MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Pragniemy zamieszkać w domu



Człowiek nabiera przekonania o własnej wartości w dużym stopniu właśnie za sprawą ojca. Józef, syn Jakuba, był fascynującym młodym człowiekiem. Ciężkie doświadczenia, jakie stały się jego udziałem, załamałyby większość ludzi, lecz on zniósł je z wytrwałością i godnością. W każdej sytuacji zachowywał wiarę w Bożą obecność i opiekę. W Księdze Rodzaju czytamy, że więź Józefa z ojcem była bardzo bliska. Jego narodziny uszczęśliwiły Jakuba, który w szczególny sposób kochał Rachelę, matkę Józefa. To dziecko było odpowiedzią na modlitwy matki i pragnienie ojca. Jakub darzył Józefa bezgraniczną miłością, która nie stawia warunków i, jak można się domyślać, poświęcał mu wiele czasu i uwagi. Dlatego, od najwcześniejszych lat, Józef miał to poczucie bezpieczeństwa, jakie płynie z silnej więzi między ojcem a synem. Przez całe życie Józef miał głęboką świadomość Bożej miłości i obecności, której źródłem było najprawdopodobniej doświadczanie głębokiej miłości własnego ojca. Świadomość ta podtrzymywała Józefa w trudnych chwilach. Zauważmy, że umiał on skutecznie stawiać czoła rozmaitym naciskom, rozczarowaniom i niesprawiedliwości. Potrafił oprzeć się pokusie seksualnej, chociaż przyszło mu za to zapłacić długotrwałym uwięzieniem. Miłość ojca była dla niego oparciem w okresach samotności i cierpienia.

Mówiąc językiem współczesnym powiedzielibyśmy, że Jakub wywarł decydujący wpływ na ukształtowanie się samooceny swojego syna. Józef ostatecznie przetrwał wszystkie przeciwności i stał się narzędziem ocalenia własnej rodziny i całego narodu egipskiego od zagłady. Bóg w oczywisty sposób działał w jego życiu, widzimy jednak również, że posłużył się kochającym ojcem, aby przygotować syna do oczekującego go zadania. Obraz własnej osoby, jaki nosimy w sobie, wywiera kolosalny wpływ na nasze postawy, uczucia, zachowania i czyny. Człowiek nie może kochać innych, dopóki nie nauczy się kochać samego siebie, oraz, źródłem większości problemów jest brak przekonania o własnej wartości. To, że Józef stał się silnym i prawym przywódcą, było w wielkiej mierze zasługą ojca, który wpoił w niego przekonanie o własnej wartości.

Różne czynniki spoza kręgu rodziny stale podważają naszą wiarę w siebie. Matka i ojciec mają pierwszą i największą szansę dania nam poczucia własnej wartości, ale pokusy, czy też określone rozmowy, wydarzenia, które miały miejsce w naszym życiu czy osoby, jakie spotykamy, systematycznie manipulują naszym myśleniem, wmawiając nam, co mamy sądzić i jacy powinniśmy być. Mówi nam się, że nie jesteśmy wartościowi, jeżeli nie odnosimy sukcesów. Świat należy do atrakcyjnych, zdolnych i błyskotliwych. Przypomnijmy sobie Józefa: brutalnie oderwany od ojca i rzucony w obce, wrogie i bezbożne otoczenie, nie uległ bezwolnie jego naciskowi, lecz dobrowolnie obrał styl życia zgodny z wartościami, w których go wychowano. Silne przekonanie o własnej wartości może dać człowiekowi siłę do zachowania niezależnej postawy w środowisku, które jest zniechęcone, rozkrytykowane, unikające wzięcia na siebie odpowiedzialności za słowa i czyny, a także za łaskę wiary i powołania zakonnego.

Świadomość przynależności do Kościoła, do wspólnoty zakonnej warunkuje przekonanie człowieka o własnej wartości. Dom, do którego Siostra wraca z przyjemnością, gdzie spotyka osoby otwarte , życzliwe, choć wymagające – zaspokaja poczucie bezpieczeństwa. Niekiedy Siostra nie ma nikogo, komu mogłyby opowiedzieć o problemach czy przykrych przeżyciach, jakie miała tego dnia. Gdy inne Siostry przychodzą do domu, są przeważnie zmęczone, że pragną chwili spokoju i nie mają ochoty na rozmowę. Jeśli nie mam poczucia przynależności do wspólnoty zakonnej, poszukam oparcia emocjonalnego gdzie indziej. Sprawa wyobcowania się niektórych Sióstr ze wspólnoty zakonnej, może być związana m.in. z poczuciem osamotnienia. To, czego Siostry potrzebują, to przede wszystkim oparcia uczuciowego we wspólnocie zakonnej. Mają wówczas żywą świadomość, że jest ktoś, komu na nich zależy, kto troszczy się o nie i do kogo one mogą mieć zaufanie. Dając oparcie uczuciowe, chroni się daną Siostrę przed uciekaniem ze słowami krytyki, poza plecami osoby zainteresowanej. Oparcie uczuciowe, daje człowiekowi duże poczucie bezpieczeństwa. Również wspomniane oparcie uczuciowe w życiu konsekrowanym, umożliwia doświadczanie własnej wartości, która warunkuje właściwy rozwój duchowy i wspólnotowy Sióstr.

Siostra w zakonie musi mieć poczucie, że jest dla kogoś ważna. Człowiekowi niezbędne jest przekonanie, że przedstawia sobą pewną wartość, że jest dla kogoś ważny. Wprowadzenie Siostry w takie doświadczenie, rodzi przekonanie, że należy ona do wspólnoty, na którą może w każdej sytuacji liczyć. Szukajmy takich naturalnych okazji, by dawać Siostrom pewność, że są ważne. Będziesz Siostro mogła to robić, jeżeli sama wierzysz w to, że twoje współsiostry się liczą. Potrzebne jest posiadanie głębokiego przekonania, że są one kimś drogocennym, że mają dla ciebie i dla Boga niezmierną wartość. Wówczas to przeświadczenie znajdzie wyraz w twoim zachowaniu. Czy przypominasz sobie, abyś kiedykolwiek wyraziła radość z powodu obecności danej Siostry we wspólnocie. A przecież współsiostra, która spotyka się ze szczerym przyjmowaniem, ma większą szansę na poczucie się u siebie, poczucie się w domu, wśród swoich.

Miernikiem naszego stosunku do Sióstr może być nasze podejście do kwestii stawiania wymagań. Jedna przełożona utrzymuje dyscyplinę i karność zakonną, poprzez krytyczną i oskarżycielską postawę. Zwraca uwagę na każdą pomyłkę Siostry i nigdy nie traci okazji, aby ją zawstydzić, a nawet upokorzyć. Druga Siostra reaguje inaczej. Dostrzega pomyłki, ale traktuje Siostrę we wspólnocie jak osobę godną szacunku. Siada przy niej i w sposób uprzejmy i przemyślany stara się jej wytłumaczyć, na czym polegał błąd. Pomaga współsiostrze zobaczyć konsekwencje jej i tak się do niej odnosi, że Siostra ta nie czuje się upokorzona i zawstydzona. Taka Siostra przełożona, chętnie zwraca uwagę na osiągnięcia współsióstr i częściej chwali ich dobre strony, niż ukazuje im ich słabości. Zanim we wspólnocie będą postawione wymagania, winno się wiele dobroci, serdeczności, zrozumienia zainwestować w te Siostry, które wspólnotę tworzą. Zwracając uwagę na zalety, które one posiadają, zachęca je do dalszego doskonalenia się, a nie do ciągłego rozpatrywania własnych porażek.

Istnieje jeszcze trzeci warunek, który musi być spełniony, żeby Siostra mogła mieć przekonanie o własnej wartości: musi ona wierzyć w swoje możliwości. Wszyscy ludzie mają naturalną potrzebę robienia postępów. Przełożeni mogą zachęcać je do podejmowania prób, dodawać im otuchy, gdy starają się w pracy nad sobą, ucieszyć się ich osiągnięciami. Równocześnie, warto się zastanowić: czy nie wymagam, żeby Siostry robiły wszystko równie sprawnie jak ja? Wspierając Siostrę w wykonaniu zadania, musimy również dać jej prawo do porażek. Jeżeli jej się nie powiedzie, powinniśmy zachęcić ją do dokończenia pracy, zamiast karcić. Potrzeba Siostrom pomóc, by umiały realnie ocenić swoje mocne strony i zaakceptować swoje ograniczenia, bez popadania w kompleksy i poczucie winy. Siostra przełożona ma szansę stworzyć takie środowisko zakonne, które wydobywa z Sióstr ich zalety, wzmacnia je i rozwija oraz uczy je cieszyć się życiem zakonnym i tym, że są jakie są.



Liczba wyświetleń strony: 10345218 * Liczba gości online: 32 * Ostatnia aktualizacja: 2017-09-19
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC