MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Skrucha



U progu spotkania człowieka z Bogiem, stoi skrucha. Wskazuje ona m.in. na to, że człowiek stał się uległym wobec Jezusa. Dopiero w żalu za swoje grzechy odwracamy się wyraźnie od zła i powracamy do Boga. Zarazem poznajemy, że grzech uderza, rani nas swoim ostrzem: „grzech mój jest zawsze przeciwko mnie”. Bez tego gestu cofnięcia obrazy Boga, bez wyraźnego odwrócenia się od popełnionych grzechów, rzeczywiste oddanie się Bogu jest niemożliwe. Niemożliwa jest zgoda na przemienienie przez Chrystusa, niemożliwe również posłuszeństwo wezwaniu: „Pójdź za Mną”. Dopiero w skrusze topnieje jakby cała zatwardziałość naszego serca, tak że może się pojawić podatność na kształtowanie przez boskiego Mistrza. Na czym polega istota prawdziwej skruchy? Jest ona wyraźnym nawróceniem, czynnym wyrzeczeniem się popełnionych grzechów, potępieniem tego, co nastąpiło, i porzuceniem pozycji, na której znajdowaliśmy się w chwili popełnienia grzechu. Wyrzekamy się dotychczasowego człowieka w sobie i całkowicie rezygnujemy ze swojej dotychczasowej pozycji. Porzucamy postawę zatwardziałości, upokarzamy się i poddajemy głosowi sumienia. Przygnębienie, powodowane przez rozkład zawarty w grzechu, ustępuje miejsca bólowi z powodu grzechu. Ból ten przenika serce, ale zarazem rozjaśnia je tęsknotą za dobrem.

W akcie skruchy nie tylko żałujemy popełnionego grzechu, lecz także wyraźnie go potępiamy, wyrzekamy się go. Próbujemy jakby cofnąć popełnione zło. Przy tym jednak natrafiamy na własną bezsilność, nie możemy bowiem popełnionej winy uczynić niebyłą. Czujemy wyraźnie, że żadne wewnętrzne nawrócenie, żadne wejście na nową drogę nie może przekreślić popełnionych grzechów i zmazać winę. Dlatego skrucha, jeśli nie jest przeniknięta ufnością w Boże miłosierdzie, musi prowadzić do rozpaczy. Taki był żal Judasza. Dlatego prawdziwa chrześcijańska skrucha musi zawsze zawierać w sobie jeszcze coś innego: dążenie do Boga, korne pochylenie się przed Nim, oddanie siebie Jemu. Jesteśmy przy tym gotowi wziąć na siebie pokutę za swoje grzechy, wydajemy się w ręce Boga, aby przyjąć z nich sprawiedliwą karę, jakakolwiek by ona była. Prawdziwa skrucha apeluje do miłosierdzia Boga i do odpuszczenia przez Niego grzechu. Nawrócenie, jakie zawiera się w prawdziwej skrusze, jest więc powrotem do Boga, schronieniem się w Jego miłosierdziu. Mamy również świadomość, że nie mamy żadnego prawa do przebaczenia, jednak jest w nas nadzieja na Bożą cierpliwość i miłosierdzie. Taka była skrucha Dawida po jego upadku w związku z żoną Uriasza – w przeciwieństwie do poczucia winy u Adama, który z powodu nieczystego sumienia ukrywał się przed Bogiem i próbował przed Nim uciec; taka była skrucha św. Piotra po zaparciu się Jezusa, gdy Mistrz z miłością na niego spojrzał.

Do prawdziwej skruchy należy nie tylko ból z powodu grzechu, który się dokonał, lecz także pragnienie pojednania się z Bogiem, znalezienia się ponownie na Jego drodze. Jest ona zatem zwrócona zarówno ku przeszłości, jak i ku przyszłości. W skrusze jest wewnętrzne pragnienie, aby w przyszłości nie odchodzić już od Boga. Specyficzną cechę skruchy stanowi wyrzeczenie się przeszłości. Człowiek nie tylko jest odpowiedzialny za to, co czyni aktualnie, ale zachowuje więź ze wszystkim, co uczynił, dopóki tego wyraźnie nie potępi. Rzeczywiste przebudzenie musi koniecznie zawierać ustosunkowanie się do dotychczas popełnionego zła, ból z powodu wszystkich popełnionych grzechów i całej dotychczasowej postawy oraz wyraźne, a nie tylko milczące, wyrzeczenie się tego, co było dotychczas. Rzeczywiste nawrócenie zawiera w sobie świadomość, że nie możemy osiągnąć pojednania z Bogiem, dopóki popełnione zło nie zostanie przez Niego odpuszczone, a przez nas odpokutowane.

Cechą prawdziwej skruchy jest również gorąca tęsknota nie tylko za przebaczeniem winy grzechu, lecz także za oczyszczeniem i uświęceniem, oraz wiara, że Bóg może i chce tego dokonać. Wpływa stąd prośba o przebaczenie i oczyszczenie oraz postanowienie, aby w przyszłości nie odchodzić już od Boga. Każde postanowienie, które nie zrodziło się w bólu skruchy, pozostaje jałowe i bezpłodne, nie zostało bowiem podjęte z ostatecznej głębi. „Moją ofiarą jest duch skruszony. Pokornym i skruszonym, Ty Boże nie gardzisz”. I dopiero z takiej skruchy rodzi się w nim heroiczna decyzja, aby stać się nowym człowiekiem. W prawdziwej skrusze zawiera się szczególna rezygnacja z siebie samego oraz zmniejszenie pychy i zatwardziałości serca. Znika charakterystyczna zatwardziałość, która nas zamyka na Boga i bliźnich, znika także uparta obrona własnych pozycji. Jesteśmy otwarci na każde dobro. Skrucha oznacza również zejście w głąb. Budzimy się w niej ze snu beztroskiej wegetacji do życia nadprzyrodzonego, do konfrontacji z Bogiem, do odpowiedzialności nałożonej na nas przez Boga. Człowiek budzi się przez nią ze snu lekkomyślności, beztroski i samozadowolenia.



Liczba wyświetleń strony: 9437422 * Liczba gości online: 12 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-22
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC