MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Zaczynać od wiary



Uporządkowanie wewnętrzne czy uzdrowienie człowieka z ciągu „złych myśli” dokonuje się przez wiarę. Ona proponuje nam wiedzę o prawdzie. Wiara jest w sercu każdego człowieka, nawet u tego, który nie wierzy w Boga. Wiara wprowadza nas w bojaźń Bożą, a ta skutecznie zachęca, aby wprowadzić ład w swoje życie. Konieczne jest, przede wszystkim, bycie uważnym. Szatan będzie chciał obudzić w naszym umyśle przekonanie, że mamy prawo się gniewać na niektóre osoby. Jeśli uznamy zasadność takiego myślenia, całą naszą uwagę będziemy koncentrować na myśleniu o tej osobie, na którą się gniewamy.

Co zatem czynić? Skupić uwagę na tym, że odczuwam gniew. Zamiast postrzegać z gniewem inne osoby, zobaczyć swój gniew. Należy podjąć z nim walkę. Najpierw go ograniczyć. Trzeba wykorzystać jedną namiętność, by zwalczać inną. Należy gniew wykorzystać zgodnie z jego celem. Złościć się na ludzi oznacza marnować dobry gniew. Zamiast tego powinniśmy skierować go przeciw myślom i demonom, które one wykorzystują. Należy reagować gniewnym słowem na każdą nachalną myśl, zanim zaczniemy się modlić, ponieważ gniew rozprasza myśli. Dążymy do osiągnięcia takiego stanu umysłu, w którym nie będziemy zależni od niewłaściwych reakcji. Celem naszym jest stan równowagi i harmonii. Znakiem szczególnym zbliżania się do stanu beznamiętności (Namiętności, to reakcje nieuporządkowane. „Zdrowiem duszy” jest beznamiętność, czyli reakcja wewnętrznego uporządkowania) jest spokojny sen. Stanem cnoty jest taka sytuacja, w której nasza podświadomość nie jest w konflikcie z naszymi świadomymi dążeniami.

Co jest owocem beznamiętności? Miłość. Z tego płynie poznanie prowadzące do miłości czy też będące miłością. Wyzwalając się z nieuporządkowanych namiętności, postrzegamy rzeczy i sprawy takimi, jakie są, i patrzymy na nie zgodnie z ich wartością. Nie poznajemy na to, co wokół nas z pozycji naszych chorych lęków i wyobrażeń, lecz na wszystko możemy patrzeć w prawdzie. Dochodząc do stanu beznamiętności odkrywamy, że nasz umysł posiada swoje wewnętrzne światło.

Konieczne staje się przejście od życia w stanie namiętności do egzystowania w świecie faktów. Przez te drugie Bóg prowadzi nas do poznania samych siebie. Nie można poznać Boga, nie poznając rzeczywistości w której żyjemy.

Wszystkie te starania o przemianę myśli zmierzają do prawdziwej modlitwy. Na tej drodze może nas jednak coś jeszcze zatrzymać, choćby osiągnięta wewnętrzna równowaga psychiczna lub poznanie tego, co stworzone. Osiągając stan beznamiętności, nie doszliśmy jeszcze do prawdziwej modlitwy. Harmonia wewnętrzna i brak złych myśli nie wskazują na naszą dobrą modlitwę. Ewagriusz opisuje modlitwę jako „porzucenie myśli”. Każda myśl jest czymś mniejszym od Boga. Wyobrażanie sobie Boga może być pokusą diabelską. Szatan może tak kierować naszymi myślami, że modląc się, jesteśmy przekonani, że Bóg się nam objawia. Stąd Ewagriusz uważa, że najdoskonalszą modlitwa jest ta, kiedy już nie jesteśmy świadomi tego, że się modlimy. Według niego modlitwa, jest „wstępowaniem umysłu ku Bogu”. Im więcej się w nią angażujemy, tym większe w nas jest pragnienie Boga. Wyrazem prawdziwej modlitwy jest silne pragnienie Boga.



Liczba wyświetleń strony: 9444983 * Liczba gości online: 24 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC