MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Świętość



Świętość nie polega na bezbłędności, ale na absolutnym zaufaniu i zawierzeniu Bogu. Nie chodzi o to, by być coraz doskonalszym, a nie wzrastać przy tym w ufności. To bez znaczenia, czy masz wiele wad, wystarczy, że masz świadomość bezgranicznej, miłosiernej miłości Boga i w niej pokładasz nadzieję. Akcent jest więc skierowany nie na człowieka, ale na Boga: to nie „ja chcę być świętą”, ale „Jakże Ty jesteś dobry, mój Boże!”. Świętość, to nie wymagania, lecz dar; to nie, że „muszę zrobić tak a tak”, ale „trzeba bym liczyła na Boga”.

Świętość jest owocem życia uwielbieniem. Każdy, kto miłuje Boga więcej niż siebie, staje się święty. Świętość jest przyjmowaniem miłości od Pana, jako On ma do przekazania osobiście dla mnie. Uwierzeniem w nią, przyjmowaniem jej i życiem nią.

Aby zostać świętym, nie trzeba do tego specjalnych predyspozycji; ani silnej woli, ani dobrego charakteru, ani szczególnej odwagi. Nie chodzi tu o to, by być wielkim, lecz być małym; nie dorosłym, lecz dzieckiem; nie bogatym, ale ubogim.

Nie chodzi o to, czy „udało się”, ale o to, by umiłować słabość i małość, które wychodzą na jaw wśród niepowodzeń. To, co kiedyś stanowiło przeszkodę, staje się środkiem; co hamowało rozwój, staje się siłą napędową, jeżeli tylko w sposób właściwy będziemy z tego korzystać. Wystarczy zaakceptować swoją nędzę i z ufnością przedstawić ją Bogu, by wyzwolić Jego miłosierdzie.

Nie potrzeba nieprzeciętnej ascezy, by stać się świętym. Nie poprzez ćwiczenia pokutne i umartwienia człowiek staje się lepszy. Praktykowanie ćwiczeń pokutnych i siły potrzebne do tego, są sprawą względną. Zamiast ponosić ryzyko bycia „wielkim” na drodze ascezy cielesnej, chodzi o to, aby odrzucić własną wolę. Największe zaś rezultaty osiąga się rezygnując w życiu z tysięcy okazji do zaspokajania własnych zachcianek – odstąpić od swych praw, stanąć w cieniu, nie opierać się gdy bliźni coś nam odbiera, stać się najmniejszym ze wszystkich.

Zanim człowiek może stać się świętym, musi być przede wszystkim człowiekiem, ze swoimi brakami i słabościami. Świętość nie jest kwestią bycia mniej ludzkim, ale bardziej ludzkim niż inni. A to zakłada większą zdolność do troski, znoszenia bólu, wyrozumiałości, współczucia, a także humoru, radości, umiejętności docenienia dobra i piękna w życiu. Wobec tego, tzw. „droga doskonałości”, która po prostu niszczy lub pozbawia sensu ludzkie wartości właśnie dlatego, że są one ludzkie, a czyni to po to, by siebie oddzielić od reszty ludzi jako obiekt podziwu, musi pozostać tylko karykaturą. Takie karykaturowanie świętości jest grzechem przeciw wierze we Wcielenie. Dowodzi pogardy wobec ludzi, dla których Chrystus nie zawahał się umrzeć na krzyżu.

Surowa asceza, ustanowiona dla kontroli gwałtownych namiętności, może wyrządzić więcej szkody niż dobra, kiedy stosuje ją osoba, której uczucia nigdy w pełni nie dojrzały, a sfera instynktów życiowych cierpi z powodu słabości i nieładu.

Świętość zakłada nie tylko normalną ludzką inteligencję, odpowiednio rozwijaną i formowaną przez chrześcijańskie nauczanie, normalną wolę, wolność, wyćwiczoną w angażowaniu siebie i w składaniu ofiary z siebie, ale przede wszystkim zakłada zdrowie i uporządkowane ludzkie uczucia. Łaska buduje na naturze nie przez zduszenie instynktu, ale poprzez uleczenie go i wyniesienie na poziom duchowy. W życiu chrześcijanina zawsze musi się znaleźć miejsce dla zdrowej, instynktownej spontaniczności. Chrystus ukazywał się zawsze i we wszystkich sprawach, jako wrażliwy, pełen ciepła Bóg – człowiek. Nie chodzi o surową i ostrą kontrolę swoich emocji, lecz pozwalając łasce, by formowała i rozwijała jego życie emocjonalne w służbie miłości. Jezus spytał faryzeuszów: „Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę?” Poszukiwanie cnót heroicznych po to, by uzyskać chwałę w oczach ludzi, jest w istocie rzeczy osłabianiem wiary.

Święty jest zdolny do miłowania drugich nawet w ich grzechach. To bowiem, co dostrzega we wszystkich sprawach i we wszystkich ludziach, pozostaje elementem, cząstką Bożego współczucia.

W Kościele i w świecie, niekiedy przewagę zdobywa miłość efektywna, miłość osiągnięć i sukcesów. Potrzeba nam żyć takim przywiązaniem do Jezusa, które wyraża się w prostocie i radosnej miłości, na wzór Maryi.

Rozumiejcie się nawzajem.
Miłujcie się nawzajem.
Szanujcie się nawzajem.



Liczba wyświetleń strony: 9437428 * Liczba gości online: 13 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-22
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC