MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Odejść na pustynię



Ojca pustyni, który żył darami nadprzyrodzonymi i poddany był Duchowi Bożemu, nazywano człowiekiem duchowym. Była w nim zdolność rozróżniania dobra i zła. Była to największa cnota jaką mógł posiąść pustelnik. Odchodził on na pustynię, aby doświadczyć wewnętrznego oczyszczenia. To nie była ucieczka od życia, lecz od wszystkich propozycji proponowanych przez świat. Pustelnicy zapragnęli wejścia w próbę. To, co było u nich niezmienne, to: miłość, współczucie i miłosierdzie.

Odejście na pustynię wielu mężczyzn i kobiet było sprzeciwem wobec tego świata, który nie był w stanie myśleć o rzeczach boskich. Odejście od świata określano słowem anachoresis. Wyraz ten znaczył odpływ, schronienie lub powrót. Oznaczano również takie czynności, jak opuszczenie pola walki, powrót do domu lub wycofanie się z życia publicznego.

Św. Bazyli pisał do swego przyjaciela św. Grzegorza z Nazjanzu w roku 357: „Odejście od świata nie na tym polega, żeby cieleśnie znaleźć się poza nim, ale na oderwaniu duszy od wspólnych doznań z ciałem i na staniu się człowiekiem bez ojczyzny, bez domu, nie szukającym swego, nie goniącym za przyjaciółmi, człowiekiem bez dobytku, bez środków do życia, bez pracy najemnej, bez znajomości, niepodatnym na pouczenia ludzkie, gotowym natomiast na rozumowe przyjęcie wskazań, jakie wywodzą się z nauk Bożych”.

Pustelnicy wierzyli, że anachoreza to wejście do przedsionka domu Pana. Uwolnienie się do zwykłej egzystencji dawało im możliwość doświadczenia już w doczesności przedsmaku życia wiecznego. Motywem do odejścia na pustynię było pragnienie wytchnienia, miejsce i czas odpoczynku, stan bez trosk. Ojcowie pustyni uważali, że ten, kto żyje w świecie jest narażony na utratę wiary. Codziennie może ją stracić, dlatego codziennie musi o nią walczyć. Być wśród ludzi, uczestniczyć w życiu społecznym, zdobywać wiedzę, to przeżywać ciągły kryzys wiary.

Jeden ze starców żyjących na pustyni powiedział: „Jeśli się najpierw nie nauczysz żyć dobrze wśród ludzi, to i w samotności nie będziesz umiał żyć dobrze”. Natomiast inny, Abba Mojżesz mówił: „Człowiek, który ucieka od ludzi, jest jak dojrzałe grono; ten zaś, który mieszka między ludźmi, jest jak grono zielone”. Samotności chroniła anachoretę przez rozproszeniami, strzegąc w istocie czystości „obrazu i podobieństwa” Boga w człowieku.

Św. Bazyli pisał do swego przyjaciela św. Grzegorza z Nazjanzu: „Spokój jest więc dla duszy początkiem oczyszczenia, kiedy to ani język nie plecie o marnościach ludzkich, ani oczy nie wodzą za powabem i kształtnością cielesną, ani słuch nie niweczy wewnętrznego skupienia przez nastawianie uszu na rozwiązłe śpiewy czy słowa swawolnych i rozbawionych ludzi, co zazwyczaj najbardziej rozprasza to wewnętrzne skupienie. Rozum bowiem, który, który nie rozprasza się na rzeczy zewnętrzne i poprzez zmysły nie jest zaprzątany światem, zwraca się ku sobie samemu i sam z siebie dochodzi do pojęcia Boga”.



Liczba wyświetleń strony: 10642472 * Liczba gości online: 28 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-17
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC