MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Veritatis splendor (1)



„Blask prawdy jaśnieje we wszystkich dziełach Stwórcy, w szczególny zaś sposób w człowieku, stworzonym na obraz i podobieństwo Boga (por. Rdz l, 26): prawda oświeca rozum i kształtuje wolność człowieka, który w ten sposób prowadzony jest ku poznaniu i umiłowaniu Pana”. W encyklice tej chodzi o głęboką refleksję nad zagadnieniem relacji między prawdą a wolnością. Chodzi tu jednak zarazem o jedną z podstawowych kwestii współczesności, która jest istota kryzysu współczesnej kultury.

Wypowiadając się w niej na temat gospodarki rynkowej Papież stwierdza, iż gospodarka ta sama w sobie nie jest wewnętrznie zła, ale staje się taka, gdy nie jest ujęta w mocne ramy natury prawnej, politycznej, a przede wszystkim religijno-moralnej. Realny kapitalizm żyje dziś natomiast w niezdrowym przymierzu z relatywizmem etycznym, i tu leży podstawowa racja jego opozycji w stosunku do katolicyzmu, a zarazem główna przyczyna jego obecnego kryzysu moralnego.

Kryzys ów przyjmuje zasadniczo trzy postaci. Pierwsza z nich jest teleologizm – teoria osądzająca ludzkie czyny wyłącznie na podstawie intencji działającego podmiotu. Według tej teorii: jeśli np. okradam państwo, kierując się dobrą intencją przekazania tego, co ukradłem ubogim bądź Kościołowi, wówczas moje działanie jest dobre, A gdyby w tym czasie, mając ciągle na uwadze ów szlachetny cel, zdarzyło mi się powiedzmy jeszcze skłamać, dokonać korupcji, sfałszować dokumenty, rozpowszechnić fałszywe informacje czy posłać do więzienia niewinnego człowieka przez złożenie fałszywych zeznań, itd. – co wówczas myśleć o takim postępowaniu? Nie ma strachu! Wystarczy, że skrupulatny rachunek zysków i strat pokaże, iż skutki pozytywne przeważają nad negatywnymi („maksymalizując” dobro a „minimalizując” zło) i wszystko będzie w porządku.

W rzeczywistości trudno jest dokonać tego rodzaju bilansu. Wystarczy zatem w zupełności, że zgodnie z moją intencją owe niegodziwe akty są środkami do większego, pozytywnego celu. Na tym właśnie polega konsekwencjalizm. Trzecią doktryną odrzucaną przez encyklikę jest pewne rozumienie opcji fundamentalnej. W swych istotnych założeniach głosi ona, że pojedyncze czyny ludzkie nie są same z siebie ani dobre, ani złe. Co najwyżej są lub nie są odpowiednie w stosunku do konkretnie wybranego celu. Tym jednak, co przede wszystkim się liczy jest ostateczne ukierunkowanie woli. I tak, kto wybiera Boga jako swój cel ostateczny i postanawia kochać Go w głębi swego serca, jest w porządku, nawet jeśli potem w swych konkretnych czynach sprzeniewierza się systematycznie temu wyborowi serca.

Encyklika potwierdza, że kwalifikacja moralna czynów ludzkich zależy od ich przedmiotu. Oznacza to, że czyn z przedmiotu zły nie może być usprawiedliwiony przez żadną dobra intencję. Nie mogę posłać do wiezienia kogoś niewinnego, kierując się intencją uniknięcia skandalu, który mógłby zaszkodzić określonej partii (lub Kościołowi, depozytariuszowi zbawienia), nawet jeśli bilans zysków i strat sugeruje mi, że w ten sposób osiągnie się wielkie korzyści dla sprawy, która jest mi bliska. Nie mogę także łudzić się, iż mój wewnętrzny wybór miłości Boga sprawi, że nie będzie On zwracał uwagi na lekceważenie praw moralnych, którego dopuszczam się w mym postępowaniu. Już św. Jakub mówił, że wiara, która nie przechodzi w uczynki, jest martwa. Istnieją czyny, które same przez się są złe i których nie da się usprawiedliwić żadną (dobrą) intencją czy okolicznością. Czyny te potępione są przez objawione Izraelowi Prawo Boże, ale także przez prawo wypisane w sercu każdego człowieka.

Encyklika posiada wielką wartość ekumeniczną. Pewne nurty teologii próbowały przeciwstawiać Prawo Izraela i chrześcijańską wolność. Tymczasem Jan Paweł II podkreśla ciągłość pomiędzy Starym i Nowym Przymierzem. Prawo wypisane w sercach ludzi jest nieustannie narażone na ataki namiętności, które skłaniają człowieka do wydawania sądów według miary tego, co wygodne, a nie według miary prawdy. Strzegąc niezmiennego prawa objawionego przez Boga, Izrael stał się rodzajem sanktuarium sumienia ludzkości, wypełniając tym samym nadzwyczajną wprost funkcję w służbie całej ludzkiej społeczności. Chrześcijaństwo zwraca natomiast większą uwagę na podmiotowe aspekty działania

Nie zawsze ten, kto dopuszcza się nieprawości, jest całkowicie zły. Często nie rozumie on we właściwy sposób wchodzących w grę wartości i popełnia zło wierząc, że czyni dobro albo przynajmniej nie jest do końca świadomy całego rozmiaru i dramatyzmu zła, które popełnia. Dlatego też Jezus modli się na krzyżu: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.

Nieraz atak namiętności jest tak silny, że człowiek nie czyni dobra, którego pragnie, ale zło, którego nie chce, Bezkompromisowość w obronie prawa moralnego nie może jednak nigdy prowadzić do moralizmu, który kończy się nienawiścią i pogardą dla osoby. Podczas gdy możliwe jest osądzenie ludzkich działań, serce człowieka osądza jedynie Bóg. Wszyscy ludzie są grzesznikami, stąd też – zawsze i wszędzie – jedynie słuszną postawą wobec osoby jest postawa miłości i gotowość do przebaczenia. Sąd i kara pełnią funkcję wychowawczą, aby grzesznik mógł żyć, a nie aby skazywać na śmierć tego, kto pobłądził.

Ojciec Święty przekazuje encyklikę o podstawach moralności, które dotyczą zarówno życia seksualnego, jak i życia politycznego.



Liczba wyświetleń strony: 10652742 * Liczba gości online: 26 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-18
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC