MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Ecclesia de Eucharistia (1)



(Treści zawarte poniżej są medytacją autora strony „Przemiana” nad Encykliką „Ecclesia de Eucharistia", papieża Jana Pawła II).

„Kościół żyje Eucharystią”. Ona jest pokarmem Kościoła w drodze do nieba. To jest miejsce uczenia się wiary i jej wyznawania. Doświadczamy rzeczywistej obecności Chrystusa i spełniania się Jego obietnicy, że „jest z nami, aż do skończenia świata”. Obecność wierzących na Eucharystii jest również znakiem, iż Chrystus jest. Jako osoby ochrzczone czerpiemy ze źródła, aby wejść na szczyt. Eucharystia jest zarówno źródłem jak i szczytem. W niej przeżywamy już swoje powołanie i przeznaczenie do życia wiecznego.

Nasze dążenie do przeżywania Eucharystii jest podyktowane tęsknotą za miłością Boga, która najpełniej wyraża się w czasie jej trwania. Nie zawsze mamy świadomość w jak wielkich dziełach Boga uczestniczymy. Ona umożliwia trwanie w nauce Apostołów. Dzięki niej odkrywamy wartość wspólnoty wierzących w Chrystusa, którzy dążą do tego, aby być jednego ducha i jednej myśli. Eucharystia jest najlepszą i najpełniejszą szkołą modlitwy, ofiary, umierania i podnoszenia się z upadków. Ona daje posmak wolności, jakiej świat dać nie może, gdyż źródłem jej jest zmartwychwstały Chrystus. Uczymy się rodzić na nowo, żyć, umierać, przeżywać porażki, przebaczać, płakać nad sobą i naszymi grzechami, odnosić zwycięstwo nad złem.

Eucharystia narodziła się w dramatycznych okolicznościach. Jest ona bezpośrednio związana z męką i śmiercią Jezusa. To jest wydarzenie, przez które głosimy śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. Jezus w Eucharystii zbliża nas do siebie samego, ale i ludzi wzajemnie.

W Eucharystii odkrywamy miłość i posłuszeństwo, aż do ostatniego tchnienia. To wszystko jest w jedności z męką i śmiercią: Chrystusa i naszą; również z Jego zmartwychwstaniem. Wyznawanie Chrystusa jest tam, gdzie człowiek został dotknięty i przemieniony męką, śmiercią i zmartwychwstaniem Pana. Z ofiarą Eucharystyczną jest związane życie Chrystusa i nasze. Przyjmując „Chleb życia”, stajemy się chlebem.

Eucharystia łączy się z pojednaniem. Przychodząc na nią, trzeba być pojednanym z ludźmi, lub dążyć do pojednania, aby ona mogła przynieść owoc w człowieku. Trzeba ofiarować to podczas Eucharystii, co będzie służyło naszemu duchowemu i moralnemu wyzwoleniu. Eucharystia jest darem, objawiającym posłuszeństwo i miłość Jezusa do Ojca, ale i naszą miłość i posłuszeństwo do Trójcy Świętej. Ta miłość i posłuszeństwo czynią nas zdolnymi w Eucharystii i przez nią do przyjęcia i niesienia Krzyża.

Eucharystia jest najlepszą szkołą dorastania do stania się ofiarą, do złożenia swojego życia w ofierze. Jest to ofiara, którą przyjmuje Ojciec w niebie. Ona ujawnia oddanie się człowieka Bogu. Ofiara wychowuje do posłuszeństwa, a właściwie ofiara życia jest zwieńczeniem posłuszeństwa człowieka wobec Boga. Ojciec przyjmuje ofiarę Syna, Bóg przyjmuje moją ofiarę, którą sprawuję. Jezus dał nam przykład ofiary, siebie składając w ofierze, za nasze zbawienie. Uczymy się ofiary, uczestnicząc w ofierze Jezusa. Ta ofiara prowadzi do poznania miłości „która nie zna miary”. Ofiara zawsze prowadzi do miłości. Ofiara Krzyża jest przedłużona w nasze życie. Kościół jest mocny ofiarą Chrystusa, żyje Jego „oddaniem życia”, buduje się również wiarą i ofiarą tych, którzy tworzą Kościół. Tam, gdzie ofiara, tam jest pojednanie. Ofiara Jezusa, nie jest dla Niego, lecz dla Ojca. Nasza ofiara w Eucharystii winna być darem, aby mogła nas przemienić w Tego, który ją składa. Uczymy się składać samych siebie w ofierze. Życie człowieka o tyle jest sensowne, o ile jest powiązane z ofiarą, drogą jej realizacji jest miłość i posłuszeństwo Bogu. Człowiek wypełnia się przez to, że staje się ofiarą, dla dobra innych. Chrystus jest ofiarą dla naszego zbawienia.

W Eucharystii oddajemy siebie całkowicie a następnie otrzymujemy siebie z powrotem, przekształconych i uświęconych. W Chrystusie stajemy się ukryci i odnowieni. W Eucharystii ofiarujemy swoją nieświętość, swoją grzeszność, a Jezus przyjmuje naszą ofiarę i czyni ją swoją. To, co Jemu dajemy, On jednoczy z tajemnicą własnej śmierci, w której śmierć ulega zniszczeniu i z tajemnicą swojego zmartwychwstania. Sama nieświętość i grzeszność, które ofiarujemy, zostają „przeistoczone” w świętość i sprawiedliwość Bożą. I w ten sposób stajemy się ludem świętym, zdolnym do uczestniczenia w rzeczach świętych.

Człowiekowi potrzebna jest ofiara. Towarzyszenie Jezusowi łączy się z nią. Przez ofiarę, z powodu Chrystusa, mamy związek z Ojcem, który jest w niebie. Dzięki Eucharystii możliwa jest nasza ofiara z życia, dla Pana. „I w życiu i w śmierci należymy do Pana”. Eucharystia jest ofiarą Chrystusa i naszą, przez którą uczymy się należeć do Boga. Należeć zaś mogą ci, którzy uwierzą w Chrystusową miłość do końca.

Ci, którzy czuwają wraz z Panem, nie ulegają pokusom. W Ogrodzie Oliwnym wszyscy uczniowie posnęli i wszyscy pouciekali, kiedy Mistrz został pojmany. Eucharystia jest miejscem, w którym otwierają się nam oczy do widzenia i uszy do słuchania, a serce do smakowania. Ona jest źródłem i szczytem kontemplacyjnego życia wierzących. Dzięki kontemplacji Eucharystii, nie uciekamy od życia w poczucie beznadziejności, nie oddajemy się także w niewolę grzechu, lecz przez poznanie Chrystusa umęczonego i zmartwychwstałego, przyjmujemy Jego Ducha. Eucharystia jest zatem miejscem udzielania się Ducha Świętego. Chrystus oddał swojego Ducha Kościołowi. Msza św. jest miejscem szczególnym rodzenia się wiary w tych, którzy w niej uczestniczą.

Jezus daje mi poparcie, pochylając się nade mną, dając mi poparcie, przez odczucie swojej bliskości. Przyjmując Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, ja mogę odczuwać wewnętrznie bliskość przechodzącego przez moje serce Boga. On mnie dotyka, On mnie uzdrawia. On daje mi odczuć swoje ciepło, swoją czułość, abym się nie zniechęcił, abym się nie załamał, abym nie upadł na duchu. I to właśnie jest Komunia święta, która człowieka czyni mocnym duchowo; a jeśli mocnym duchowo, to także mocnym fizycznie. Właśnie w Komunii świętej możemy doświadczyć czułej bliskości Boga, która zaspokaja wszelkie potrzeby i wszelkie pragnienia., które są moimi głodami.

Tyle głodów w odniesieniu do życia, świata, do najbliższych. I te głody przez najbliższych nie są spełniane, te marzenia które mamy, żeby coś osiągnąć, zdobyć, posiadać, żeby być kochanym przez osobę, którą kocham. Żeby mi się pewne marzenia mogły jakoś zrealizować. Ja wszelkie te marzenia i pragnienia, ich realizację – odnajduję w przyjmowaniu Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa. I z takiej bliskości Pana Boga w Komunii, rodzi się we mnie - troska o drugiego człowieka. Bóg przychodząc, mówi mi o swojej trosce o mnie, o moje życie, o moją przyszłość, moją przeszłość. Komunia święta w taki sposób emanuje na mnie, emanuje we mnie, że ja odczuwam w sobie potrzebę troski o człowieka, o najbliższych, o rodzinę: o męża, o żonę, o dzieci, o naród. „Jak Bóg zatroszczył się o mnie, tak i ja zatroszczę się o ciebie”. Dlaczego? Bo On daje siebie.

Eucharystia uczy oddania się. Nie czekając i nie wyglądając przede wszystkim na wzajemność: „Co będę z tego miał?” Bóg dając siebie, pragnie mojej miłości. Ale nawet jeżeli jej nie otrzymuje, to nie żałuje tego, że oddał za mnie życie swoje. I to Boże dawanie się, o szczyt tego, co Bóg może dać człowiekowi, to szczyt obdarowania. Równocześnie jest to obdarowanie zobowiązujące. Warto pamiętać, że dary, które zobowiązują, są niebezpieczne. Bardzo niebezpieczny jest sposób kupowania sobie człowieka darami. Chrystus tego nie czyni. Ten dar, który daje Chrystus, a którym jest Jego Ciało i Krew, buduje mnie, buduje moje człowieczeństwo. Żebym ja był bardziej ludzki. Bo kiedy jestem bardziej ludzki, jestem w większym stopniu dzieckiem Boga. Dzieckiem Bożym jest ten, który przyjmuje Ciało i Krew Chrystusa. Ja staję się Dzieckiem, przez przyjmowanie Komunii świętej. Komunia jest miejscem mojego rodzenia się dla nieba. I właśnie Jezus Chrystus, przez Komunię świętą, pokazuje mi moją wartość: to, że mnie wybrał. Ona odsłania to, co jest we mnie prawdziwe, dobre, szlachetne, co jest we mnie godne uwagi. Przyjmując Komunię świętą, przeglądam na oczy. Widzę to, czego dotychczas nie widziałem. Bo Bóg daje mi nowe oczy, nowe myślenie, daje mi nową wrażliwość, daje mi te pragnienia, które dotyczą życia wiecznego. Przez przyjmowanie Ciała i Krwi Chrystusa, rodzą się we mnie marzenia, pragnienia i tęsknota za tym, co ludzkim wzrokiem objąć i poznać nie mogę. W ten sposób zyskuję „siłę przebicia” w społeczności, w której żyję. Jezus przez Eucharystię pokazuje człowiekowi jego wartość, jego wybraństwo, jego godność. Eucharystia odsłania w człowieku to, co jest w nim prawdziwe, dobre i piękne.

Człowiek jest mocny, gdy ma świadomość, że jest kochany. Pan Bóg nie czeka na to, aż będę człowiekiem wyjątkowym, aż moje życie będzie poukładane. Nie czeka na to, aż pewne sprawy, które są może niepokojące, pragnienia, zamiary, czyny, znikną z mojego życia, ale daje mi siebie w tym czasie, w jakim stanie ducha się znajduję. Ja jestem taki kochany przez Boga. Jestem kochany, jako osoba grzeszna, jako osoba, która ma wiele braków, jako osoba bardzo słaba. Jestem kochany, jako słaby i grzeszny, który ma jednak w sobie pragnienie, żeby żyć godnie. I właśnie Eucharystia umożliwia mi życie godne na płaszczyźnie duchowej, moralnej, na płaszczyźnie relacji z drugimi, gdzie ja posługuję się zasadami „nowego człowieka”, który jest z Boga. Staję się zatem „nowym człowiekiem”, człowiekiem Boga, przez Ciało i Krew Pańską.

Ja staję się uczniem. Przyjmując Komunię świętą, jest we mnie większa wrażliwość na słuchanie Boga w sercu. Jest większa potrzeba czytania, rozważania słowa Bożego. Jest większa potrzeba medytacji i kontemplacji. Jezus kocha mnie. To sobie dzisiaj uświadamiam. Kocha mnie i wydaje samego siebie za mnie. Traci dla mnie swoje życie. Ja przyjmuję w Komunii świętej to życie, które stracił ze względu na mnie. On poświęcił swoje Ciało i swoją Krew - dla mnie, by życie moje nabrało znaczenia, by mogło mieć sens, który nie ogranicza się tylko do teraźniejszości.

Kiedy przyjmuję Komunię świętą, to wiem, że moje spełnienie jest sprawą przyszłości, jest sprawą nieba. I przyjmowanie Komunii świętej sprawia we mnie tęsknotę za niebem. Pragnienie dobrego życia, pragnienie dobrej śmierci. Człowiek w swoim życiu zyskuje „siłę przebicia”, gdy jest w nim silna wiadomość: „Jezus mnie kocha”, bez względu na to, jak dotychczas wyglądało moje życie. Jeśli mnie ktoś kocha jestem silny, chcę żyć, mam nadzieję. Chcę żyć z tym i dla tego, kto mnie tak pokochał. Bez warunków wstępnych. Miłością bezinteresowną. Ja chcę być blisko Niego. Chcę miłować to, co On miłuje; przebywać tam, gdzie On chce, abym przebywał; słuchał Tego, którego On słucha – Ojca. Chcę, aby dla mnie ważne w życiu było to, co jest ważne dla Jezusa Chrystusa. Taka jest siła owocowania Mszy świętej. Tak jest siła owocowania Komunii świętej. Do tego właśnie, to spożywanie Ciała i Krwi Pańskiej mnie prowadzi.



Liczba wyświetleń strony: 10652742 * Liczba gości online: 27 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-18
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC