MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Tęsknota



Ziarno, które Bóg złożył w ludziach, to tęsknota. W każdym człowieku jest obecna głęboka tęsknota za Bogiem, za pewnością, za bezpieczeństwem, za miłością, za domem, za autentyzmem i wolnością. Tęsknota to jeden z podstawowych elementów fundamentu życia człowieka. To ona, określa ludzką duszę, a nie troska. Każdy człowiek, powiada św. Augustyn, marzy w swoim sercu o Bogu, o spokoju, o miłości, o wspólnocie z Bogiem. Przepełnia człowieka silne pragnienie, niezaspokojony głód Stworzyciela i Odkupiciela, nawet wtedy, kiedy to pragnienie skierowane jest na inne cele i tym samym błędnie prowadzone. Nawet w przypadku całkowitego odwrócenia się od Boga, zatracania się w niepokojach świata, pracuje w człowieku tęsknota za tym, który jedynie wystarcza. Podstawowe powołanie człowieka, to odczytać i uświadomić sobie tę wewnętrzną tęsknotę, pozwolić się jej prowadzić i kierować sobą. Głównym zadaniem życia duchowego, pracy nad sobą w klasztorze jest – uwrażliwić się na tę głęboko zakorzenioną we mnie tęsknotę i ponownie ją obudzić. Tęsknota za Bogiem zaznacza się także w dążeniu człowieka do bogactwa, uznania, sukcesu, miłości drugiego. Człowiek tęskni zawsze za czymś więcej, niż wskazują na to, jego zewnętrzne zaangażowania. To jest tęsknota za spokojem, pewnością, za wartością, sensem. Chcąc się wzbogacić w dobra materialne, dąży ostatecznie podświadomie do czegoś, co zaspokoić może jedynie Bóg.

W życiu zakonnym nie chodzi o to, byśmy sobie, czy innym zarzucali posiadanie takich czy innych rzeczy, albo zajmowali się sprawami, które wprost nie dotyczą Boga, czy życia zakonnego. Każde dążenie człowieka, również w zakonie, zawiera w sobie tęsknotę religijną: za jakąś pełnią, doskonałością, poczuciem bezpieczeństwa, które to wartości są darem Boga. Człowiek zdobywając pieniądze, z czasem zauważa, jeżeli podejmuje określoną refleksję nad swoim zaangażowaniem, że tym, czego naprawdę szuka, właściwie nie mogą być pieniądze. To Bóg, skarb znaleziony w polu, jest tą drogocenną perłą, dla której kupiec jest w stanie sprzedać wszystko, aby ją zdobyć. Warto zatem do końca przemyśleć każdą tęsknotę, która się we mnie pojawia, i w ten sposób skierować się na Boga. To ważne, że człowiek w klasztorze czemukolwiek z zapałem się oddaje. Wystarczy, że jego namiętność odwróci się, a może stać się tym, który wielbi Boga. Wszystko, co człowiek czyni z zapałem, żarliwie, czyni ostatecznie po to, by szukać tego, co najważniejsze, perły, która go urzeknie, miłości, bezpieczeństwa, życia, Boga. Życie zakonne polega zatem najpierw na uświadomieniu sobie tęsknoty żyjącej we mnie, a następnie na zwróceniu się w jej stronę. Wymaga to wczucia się w siebie, ale też w inne siostry i pytania się wiele razy: za czym ja właściwie tęsknię? O czym marzę, zaniedbując życie modlitwy? O czym marzę, z zapałem oddając się sprawom, które oddalają mnie os sióstr?

Niezbędne jest roztropne działanie. Roztropność zaś polega na przemyśleniu swoich namiętności, aż przyprowadzą nas one do Boga, który jako jedyny może je zaspokoić. Kto jedynie „przycina” swoją żarliwość, by stanąć przed innymi bez wad, temu zabraknie dla pobożności ważnego źródła mocy. Żarliwość trzeba przeobrazić, kryjącą się za nią tęsknotę dopuścić i skierować na Boga. Tajemnica naszego życia polega między innymi na tym, aby sięgnąć po siłę, kryjącą się w naszej żarliwości, w naszych nawet „nie religijnych” tęsknotach (chociaż nie jestem do końca przekonany czy istnieją czyste nie religijne tęsknoty) i włączyć ją w swoje życie duchowe. Niekiedy nie mamy tęsknot. Tak się nam przynajmniej wydaje. Odczuwamy, że w jakimś sensie jesteśmy nieudacznikami. Dlaczego tak się dzieje? Bo moja wspólnota słabuje, atmosfera jest ciężka, dlatego nie ma we mnie radości. Tam, gdzie nie ma radości, wydaje się, że tęsknota nie ma większej siły przebicia. Dobrze jeśli człowieka w jakąś stronę niesie. (Niektórzy z nas, nie czekają może na to, że Jezus się narodzi, ale że wreszcie trochę wytchnienia będzie, po przygotowaniach i sprzątaniu przedświątecznym. Pojawi się w domu siostra, z którą jestem bardzo zaprzyjaźniona. Przyjdą ludzie świeccy, zaprzyjaźnieni z naszym klasztorem. To jest niekiedy silniejsze w nas: tęsknota za człowiekiem, niż za Bogiem. Czemu tak jest? Może to jest jakaś tęsknota za normalnością, zwyczajnością, prostotą, którą w nasze życie wniosą ci, którzy przyjdą. Jestem przekonany, że oczekiwanie na człowieka,, tęsknota za nim, nie musi się kłócić, kolidować, przeszkadzać, czy wręcz zasłaniać, albo uniemożliwiać zaistnienie naszej tęsknocie za Bogiem. Tęsknota za człowiekiem, za spokojem, może poprzedzać tęsknotę za Bogiem).

Trzeba najpierw odkryć i zrozumieć tęsknotę, a potem spróbować zadać sobie pytanie, jak mógłbym ją podjąć i uwzględnić. Przełożenie tęsknoty na słowo nie musi rodzić we mnie wyrzutów sumienia, ale jest znakiem poważnego traktowania drugiej siostry i prowadzi dalej, że moje serce rozszerza się, tak to czuję, a wówczas się uspokajam. Dobrze jest odgadywać tęsknoty innych, w miarę możliwości podejmować je. Wówczas te osoby odczują, że są zrozumiane i potraktowane poważnie. Nie zawsze łatwo jest dotknąć siostrę tam, gdzie ona tęskni i marzy. Być może nie chce ona, by ktoś tropił jej tęsknotę, a nawet nie chce jej przemyśleć do końca. Być może nie chce zrezygnować ze swojej tęsknoty, która jest namiętnością bardzo ją absorbującą, a nawet wyniszczającą. Potrzeba nam wiele cierpliwości i zaufania, że ja sama, ale i siostra obok ostatecznie spotka Boga w swojej tęsknocie, jeśli do końca zgłębi i przetrawi swój zapał.



Liczba wyświetleń strony: 10345253 * Liczba gości online: 24 * Ostatnia aktualizacja: 2017-09-19
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC