MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Veritatis splendor (3)



Od sumienia zależy godność i wartość osoby ludzkiej – od wierności sumieniu zależy ostatecznie autentyczność egzystencji człowieka. Współczesnemu człowiekowi na niczym nie zależy tak bardzo, jak na zachowaniu autonomii w osądzie własnych czynów. Sumienie stanowi nienaruszalne centrum i zarazem sprawdzian osobowej tożsamości. Wrażliwość ta bliska jest przesłaniu ewangelicznemu: „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16, 26).

Jesteśmy dziś bardziej świadomi tego, co zagraża sumieniu. Współczesne społeczeństwo epoki mass mediów wypracowało tak doskonałe instrumenty perswazji, że w sposób niezauważalny poddaje się dziś w wątpliwość wolność sumienia. Nauki o człowieku, psychologia czy socjologia, wskazują bezlitośnie różne uwarunkowania sumienia, rozpoczynając od tych, które działają w środowisku rodzinnym. Krytyka sumienia demaskuje w ten sposób zależności ciemne i podświadome sposoby samo-usprawiedliwienia. Pojawiła się nawet niepokojąca wątpliwość dotycząca samej możliwości kierowania się sumieniem: kto właściwie mówi głosem mego sumienia?

Ojciec Święty przypomina słowa Chrystusa: „Poznacie prawdę i prawda was wyzwoli” (J 8, 32). Pragnie, aby te pełne blasku słowa ukazały nam solidny fundament godności sumienia: „źródłem godności sumienia jest zawsze prawda”.

„Św. Tomasz z Akwinu wzywając do życia moralnego uważa, że aby czynić dobro moralne nie wystarczy postępować „zgodnie z prawym rozumem”, lecz trzeba postępować „ze względu na prawy rozum” tzn. na podstawie osobistego poznania i uznania prawdy, które wewnętrznie motywuje jej wybór. Sobór Watykański II w Konstytucji pastoralnej Gaudium et spes zdefiniował sumienie jako „sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa”. W tym samym duchu Veritatis Splendor mówi, że „więź między wolnością człowieka a prawem Bożym ma swą siedzibę w sercu osoby, czyli w jej sumieniu”.

Myśl współczesna była pod tak silnym wrażeniem tej podstawowej prawdy o sumieniu, że uznała w końcu prawdę za wewnętrzną cechę sądu sumienia i wykluczyła możliwość istnienia jakiejkolwiek instancji wyższej od sumienia. Oświeceniowy idealizm, od Rousseau do Kanta i Fichtego, zaprzeczył nawet możliwości istnienia sumienia błędnego. W subiektywizmie sumienie staje się nieomylne i niepodważalne. W ten sposób w mentalności współczesnego człowieka chrześcijańską zasadę „postępować wbrew sumieniu jest zawsze grzechem” zastąpiła inna: grzeszy się jedynie wówczas, kiedy postępuje się wbrew (subiektywistycznie pojętemu) sumieniu”. Sumienie tworzy wówczas prawdę, nie jest prawdzie podporządkowane. Postulat „autonomii” nie odnosi się wtedy do wewnętrznego wymiaru relacji do prawdy i prawa moralnego, lecz oznacza uprawnienie do decydowania o tym, co dobre i złe.

Prawda jest obecna we wnętrzu ludzkiego ducha jedynie wówczas, kiedy człowiek potrafi wznieść się ponad swe subiektywne interesy i pragnienia, kiedy je przekracza, transcenduje. Chodzi o otwarcie się na głos i na światło, które odsłaniają się jedynie temu, kto słucha i patrzy bezinteresownie. Jak nam przypomina encyklika „to miał na myśli kard. J.H. Newman, wybitny obrońca praw sumienia, gdy głosił z naciskiem, że sumienie ma swoje prawa, ponieważ ma obowiązki”. Godność i moc wiążąca sumienia opiera się według Newmana na prawdzie. „Istnieje prawda, istnieje tylko jedna prawda; (...) nasz duch podporządkowany jest prawdzie, nie jest od mej większy; winien nie tyle nad ma rozprawiać, ile ją czcić”.

Encyklika Jana Pawła II przypomina, że sumienie jest świadkiem prawdy, która wyprzedza je i przewyższa, na którą winno się otwierać w pokornym jej poszukiwaniu, tak aby odbijać w sobie blask poznanej i uznanej prawdy. Sumienie nie wyraża się zatem w autonomicznych „decyzjach” odobru i złu, lecz w sądach, których wartość zależy od prawdy. Oczywiście, w sumieniu obecna jest zawsze „iskra” prawdy o dobru. To w oparciu o nią sumienie wydaje swe sądy, które mają charakter wiążący, o ile dokładnie wyrażają „głos Boga”, który wzywa do miłości: do czynienia dobra i unikania zła. Przypomnienie więzi wolności z prawdą wzywa także teologię moralną do przezwyciężenia resztek legalizmu, który charakteryzował pewien nurt tradycji podręcznikowej. Legalizm rozumie normę moralną nie jako wyraz prawdy o dobru osoby, którą rozum ludzki jest w stanie poznać, lecz jako wyraz woli Boga-Prawodawcy. Norma moralna pojęta jest tu na wzór norm prawa pozytywnego. Źródło powinności moralnej jest całkowicie zewnętrzne względem podmiotu: jest nim wola prawodawcy. W ten sposób prawo i sumienie stają się konkurentami walczącymi o dominację nad człowiekiem, a sumienie broni wolności jednostki przed przesadnymi roszczeniami prawa. Konflikt między prawem a sumieniem przezwyciężyć można tylko wówczas, kiedy zobaczy się, że podstawą prawa nie jest arbitralny dekret, ale prawda o dobru, której uznanie jest zarazem jedyną miarą realizacji wolności osoby.

Jak może sumienie otworzyć się na obiektywną prawdę, która winna stać się zarazem prawdą subiektywną? Prawda moralna, nie jest prawdą czysto „spekulatywną”, jest prawdą „praktyczną”, którą się czyni. Nie można jej tylko poznać, trzeba ją zarazem uznać. Uznaje się ją zaś jedynie o tyle, o ile jest się gotowym do przyjęcia jej wymagań: jej poznanie angażuje nie tylko rozum, lecz całego człowieka, przede wszystkim jego wolność. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła” (J 3, 21).

W życiu moralnym nie chodzi o „stosowanie prawa obiektywnego”, lecz o zdolność oceny konkretnej sytuacji i rozpoznania zawartego w niej apelu dobra. Sąd sumienia nie jest czymś mechanicznym. Domaga się oczywiście posłuszeństwa wymaganiom prawdy wyrażonej w formie obowiązujących bez żadnych wyjątków negatywnych norm moralnych, dotyczących czynów wewnętrznie złych. Tym niemniej, wymaga on również poznania konkretnych okoliczności, a co za tym idzie – w przypadku norm pozytywnych – otwartości na znajdowanie jak najlepszych sposobów realizacji dobra. Sąd sumienia człowieka cnotliwego kształtowany jest zawsze przez roztropność, która uzdalnia go do znajdowania najlepszych sposobów odpowiedzi na konkretne wymagania dobra. W tym sensie, i tylko w tym sensie, można mówić o „twórczym” charakterze konkretnego sądu moralnego. Jeśli formacja sumienia jest drogą, to pierwszym krokiem na tej drodze jest nawrócenie.

Encyklika mówi o sumieniu faryzejskim, „zadowolonym z siebie” i o sumieniu „skruszonym”. Sumienie skruszone, świadome swej słabości i niedoskonałości w obliczu nieskończonej świętości Boga, nie próbuje szukać usprawiedliwienia dla własnych grzechów, lecz – zawierzając Bożemu miłosierdziu – otwiera się na światło sądu, który „nazywa dobro dobrem, a zło złem”.

Metodą formacji sumienia jest otwarcie się na wspólnotę. Sumienie jest oczywiście instancja intymną, i osobową, nie dopuszczającą rezygnacji z własnej odpowiedzialności na rzecz kogokolwiek innego, a tym bardziej na rzecz podmiotu kolektywnego. Tym niemniej, właśnie jako miejsce intymnego dialogu z Bogiem, sumienie otwiera się na prawdę uniwersalną, która umożliwia komunię z wszystkimi innymi. Postępować zgodnie z sumieniem, to odpowiadać na uniwersalny apel moralny, tzn. postępować tak, jak postąpiłby każdy inny, gdyby znalazł się na moim miejscu. To otwiera osobę na wspólnotę. Człowiek, aby być pewnym, że nie oszukuje samego siebie, powinien we wspólnocie moralnej konfrontować z innymi to, co uważa za dobre i słuszne. Człowiek potrzebuje bowiem innych, by uświadomić sobie, kim jest dla samego siebie.

Genezą sumienia chrześcijańskiego jest akt wiary, przez który człowiek przyjmuje – z pomocą Ducha Świętego -Jezusa Chrystusa, Syna Boga żywego, który staje się w ten sposób normą moralną chrześcijańskiego sposobu istnienia. W ten sposób przykazanie miłości Boga, uznane w sumieniu wierzącego, staje się najwyższą normą naszego życia. Duch Święty jest „nowym prawem” chrześcijanina, wewnętrznym światłem, źródłem „nowego instynktu” rozpoznawania dobra i zła. Z osobowej odpowiedzi na wezwanie do wyjścia z własnej izolacji i otworzenia się na prawdę, której blask świeci w Chrystusie, rodzi się Kościół; człowiek nawraca się, tzn. przestaje być autonomicznym podmiotem przypisującym sobie prawo do określania swej istoty i włącza w ten nowy podmiot, którym jest Chrystus obecny we wspólnocie Kościoła.

Pneumatologiczna forma sumienia chrześcijańskiego jest ściśle związana z jego wymiarem chrystologicznym, tj. z nieodzownym odniesieniem do Wydarzenia historycznego, w którym Bóg objawił samego siebie i do Jego historycznej obecności w Kościele. W ten sposób przykazania Przymierza i ich autentyczna interpretacja przez Magisterium Kościoła okazują się pomocą dla sumienia. Dlatego wierzący nie może ich traktować jako czegoś narzuconego z zewnątrz. Według Veritatis Splendor „władza Kościoła, gdy wypowiada się w kwestiach moralnych, nie narusza w żaden sposób wolności sumienia chrześcijan (...) Magisterium nie wprowadza do chrześcijańskiego sumienia prawd mu obcych, a tylko objawia prawdy, które sumienie powinno już znać i rozwijać je, wychodząc od pierwotnego aktu wiary”.

Kard. J.H. Newman powiedział, że gdyby pewnego dnia papież wypowiedział się w bezpośredni sposób przeciw sumieniu, popełniłby tym samym samobójstwo, ponieważ pozbawiłby się tego fundamentu, na którym opiera się jego autorytet. Możemy powiedzieć, że w omawianej encyklice Ojciec Święty, zwracając uwagę na konstytutywną więź łączącą sumienie z prawda, po raz kolejny okazał się rzeczywistym obrońcą sumienia. Nie narzucił mu żadnych zewnętrznych ograniczeń, ale przypomniał jego wewnętrzne prawo. Przypominając sumieniu jego zdolność do poznania prawdy oraz powinność otwierania się na prawdę w stałym i uczciwym jej poszukiwaniu, Jan Paweł II chroni sumienie przed iluzją samowystarczalności, która w konsekwencji prowadzi je do samozniszczenia.

Sobór Watykański II mówił: „Im bardziej więc bierze górę prawe sumienie, tym więcej osoby i grupy ludzkie unikają ślepej samowoli i starają się dostosować do obiektywnych norm moralności”.



Liczba wyświetleń strony: 9462617 * Liczba gości online: 29 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-25
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC