MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Dives in Misericordia (2)



Miłosierdzie obejmuje ludzi żyjących w bojaźni Bożej. Odwołują się do niego ludzie, którzy żyją pamięcią i sercem w tajemnicy przymierza z Bogiem. Zarówno do przyjęcia daru bojaźni Bożej, jak i uświadomienia sobie, jak wielkiej troski domaga się przymierze człowiek dorasta przez całe życie. Nie znamy wartości tego, co Bóg daje, dopóki tego nie utracimy. Rozrzutność wobec daru czasu, trwonienie możliwości twórczych na to, co nie daje siły wewnętrznej, wypędza człowieka sprzed Bożego oblicza. Czyż do odkrycia miłości Boga nie dochodzimy wtedy, kiedy ją odrzucimy? Czyż nie konieczne staje się własne upodlenie, aby odkryć, że jestem kochany?

Tracimy to, co materialne; tracimy więzi z ludźmi, którzy doprowadzili nas do strat, aby odkryć, że niewierność może w końcu doprowadzić człowieka do wierności. Największe cierpienie łączy się zawsze z brakiem miłości. Syn marnotrawny nie tyle cierpiał z powodu braku pokarmu dla żołądka, lecz z racji braku doświadczania miłości Ojca. Można cierpiąc, nie wiedzieć, dlaczego. Potrzeby ciała i zmysłów wydają się być większe od potrzeb ducha i serca. Przychodzi taki czas, że musi dokonać się uporządkowanie w hierarchii między tym, co materialne, cielesne, a tym, co duchowe, uczuciowe, rozumne. Odkrycie Ojca i Jego miłosierdzia pojawia się wraz z odkryciem głodów tak różnorodnych, jak ludzkie potrzeby i pragnienia.

Nie nasyci serca i ducha to, co nakarmi żołądek i zmysły. Nawet wtedy, kiedy syn marnotrawny był głodny, to myśl o powrocie do ojca nie była uwarunkowana potrzebą zobaczenia Ojca, zamieszkania z Nim, lecz niepokojącym głodem. Nawet wtedy, kiedy człowiek doświadcza głodu, nie tęskni za Bogiem, lecz za pożywieniem, który On może dać. Każda tęsknota, która pojawia się w ludzkim sercu ma bezcenną wartość, choćby tylko dotyczyła chleba. Przez tęsknoty dorastamy od potrzeb mniejszych do większych. Otwierają się nam oczy, kiedy wraz z otrzymanym chlebem doznajemy miłosierdzia.

Człowiek odkrywa swoją godność, gdy znowu staje przy Bogu. Dobra materialne ułatwiają życie, a miłość i miłosierdzie Boga są naszym życiem. W nich odkrywamy Jego, w którym żyjemy. Dopóki człowiek mierzy siebie miarą dóbr materialnych, tego, co może unieść, dzięki czemu może spędzać swój czas miło, lekko i przyjemnie, nie zna jeszcze swojej godności, ani też powołania i ostatecznego przeznaczenia. Syn marnotrawny postrzega dostatek w nasyceniu chlebem, w zaspokojeniu dokuczliwego głodu. Dorastamy przez całe życie wiary do rozumienia i odczuwania, że dostatek jest w przeżywaniu Bożej miłości i miłosierdzia.

Miłość staje się miłosierdziem wówczas, gdy wypada jej przekroczyć ścisłą miarę sprawiedliwości, ścisłą, a czasem nazbyt wąską” (Jan Paweł II). Ojciec nie traktuje swojego syna jak najemnika. Nie przyjmuje go również jako tego, kto nie będzie miał dostępu na równych prawach ze swoim starszym bratem i Ojcem. W okazaniu miłosierdzia Ojciec ujawnia traktowanie syna z niezwykłym szacunkiem, odwołując się do godności, która zawsze mu przysługiwała. Syn przekracza strefę ukorzenia się przed Ojcem. Ten zaś, nie zwracając uwagi na fakt potraktowania Go przez syna i wzięcie części majątku, przyjmuje go z największymi honorami.

Bóg tratuje człowieka nie tyle po linii sprawiedliwości (daje tyle, ile się człowiekowi należy), lecz według zasady miłosierdzia (daje to, co się należy wiernemu, pobożnemu, pokornemu, oddanemu dziecku). Bóg nie patrzy przede wszystkim na to zło, które człowiek uczynił, lecz na skruszone serce, żal i pragnienie powrotu. Ojciec kieruje się sercem wobec syna. Bóg jest wzruszony powrotem człowieka. Jest tym, który nieustannie wybiega naprzeciw i całuje powracających.

Miłość rozumie ludzką nędzę, zagubienie, grzeszność. Człowiek odkrywa utraconą godność wraz z doznaniem miłosierdzia. To miłosierdzie Boga jest światłem, przez które patrząc, może człowiek więcej zrozumieć, jakim Bóg jest. W miłosierdziu jest miejsce na obdarowanie i wywyższenie człowieka. Nie można zrozumieć siebie bez miłosierdzia. Kiedy pojawia się sprawiedliwe potraktowanie człowieka przez człowieka, nie zostanie zbudowana silna, głęboka więź między dwiema osobami. Tam, gdzie jest miłosierdzie, tam więź miłości staje się przynaglającym wezwaniem.

Tylko ten, kto doświadczył miłosierdzia, może spojrzeć na siebie w prawdzie. Jest zdolny do życia w pokorze. Prawda i pokora prowadzą do głębokiej tęsknoty serca za nawróceniem, za jego przemianą. Miłosierdzie jest okazaniem pomocy człowiekowi w odkryciu jego najgłębszej wartości, która nie została mu zabrana nawet wtedy, kiedy odszedł od Boga. Miłosierdzie jest pokazaniem człowiekowi, że najgłębiej w nim jest dobro, miłość, tęsknota za życiem w Bogu.



Liczba wyświetleń strony: 10681988 * Liczba gości online: 29 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-20
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC