MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Uczucia



Na czym polega praca nad sobą? Na kształtowaniu w sobie dobrych uczuć. Na wychowaniu siebie do właściwego ustosunkowania się do uczuć. Zmiana sposobu myślenia, rozumowania – to jest jednostronne, powierzchowne traktowanie nawrócenia. Nawrócenie, to nie tylko zmiana rozumowania, ale też zmiana odczuwania. Na równi ze zmianą myślenia, winien zmieniać się nasz sposób odczuwania. Nasze uczucia nie zależą od naszej woli. Nie możemy naszą wolą wpływać na to, jakie będą się one rodziły. Możemy natomiast nimi kierować. Kluczem do poznania siebie są nasz uczucia. Świat uczuć jest jak dżungla, w której możemy się zagubić, możemy się przestraszyć. Aby bezpiecznie kroczyć przez las, mieć orientację, jest potrzebny: czas refleksji: modlitwa, medytacja Słowa Bożego. Na medytacji rodzą się uczucia. Na medytacji wychodzą również uczucia, które są w nas. To, co poznamy ze sfery swoich uczuć, powinno być poddane obiektywizacji. Stąd konieczność przyjęcia przewodnika duchowego, by mieć świadomość, że nie błądzę, nie ulegam złudzeniu.

Chcąc przezwyciężyć to, co utrudnia życie ze sobą, z innymi, trzeba to poznać. Nie można wyjść z siebie, zaprzeć się siebie, nie wiedząc co człowieka więzi, co go zniewala. W życiu wewnętrznym, nie wystarczy chcieć coś robić, ale należy się uczyć, jak to robić. Życie wewnętrzne, to prawdziwa sztuka; świat uczuć to podstawowy problem. Uczucia są znakiem, dzięki którym mogę odczytać pełną prawdę o mnie. Są świadectwem tego, czego pragnę, czego się boję. Są źródłem informacji o mnie samym. Co oznacza uczucie negatywne? Jest znakiem, że dana sytuacja, problem, jest przez nas odbierany jako zagrożenie, jako niebezpieczeństwo. Uczucie negatywne jest sygnałem subiektywnym. Odbieram człowieka, sytuację jako zagrożenie, chociaż obiektywnie może być inaczej. Uświadomienie sobie, że uczucia negatywne są sygnałem subiektywnym, pozwala nabrać dystansu do uczuć, nie identyfikować się z nimi.. Lęk jest we mnie, ale ja nie jestem lękiem, nie jestem agresją. To mój stan, nad którym mogę panować.

Czy pojawiające się we mnie uczucia grzechem? Nie są ani zasługą, ani grzechem. Uczucia negatywne nie są grzechem, gdyż nie zależą od woli człowieka. Działania woli mogą podlegać ocenie moralnej. Świadomość, że uczucia negatywne nie są grzechem, daje nam wolność. Nie musimy się bać własnych uczuć. Skąd biorą się w nas uczucia negatywne? To inni, tak nam się wydaje, budzą w nas takie uczucia. Jest to ocena nieprawdziwa. Jakich my doznajemy uczuć zależy od tego, co jest w naszej świadomości i podświadomości. W nas są postawy wewnętrzne, które rodzą pewne uczucia. Są to utrwalone zachowania wewnętrzne. Te postawy są wypadkową takich czynników, jak: wychowanie, charakter, historia życia. Na kształtowanie się, utrwalanie zachowań wewnętrznych pracowaliśmy całe życie. Twarde wychowanie przez ojca, może rodzić uczucie lęku. On będzie kształtował postawę wewnętrznego lęku wobec autorytetu. Osoby reprezentujące autorytet będą budziły lęk.

Jak reagować na uczucia? Dostrzegać swoje uczucia. Błędem jest to, że ich nie dostrzegamy. Samą siłą woli nie możemy niczego zmienić w świecie uczuć. Nacisk na świat uczuć, by ich nie doznawać, to represja uczuciowa. One i taj wyjdą i to w gorszej postaci. Zewnętrzny spokój, zewnętrzne ułożenie, ale szalona wrażliwość i drażliwość na swoim punkcie. Gdy rodzą się uczucia, nie trzeba z nimi walczyć, lecz je kontrolować. Nie odrzucać je z lękiem, lecz obserwować je tak, jakby to co się we mnie dzieje, działo się na zewnątrz. Z uczuciami postępujemy jak mądry pasterz w stosunku do trzody. Pozwala iść, ale ją śledzi. Pasterz dobry reaguje wówczas, gdy trzodzie zagraża jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Z uczuciami nie należy walczyć w sposób nerwowy, lecz dostrzegać i akceptować je. Nie bać się doznawania uczuć. Żeby akceptować uczucia, trzeba pokory. Nie jest bowiem proste to, że ja zazdroszczę, czuję wrogość wobec innych. Odkrycie swoich uczuć, wewnętrznych postaw z których one się rodzą, jest czymś niełatwym. Są w człowieku mechanizmy obronne, które wykrzywiają nam obraz osoby. Potrzebna jest pomoc kogoś z zewnątrz, kierownika duchowego. Potrzeba rozmawiać na temat uczuć, nazywać uczucia – szczególnie te, przed którymi czuję lęk. To pozwala na dotarcie do swoich postaw. Cierpienie duszy, może zabić ciało. Człowieka zabija oderwanie od uczuć. Człowieka zabija oderwanie od dziecka w człowieku dorosłym. Rozum pozostaje niekiedy w sporze z sercem. Rozum przegrywa z sercem. Rozum przegrywa z religijnością prywatną.



Liczba wyświetleń strony: 9437422 * Liczba gości online: 12 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-22
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC