synowską i bratnią miłością, tak jak z miłością bratnią i ojcowską zamierzam przesłać je Wam na piśmie w niniejszym liście, by udzielił go Wam Wasz Anioł Stróż.

Pewny jestem, że będąc w ten sposób ostrzeżonym i należycie nastawionym tak, jak nimi jesteście, nie poniechacie korzystania z żadnego środka duchowego, by zawsze zwyciężać piekielnego kusiciela. Spodziewam się zatem, że po mym powrocie odnajdę wszystkich Was, czyli tę maleńką trzódkę Chrystusową, niedotkniętą żadną raną, która pochodziłaby od pocisków nieprzyjaciela […].

Zachowuję wszystkich Was w Bogu, przestaję z Wami w Bogu, ściskam Was i pozdrawiam w Bogu, kocham Was w Bogu i w Bogu odnajduję się zawsze z Wami zjednoczony we wszystkich pracach Waszych: byśmy się zjednoczyli w Bogu w Królestwie Niebieskim dla wyśpiewywania zmiłowań Boskich na wieki […]."



Tekst TESTAMENTU DUCHOWEGO

Tekst polski w tłumaczeniu ks. Tomasza Bielskiego SAC znajduje się w:

Święty Wincenty Pallotti, Wybór Pism, tom I, Pallottinum, Poznań-Warszawa 1978, ss. 199-204.

W języku oryginalnym (włoskim) Testament duchowy odnajdujemy w krytycznym wydaniu Pism św. Wincentego Pallottiego: Opere complete, tom III, ss. 23-33.

________________________________________

W chwili mej śmierci do moich Najukochańszych Braci Pobożnego Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego, aby się starali je rozwijać, wkładając w to całe serce, umysł, duszę i wszystkie siły.

1. Pan nasz Jezus Chrystus kierując się swoim nieskończonym miłosierdziem, przez wzgląd na zasługi i orędownictwo swojej Najśw. Matki Niepokalanej Maryi, Aniołów i Świętych, nie biorąc pod uwagę mojej niegodności, jaką zmierzyć można tylko w świetle Jego nieskończonej doskonałości, raczył sprawić, że od samego początku mogłem należeć do Pobożnego Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego, założonego w Rzymie za pozwoleniem wyższej władzy kościelnej i oddanego pod szczególną opiekę Najśw. Maryi, Królowej Apostołów, celem powiększania, obrony i szerzenia pobożności oraz katolickiej wiary.

2. Powstało ono w sposób prywatny w roku 1834 i należało wtedy do niego kilka tylko osób. Potem w roku 1835 zostało ono zatwierdzone, wpierw pismem Jego Eminencji Najprzewielebniejszego Kardynała Wikariusza , następnie pismem Jego Ekscelencji Monsignora Wicegerenta i wreszcie przez samego Papieża, również na piśmie, podczas audiencji udzielonej Kardynałowi Wikariuszowi przez Jego Świątobliwość, będącego Namiestnikiem Pana naszego Jezusa Chrystusa . 

3. Ażeby oczyścić Pobożne Zjednoczenie w krzyżu utrapień, Pan nasz Jezus Chrystus dopuścił, by początkowo cel tegoż Zjednoczenia został przedstawiony tylko w krótkich kilku słowach. Wskutek tego pewne osoby nie pojmując w należyty sposób natury, zadań i celów Pobożnego Zjednoczenia oraz kierując się fałszywymi pojęciami - jakich szatan nie omieszkuje tworzyć w umysłach niektórych ludzi, by w ten sposób stawiać przeszkody dziełom Bożym - zaczęły usilnie zwalczać Pobożne Zjednoczenie. Doszło nawet do tego, że w pewnej chwili nosiło ono na sobie objawy śmierci. To wszystko jednak było bardzo potrzebne, aby Dzieło Boże mogło nosić na sobie obraz Pana naszego Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego. Atoli w tej jednak chwili, kiedy to można było już przypuszczać, że Pobożne Zjednoczenie nieuchronnie się zbliża ku śmierci, zaczęło ono przejawiać oznaki nowego życia zgodnie z tym, co zauważamy w dziełach, które z istoty swej są dziełami Bożymi.

4. Był już rok 1839, a to, co dotyczy natury, zadań i celu Pobożnego Zjednoczenia, nie było jeszcze ujęte na piśmie. Muszę wyznać, że mój nieuporządkowany tryb życia był przyczyną tego, iż nie zostało to zrobione. Jednakże Pan nasz Jezus Chrystus raczył okazać mi swoje miłosierdzie i tak sprawą pokierował, że kiedy w samą uroczystość chwalebnych Książąt Apostołów , po dłuższym spowiadaniu rano, wyszedłem z domu, aby spełnić pewien uczynek miłosierny, stwierdziłem kilkakrotnie, iż pluję krwią. To samo przytrafiło mi się dnia następnego, w dzień Wspomnienia Św. Pawła Apostoła, było to w niedzielę. Pierwszego dnia nie mówiłem nikomu o tym, ale drugiego musiałem już o tym powiedzieć. W następstwie tego przebywałem kilka dni pod opieką lekarską w Rzymie, a potem dnia 10 lipca tegoż roku 1839 udałem się do świętego eremu Wielebnych Ojców Kamedułów powyżej Frascati , z tą nadzieją, że Bóg w swej łaskawości udzieli mi w tym świętym ustroniu oświeceń potrzebnych do napisania tego, co dotyczy Pobożnego Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego. Nadzieję tę wzmacniał szacunek należny posłuszeństwu oraz zasługa płynąca z uległości mojemu spowiednikowi . Uważam bowiem dzięki wierze, jakiej w swoim miłosierdziu udzielił mi Bóg, że słuchając swego spowiednika, słucham Boga, który przemawia przez niego.

5. Po przybyciu do świętego eremu, tegoż samego dnia 10 lipca Bóg powodowany swoim miłosierdziem natchnął mnie, abym wpierw przez kilka dni gorliwie się zajął uporządkowaniem stanu mojej biednej duszy. Zostałem w tym czasie zanurzony w niezmierzone morze miłosierdzia Bożego (teraz i zawsze proszę wszystkich, aby przez swoje modlitwy uprosili mi łaskę skorzystania z tego, tak jak tego chce Bóg) i zapisałem kilka kartek dla potrzeb mojej biednej duszy. Następnie za łaską Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki zasługom i orędownictwu Najśw. Maryi, Apostołów oraz Świętych rozpocząłem pisać Reguły Pobożnego Domu Miłosierdzia, założonego w Rzymie przez Pobożne Zjednoczenie Apostolstwa Katolickiego.

6. Po upływie kilku dni od tego, jak zacząłem pisać Reguły dla tegoż Pobożnego Domu Miłosierdzia, począł mnie Bóg, powodując się swoim nieskończonym miłosierdziem, nawiedzać tak bardzo bolesnymi cierpieniami, pozwalając mi odczuwać ich ciężar tak żywo, że w tej udręce zacząłem je uważać za największe spośród wszystkich moich cierpień, jakie zniosłem w całym minionym moim życiu. W miarę zaś jak cierpienia się wzmagały, Pan nasz Jezus Chrystus raczył budzić w moim biednym i najniewdzięczniejszym sercu żywe uczucia wiary, że właśnie ten czas cierpień usposabia mnie w odpowiedni sposób do otrzymania oświeceń od Boga.

7. Kiedy skończyłem pisanie Reguł Pobożnego Domu Miłosierdzia, to wtenczas podczas czytania w Życiorysie Najśw. Dziewicy o tym, jak Apostołowie po Zesłaniu Ducha Świętego udali się w różne strony świata, by tam głosić Ewangelię świętą, Pan nasz Jezus Chrystus ukształtował w moim umyśle prawdziwe pojęcie natury i zadań Pobożnego Zjednoczenia, dostosowane do ogólnego celu, jakim jest powiększanie, obrona i rozszerzanie pobożności oraz katolickiej wiary. Pod koniec pisania dał mi On poznać jeszcze inny cel właściwy i specjalny, uwzględniający okoliczności czasu. Kiedy zaś to już napisałem, wtenczas pozwolił On lepiej to wszystko zrozumieć zarówno mnie, jak i mojemu spowiednikowi, któremu wszystko oddałem pod mądry i autorytatywny osąd, przyjmując jego zdanie za osąd wydany przez samego Boga. Inni słudzy Pana naszego Jezusa Chrystusa zapoznawszy się tylko pobieżnie z naturą Dzieła Pobożnego Zjednoczenia, tak jak ona została przedstawiona na piśmie, byli również tego samego zdania.

8. Ojcowie i Bracia moi najmilsi w Panu naszym Jezusie Chrystusie, muszę Wam wyznać i zawsze powinienem to przed Wami oraz przed wszystkimi stworzeniami wyznawać, że chociaż na mocy zatwierdzenia przez mojego spowiednika powinienem posiadać prawdziwe wewnętrzne przekonanie, i je faktycznie posiadam, iż założenie i rozszerzanie Pobożnego Zjednoczenia jest zgodne z wolą Bożą, to jednocześnie żywię przekonanie, że wskutek mojej niegodności, jaką można tylko zmierzyć w świetle nieskończonej doskonałości Boga, zasługuję na to, aby mi Pan nasz Jezus Chrystus wcale nie udzielił łaski popierania i rozszerzania tegoż Pobożnego Zjednoczenia. Spodziewam się jednak mimo tego, że od Jego nieskończonego miłosierdzia otrzymam jeszcze większe łaski, względy oraz zmiłowania.

9. I chociaż Pan nasz Jezus Chrystus raczył jeszcze objawić pewnej umiłowanej przez siebie duszy , że to wszystko, co zostało napisane o Pobożnym Zjednoczeniu, powstało pod Jego natchnieniem i że mam doczekać się tej chwili, w której zobaczę je dostatecznie ugruntowane i rozkrzewione, oraz że związane jest ono z Jego największą chwałą, to jednak muszę stwierdzić, iż zawsze mam uzasadnione powody, by mieć obawę, że wskutek mych grzechów i niezliczonych, godnych potępienia sprzeciwów łasce byłem i mogę być stałą przeszkodą dla tego Dzieła i że mogę zasłużyć na to, a właściwie już zasługuję na to, by Bóg skrócił moje życie, aby wskutek mojego, zasługującego na potępienie zaniedbania Dzieło Boże nie poniosło nawet najmniejszej szkody. Wobec tego proszę więc teraz i zawsze oraz zamierzam prosić także i po mojej śmierci (która z każdą chwilą zbliża się do mnie) Waszą miłość i Waszą gorliwość, Ojcowie i Bracia najdrożsi w Jezusie Chrystusie Ukrzyżowanym, abyście się tak oddali pracy około trwałego założenia i jak najszybszego oraz najskuteczniejszego rozkrzewienia Pobożnego Zjednoczenia, jak gdybyście Wy wszyscy byli sami wybrani przez Pana naszego Jezusa Chrystusa na jego założycieli, krzewicieli i opiekunów na tej ziemi oraz na możnych orędowników, gdy już dzięki miłosierdziu Bożemu znajdziecie się w królestwie wiecznej chwały. Starajcie się robić wszystko, co tylko możecie, i zajmujcie się nim, jak wszyscy święci założyciele i założycielki zajmowali się zakładaniem, szerzeniem i utrwalaniem swych instytutów wszelkiego rodzaju. Co więcej, interesujcie się nim tak, jak Pan nasz Jezus Chrystus i Jego Najświętsza Matka, Święty Józef, Najczystszy Jej Oblubieniec, Apostołowie i Uczniowie interesowali się założeniem i rozszerzaniem Kościoła katolickiego, apostolskiego i rzymskiego. Proszę jeszcze Waszą miłość, abyście w tym wypadku, gdy z powodu moich grzechów dostateczne utrwalenie i rozszerzenie Pobożnego Zjednoczenia będzie się może opóźniało przez wiele lat i w tym czasie ktoś spośród Was odejdzie z tego świata, zebrali się wszyscy w łączności z Panem naszym Jezusem Chrystusem, by w imię tegoż Pana naszego Jezusa Chrystusa wybrać inną osobę na miejsce zmarłego. Aby jednak mogło dojść do jednomyślnego wyboru, przez dziesięć dni gorąco się módlcie, a jeśli można, to w ciągu tych dziesięciu dni gromadźcie się wszyscy przed Panem naszym Jezusem Chrystusem, znajdującym się w Najświętszym Sakramencie, albo też w prywatnym oratorium. Uważajcie dobrze, aby wybrać prawdziwego sługę Bożego, przepojonego ewangelicznym duchem Pana naszego Jezusa Chrystusa. Postępujcie tak samo i w ten sposób za każdym razem, ilekroć wskutek śmierci zabraknie kogoś spośród was albo gdy z jakiegokolwiek innego powodu ktoś stanie się niezdatny do wykonywania dzieł, które są konieczne dla Pobożnego Zjednoczenia. Ażeby jednak nie przydarzyło się nigdy, by do grona waszego dostał się wilk przybrany w skórę baranka, uważajcie, aby nie przyjmować nikogo, jeśli wpierw nie da wystarczających dowodów jak najgłębszej pokory, jak najdoskonalszej wzgardy świata, jak najdoskonalszego umiłowania ewangelicznego ubóstwa oraz doskonałej i roztropnej gorliwości religijnej.

10. Ojcowie i Bracia najdrożsi w Panu naszym Jezusie Chrystusie Ukrzyżowanym, bądźcie też mocno przekonani, że dzieła, które powinno rozwijać Pobożne Zjednoczenie Apostolstwa Katolickiego, są bardzo konieczne, a przynajmniej bardzo pożyteczne dla Kościoła katolickiego: a to już jest wystarczającym powodem, aby z całych sił skutecznie z nimi współpracować, o ile to jest tylko możliwe.

11. Błagam Was przeto, rozważcie w świetle miłości Pana naszego Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego dzieła Pobożnego Zjednoczenia i miejcie to przekonanie, że mogą one być zrealizowane, ponieważ są pożyteczne i konieczne do rozszerzenia chwały Boga i uświęcenia dusz, jak również do przyjścia z pomocą naszym braciom znajdującym się w potrzebie, choć niektórzy, biorąc dzieła Pobożnego Zjednoczenia za jego cel, uważają, iż są bardzo trudne do realizacji. Pamiętajcie jednak, że zgodnie z naturą Pobożnego Zjednoczenia dzieła te są tylko środkami do celu.

12. Celem zaś zasadniczym, szczególnym i odpowiadającym potrzebom czasu jest urabianie duchowieństwa świeckiego i zakonnego, gorliwego o chwałę Boga i pożytek dusz. Nikt nie może zaprzeczyć temu, że to jest faktyczną potrzebą współczesnego świata. Jeśli bowiem się uznaje, iż rzeczą konieczną jest, aby w krajach katolickich nastąpił nowy rozkwit wiary, prawdziwej miłości, chrześcijańskiej moralności, stosowanej w życiu praktycznym, aby zapanowały porządek społeczny oparty na braterskiej miłości chrześcijańskiej oraz właściwe podporządkowywanie się władzy - to by móc osiągnąć to wszystko, potrzeba koniecznie duchowieństwa świeckiego i zakonnego, które by się odznaczało wiedzą i pełnią ducha prawdziwie ewangelicznego oraz apostolskiego. Jeżeli w krajach pogańskich zauważa się dziś wśród tamtejszych ludów tak przychylne nastawienie do naszej religii katolickiej, to aby móc to nastawienie, zaistniałe dzięki miłosierdziu Bożemu wśród tych ludzi, należycie wykorzystać, koniecznym jest, aby Święty Kościół Rzymski wysłał tam, w zależności od istniejącej potrzeby, odpowiednią ilość kapłanów świeckich i zakonnych, zapalonych prawdziwym duchem apostolskim. I gdyby nawet Bóg, skłoniony swoim nieskończonym miłosierdziem, sam nawrócił do Kościoła katolickiego wszystkie narody pogańskie, to i wtedy musieliby być wśród nich dobrzy duszpasterze, którzy by je urabiali, świadcząc im świętą posługę ewangeliczną. Sobór powszechny zwołany przez Papieża i kierowany osobiście przez niego lub przez jego delegata, a potem zatwierdzony przez Namiestnika Chrystusowego, byłby czymś bardzo pożytecznym dla Kościoła katolickiego, ileż jednak wiąże się trudności z jego zwołaniem i przeprowadzeniem! Otóż przynajmniej w części dałoby się sobór zastąpić przez rozwinięcie, rozszerzenie i zrealizowanie poczynań Pobożnego Zjednoczenia, zachęcając jednocześnie duchowieństwo oraz wiernych do zachowywania przynajmniej tego, co podają i nakazują święty Sobór Trydencki i wszystkie przepisy świętej Matki Kościoła katolickiego, apostolskiego i rzymskiego. Wreszcie proszę cały Dwór Niebieski, a przede wszystkim Niepokalaną Matkę Najśw. Maryję, Królowę Apostołów, aby odwołując się do wszystkich nieskończonych zasług Pana naszego Jezusa Chrystusa i wszystkich zasług całego Kościoła tryumfującego, oczyszczającego się i walczącego, w czasie i w wieczności ustawicznie i skutecznie błagali Ojca i Syna, i Ducha Świętego, by raczyli sprawić, iżby Pobożne Zjednoczenie na całym świecie owocnie, w sposób szybki i nieustanny się rozszerzało i utrwaliło ku większej chwale Boga i ku większemu uświęceniu oraz zbawieniu wszystkich dusz - a przynajmniej żeby błagali o to, iżby Bóg był uwielbiony, a dusze całego świata zostały uświęcone, tak jak Bóg zasługuje na uwielbienie i jak dusze mogą być uświęcone nieskończoną mocą zasług Pana naszego Jezusa Chrystusa. Proszę również o to, aby się rozszerzał kult Najśw. Maryi, Aniołów i Świętych, w taki sposób, jak na to zasługuje Bóg, by być uwielbionym w swojej Najśw. Matce, Córce i Oblubienicy, Maryi, w Aniołach, Apostołach i Świętych, i jeszcze nieskończenie bardziej, jak tylko może być uwielbiony nieskończenie przez nieprzeliczone stworzenia od całej wieczności przez nieskończoną wieczność. Boże mój, nie potrafię już więcej powiedzieć, lecz jeśli się Tobie podoba, to powodowany swoją nieskończoną miłością uczyń to sam. Uczyń to również w taki sposób, abym nigdy nie utracił Twojej świętej miłości, chociaż nieskończenie na to nie zasługuję. Spraw jednocześnie, abym zawsze pozostawał w stanie cierpiącego pielgrzyma, którego trawi nieustannie najgorętsze pragnienie dojścia, bez możności zrealizowania tego, do oglądania Ciebie w Twojej chwale; uczyń to tym bardziej, gdyż w każdej nieskończonej chwili zasłużyłem i zasługuję na nieskończone piekła. Panie, wsław samego Siebie światłością swoją odwieczną - mnie zaś napełnij niesławą, karami, cierpieniami, obelgami, i to mi wystarczy. Wsław Matkę Swoją, Aniołów, Świętych i cały rodzaj ludzki - mnie zaś napełnij niesławą, karami, cierpieniami, i to mi wystarczy. Amen.



Liczba wyświetleń strony: 9437422 * Liczba gości online: 12 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-22
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC