MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Tertio millennio adveniente



„Pełnia czasu” utożsamia się z tajemnicą Wcielenia Słowa Bożego. Pełnia czasu kojarzy się z pełnią życia. Żyjąc „pełnią” tego, co zostało mi dane: życie, wiara, powołanie, rady ewangeliczne – mogę otrzymać Słowo, może zamieszkać we mnie Jezus tak, iż jestem w stanie powiedzieć za św. Pawłem: „żyję ja, już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus”.

Łaska Boga jest pełnią. Wola Ojca jest pełnią dla życia człowieka. Dobrze przeżyty czas, dobrze przeżyte życie, to przyjęcie „łaski, która została mi dana z góry”, oraz przyjęcie, że „pokarmem moim jest pełnić wolę Tego, który mnie posłał”. Czas jest naznaczony, wypełniony miłością Boga. W miłość Pana, w Jego naznaczenie, którego udziela w czasie szukającym Go, potrzeba wejść – pozwalając się wprowadzić.

Czas jest tajemnicą obecności Jezusa. W czasie, w każdej chwili mogę doświadczyć bliskości, za którą serce moje tęskni i której oczekuję. W czasie, Jezus odkrywając przede mną znaczenie swojego słowa, ukazuje mi pełnię miłości. Doświadczenie zatem Jego Słowa przez rozważanie i smakowanie w nim, jest przyjmowaniem miłości, która w ten sposób przychodzi w Jego Duchu.

„Jezus Chrystus wczoraj i dziś” /Hbr 13, 8/. „Od ludzkiego przyzwolenia nie zależało tak wiele, jak wówczas”. „Nie bój się...” znalazłaś łaskę. Poczniesz, porodzisz, nadasz imię. Duch zstąpi na Ciebie, moc osłoni Cię”. Obietnice dające pełnię radości, prze tę, która jest „pełna łaski”. „Pełnia” jest związana z przyjęciem i życiem darami Jezusa, łaską Jego. Łaską Jego jest to, że człowiek przestaje się lękać. On udziela zrozumienia, odsłaniając prawdę, która uspakaja. Prawda, która umożliwia odejście obawy, lęku, strachu. Prawda czyni spokojnym. Znaleźć łaskę, to znaleźć dawcę łaski – Pana mojego. Znalezienie łaski ma miejsce tam, gdzie jest jej poszukiwanie, oczekiwanie na jej przyjęcie. Znalezienie Tego, który jest największym moim pragnieniem, uwalnia mnie od przymusu pierwszeństwa pragnień, które są z tej ziemi, pragnień, które wypływają z potrzeb mojej natury. Odkrycie łaski, poznanie łaski Pana, jest równoznaczne z odkryciem i doświadczeniem odejścia „obawy o siebie”, o swoją teraźniejszość i przyszłość.

Jezus żyjący „wczoraj”, żyje również „dzisiaj” jako Ten, który się nieustannie poczyna i rodzi, którego człowiek odnajduje i nazywa po imieniu. Bóg nazywa człowieka po imieniu, a człowiek wypowiada imię Boga. To jest Zesłanie Ducha Świętego. To jest spotkanie i doznanie mocy osłaniającego mnie, chroniącego mnie Pana.

Maryja jest Służebnicą wobec tego Słowa, które usłyszała. Służebnicą, czyli otwartą na łaskę poczęcia Słowa, łaskę rodzenia: łaskę przyjmowania i dawania życia, łaskę usłyszenia imienia i łaskę nadania imienia, łaskę przyjęcia Ducha. Wszystko jest łaską w życiu Niepokalanej. Wszystko jest łaską Pana, w moim życiu.

„Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas”. Obietnica stała się rzeczywistością. Obietnica Ojca dokonuje się w człowieku, gdy on przyjmuje Słowo Boże. Człowiek staje się, w pełnym tego słowa znaczeniu człowiekiem, przez spełnianie w swoim „ciele” Słowa, które stało się „Ciałem”. Słowo Boga zamieszkuje w ludzkim ciele, czyniąc człowieka dzieckiem Stwórcy.

„Słowo”, które jest początkiem, jest też wzorem, modelem dla życia człowieka. Dzięki temu i świat i człowiek może przeżywać wielkie uporządkowanie. Ono, Słowo, odnawia to, co jest ładem w człowieku, by stało się pełnią uwielbienia Tego, który jest źródłem wszelkiego ładu. Wzór – uporządkowanie – ład – zjednoczenie w Chrystusie. Droga dla tych, którzy pragną, aby Słowo stało się w nich, aby Słowo zamieszkało w ich „ciele”.

Jezus jest pośrednikiem. W tym imieniu jest to, czego pragniemy, za czym wzdychamy /nie wiedząc nawet o tym, nie uświadamiając sobie tego/ i czego z wytrwałością oczekujemy. Świat oczekuje „objawienia się synów Bożych”. Potrzeba: pragnąć, wzdychać, z wytrwałością oczekiwać tego, co jest pragnieniem, wzdychaniem i oczekiwaniem Jedynego Syna Ojca, Jezusa Chrystusa.

W Jezusie dostępujemy odpuszczenia, wylania mądrości i zrozumienia. W Nim odkrywamy nasze powołanie i ostateczne przeznaczenie. Gdy mówimy o powołaniu, myślimy o miłości „jaką Bóg ma ku nam”. Mamy także na uwadze trud uczenia się miłości. Ucząc się miłości jednoczymy się z Panem naszym, ale i z tymi, których spotkamy. Gdy uczymy się kochać, spotykamy tych, którzy są spragnieni miłości i z utęsknieniem oczekują jej objawienia się. Miłość, czyli Jezus, jednocząc się z człowiekiem przez Wcielenie, zapisał ją jako rzeczywistość nieustannego szukania i odkrywania przez człowieka.

Miłość upokorzona jest tą, która najmocniej i zawsze przekonywuje. Jezus „staje się” pośród nas w wielkim upokorzeniu. Upokorzenie Jego i nasze jest „Początkiem i Końcem”, jest spełnieniem i dopełnieniem w Chrystusie tego wszystkiego, czego nam niedostaje.

Bóg szuka tego, który się pogubił. Ale też w człowieku, w jego pogubieniu się, nie został zniszczona wielka potrzeba szukania Tego, „którego nikt nigdy nie widział”. Jezus, będąc tęsknotą Ojca, staje się również wielką tęsknotą i oczekiwaniem człowieka. To co Bóg daje, przewyższa oczekiwania człowieka. Najwyższy udziela się w pragnieniach, których nie można wyrazić słowami, a następnie, udziela nam również tego „o co nie ośmielamy się prosić”.

Chrystus jest Osobą, wobec której należy dawać odpowiedź wiary. Człowiek jest zdolny odpowiadać Bogu. Jest powołany, by odpowiadać Panu, by wierzyć Jemu, wierzyć w Niego. Odpowiadając Bogu, człowiek oddaje Jemu swoje życie, oddaje siebie. Wiara jest oddawaniem życia. Wiara jest powierzaniem swojego życia, a to przyczynia się do tego, że Jezus odnawia życie Jemu oddane. Życie człowieka odpowiadającego Bogu, jest przemieniane, aby przez nie dokonywała się ewangelizacja, czyli nieustanne odnawianie wszystkiego w Chrystusie. To odpowiadanie i pragnienie podobania się Panu, przyczynia się do chwały Tego, który nas miłuje min. od upokorzenia Betlejemu, do upokorzenia Kalwarii. Upokorzenie, które jest chwałą kochającego Boga.

Religia, która ma swój początek w Jezusie, jest „religią chwały”. Jezus jest chwała w tych i poprzez tych, którzy odpowiadają Mu w wierze. Człowiek odpowiadający Bogu, jest objawieniem życia Tego, który powołał go do pełni życia w sobie. Człowiek spotyka Pana we własnej niemocy, oraz w „pełni” na którą się otworzy i ją przyjmie.

Bóg mówiąc w Słowie, czyli w Jezusie, szuka człowieka. Szuka go najpierw przez tajemnicę Wcielenia. Szukanie człowieka jest spowodowane wielką miłością tego, który nosi w sobie Jego obraz i podobieństwo. Ojciec miłuje Syna w człowieku, który jest na obraz Jego. Człowiek jest szukany, gdyż Ojciec chce go uczynić swoim dzieckiem, a Jezus – bratem, przyjacielem.

Ten dar, jakim jest obraz Boga w człowieku i podobieństwo do Stwórcy sprawia, że człowiek jest własnością szczególną tej Miłości, która przyszła na świat. Przynależność przez miłość. Zależność powodowana miłością, odnawia człowieka i umożliwia odnalezienie się jego w tym, który Go uczynił. Bóg szuka, bo taka jest potrzeba Jego serca, Serca Ojca odczuwającego nieobecność, brak, ból. Skąd to szukanie? Spowodowało je oddalenie się człowieka i ukrycie przed Ojcem. Chore jest myślenie człowieka choćby w tym, że można ukryć się przed wzrokiem Tego, który bardzo miłuje /takie myślenie, że można się ukryć jest iluzją, życiem w nieprawdzie/, a także chore jest to, że można obejść się bez „życia w Nim, poruszania się w Nim, bycia w Nim”. Człowiek pozwolił się odsunąć od Ojca i wprowadzić w tzw. ukrycie, przez mistrza iluzji i zwodzenia, jakim jest szatan. Pozwolił się okłamać, gdyż słuchając diabła, poddał w wątpliwość prawdomówność Ojca.

Bóg chce człowieka wyprowadzić z tego, w co on pozwolił się wprowadzić diabłu. Aby człowieka wyprowadzić z niewoli, Bóg wyjaśnia mu jego sytuację przez Swojego Syna. Jeden jest nasz nieprzyjaciel – szatan. Jeden jest nasz Przyjaciel – Chrystus.

II Jubileusz roku 2000

Czas nasz wypełnił się przez to, że sam Bóg wszedł przez Wcielenie w dzieje człowieka. Ja się wypełniam, spełniam w czasie, który jest mi dany, gdy pozwalam Bogu wypełnić wszystkie dziedziny mojego życia. Taka postawa jest zgodna z owym pragnieniem nieustannego życia, które jest w człowieku. Gdy Bogu przyzwalam na wypełnienie Jego Osobą czasu mojego życia, wchodzę w wieczność z moim życiem. Pragnienie nieustannego życia, jest w nas darem Ducha Świętego. To pragnienie może znaleźć swoje wypełnienie, swoją wypowiedź, poprzez „bezinteresowny dar z siebie samego”.

Taki dar człowieka z siebie samego jest możliwy wówczas, gdy człowiek spotyka Boga. Człowiek spełnia się w Bogu, gdyż z Jego ręki wyszedł ukształtowany. Pełnią do której człowiek dąży, za którą tęskni, której oczekuje z bólem serca – jest wieczność. Pragnąc wieczności, w sposób niejednokrotnie do końca nieuświadomiony, pragnie on Boga samego, gdyż Bóg jest jedyną, możliwą „Wiecznością człowieka”.

Człowiek wchodząc w szczególną więź z Bogiem: przez nawrócenie, wewnętrzne uzdrowienie, przebaczenia, których dokonuje, przez miłość, a ostatecznie przez śmierć, kończy swój czas, a wchodzi w „pełnię czasu”, czyli w Boga, swoją oczekiwaną wieczność.

Z takiego podejścia człowieka do czasu, jako do rzeczywistości wręcz sakralnej, będącej bowiem darem Świętego Boga, rodzi się obowiązek uświęcenia czasu. Najpełniejsze uświęcenie czasu dokonuje się przez nawrócenie człowieka: odwrócenie się od grzechu, szatana i wszystkich spraw jego, a całkowite i bezwarunkowe zwrócenie się w stronę Boga. Nawracanie się jest zatem tą „pełnią” przeżywania czasu przez człowieka.

Gdy człowiek przeżywa swój czas ziemskiego bojowania na ziemi, zgodnie z wolą swojego Pana, to Bóg staje się dla człowieka Panem i Zbawicielem. W zależności od tego, komu „daję, poświęcam i składam w ofierze” mój czas, do tego należę, do tego należy moja wieczność. Czas zbawienia, który trwa, w którym uczestniczymy, jest „pełnią czasu”.

W świętowaniu Jubileuszu roku 2000 dwa wymiary są zasadnicze, których uczymy się od Chrystusa, naszej „Pełni czasu”: przybył jako „namaszczony Duchem Świętym”, a także jako „posłany przez Ojca”. Potrzebujemy otwarcia na to powtórne namaszczenie nas Duchem Świętym, aby usłyszeć głos Ojca, iż jesteśmy Jego umiłowanymi: dziećmi, synami, sługami, a w ten sposób otworzyć się na Jego posłanie. Namaszczenie Duchem i posłanie przez Ojca, stają się jednym refrenem Jubileuszowego uwielbiania.

Czas zawiera w sobie głębię, bogactwo nieprzebrane gdy jest w nim naśladowanie Jezusa Chrystusa, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie. Jaką drogą pójść? Co czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Miłość i wydanie siebie; namaszczenie i posłanie – stają się odpowiedzią czasu, który jest nam dany, w oczekiwaniu na powtórne przyjcie naszego Pana. Jezus przyjmując namaszczenie i posłanie: przynosi wolność, wyzwala uciśnionych, niewidomych czyni widzącymi.

Działalność Jezusa, jest czasem Jego łaski. Życie Pana jest łaską dla tych, którzy uwierzyli. Żyjemy w Jego łasce, żyjemy z Jego łaski, w której dokonuje się nasze namaszczenie przez Ducha Świętego i posłanie przez Ojca. To jest świętowanie, to jest droga, którą przyjdzie Jezus do naszych umysłów i serc, „bo stworzenie z upragnieniem oczekuje na objawienie się synów Bożych”.

Słowa i czyny Jezusa, są podstawą, źródłem naszego świętowania, naszej radości. Przez słuchanie i rozważanie słów Jezusa i kontemplację Jego czynów, dotykamy „pełni czasu” przez Ducha Świętego, którym zostaliśmy namaszczeni. Słowa i czyny Jezusa nas pouczają, ale również nas uświęcają. Aby przyzwalać Bogu na uświęcenie mojego czasu, mojego życia powinienem usilnie pragnąć i wypełniać pragnienia dotyczące rozważania słowa Bożego i kontemplowania Jego aktów miłości.

„Sprawiedliwość, według Prawa Izraela /mowa o Roku jubileuszowym/, to nade wszystko ochrona słabych” pisze Jan Paweł II. Bóg w tym szczególnym czasie okazuje swoje miłosierdzie wobec ludzi biednych, ubogich i bezbronnych. Spełniają się w tym czasie błogosławieństwa, które wypowiedział Jezus na „Górze ośmiu błogosławieństw”. Czas Jubileuszu jest przypomnieniem prawdy o Bożej Opatrzności: Bóg stworzył człowieka i nieustannie nad nim czuwa, okazując swoją łaskę. Doświadczamy uświadomienia sobie na nowo w tym okresie, że Bóg ma władzę nad wszystkim, co stworzył i „wszystko w Nim ma istnienie”.

Rok jubileuszowy służył przede wszystkim odnowie sprawiedliwości społecznej, gdyż Bóg oddał władzę nad ziemią wszystkim ludziom, całemu stworzeniu i wszyscy winni sprawiedliwie korzystać z dóbr, które ona daje.

Rok jubileuszowy dla Kościoła jest również rokiem odpuszczania grzechów, a także kar za grzechy, rokiem pojednania pomiędzy osobami skłóconymi, rokiem różnorodnych nawróceń, rokiem pokuty sakramentalnej i poza sakramentalnej.

Wierni mogą w tym okresie korzystać z odpustów, które dają człowiekowi wierzącemu udział w zbawieniu, którego dokonał Jezus Chrystus. To jest autentyczny wymiar „czasu łaski od Pana”.

Jubileusz mówi o radości. Jest to czas uświadomienia sobie co nas raduje, a także jak objawia się nasza radość również w wymiarze zewnętrznym. Czy raduję się ze zbawienia, które zostało mi dane przez Chrystusa? W radości żyjąc, winniśmy, a właściwie wówczas dopiero możemy czynić Bogu dzięki, a także przepraszać i zanosić błagania do Pana nieba i ziemi. Uświadamiamy sobie także w tym czasie jubileuszu, potrzebę jedności, gdyż rozbicie, które dokonało się w mijającym tysiącleciu, jest raną na żywym Ciele Jezusa Chrystusa, którym jest Kościół. Jest to wyjątkowa okazja, aby zobaczyć, co łączy przede wszystkim chrześcijan. I to co łączy zapewne jest większe od tego, co nas dzieli. Tym, co powinno inspirować wszystkich chrześcijan w dążeniu do jedności, to słowa Pisma: „u Boga nie ma nic niemożliwego”.

Potrzeba nam obecnie ducha wdzięczności i poczucia odpowiedzialności za to, co zostało dane ludzkości przez Boga od narodzenia Chrystusa. Winniśmy także w wierze zobaczyć nasze stulecie, aby zobaczyć to wszystko, co świadczy o działaniu Boga w tych dziejach.

Sobór Watykański II, Papież określa jako wydarzenie przygotowujące nas do Jubileuszu drugiego milenium. Kościół m.in. przez ten Sobór otwiera się na świat, który potrzebuje oczyszczenia i nawrócenia. Działania Soboru, a także papieży ostatniego okresu przygotowuje nową wiosnę życia chrześcijańskiego, która w nowym Jubileuszu powinna rozkwitnąć – uważa Jan Paweł II. Może się taka wiosna dokonać, jeśli chrześcijanie będą posłuszni działaniu Ducha Świętego.

Kościół w roku Jubileuszu na nowo pokazuje światu Chrystusa, jako tego, który gładzi grzechy świata.

Najlepszym zatem przygotowaniem do Jubileuszu roku dwutysięcznego jest możliwie wierne wcielanie nauki Soboru Watykańskiego II w życie poszczególnego człowieka i całego Kościoła. Takim najlepszym miejscem przygotowania, właściwym duchowi Soborowemu, jest coroczna liturgia adwentowa. Adwent bowiem jest przygotowaniem na spotkanie z Tym, „Który był i Który jest i Który przychodzi”.

Pontyfikat Jana Pawła II jest czasem szczególnej zachęty, aby przeżywać przygotowanie do jubileuszu w klimacie „nowego adwentu”. Zachęca on szczególnie do wielkiej wrażliwości na wszystko, co Duch mówi Kościołowi i Kościołom. Ludzie, wbrew pozorom w czasach obecnych, wciąż oczekują objawienia się synów Bożych i żyją w nadziei, jakby w bólach rodzenia.

Ważnym czynnikiem w realizacji Soboru jest papieskie pielgrzymowanie.

Przygotowanie do Jubileuszu jest podzielone na fazy. Pierwsza faza ma na celu uświadomienie głębsze chrześcijanom wartości i znaczenia Jubileuszu Roku 2000 w dziejach człowieka. Zawiera w sobie pamiątkę narodzin Chrystusa. Ten Jubileusz powinien przede wszystkim utwierdzać w chrześcijanach wiarę w Boga, umocnić nadzieję i ożywić miłość. Papież uznaje za słuszne, aby Kościół w sposób bardziej świadomy wziął na siebie ciężar grzechu tych, którzy do niego przez wieki należą, pamiętając o wszystkich sytuacjach z przeszłości, w których chrześcijanie oddalili się od ducha Chrystusa i od jego Ewangelii. Chrześcijanie bowiem byli na przestrzeni wieków źródłem anty – świadectwa i zgorszenia. Kościół zawsze przyznaje się do tych, którzy go tworzą, a są jawnymi grzesznikami. To, z czego Kościół winien się oczyścić, to przede wszystkim: z błędów niewierności, niekonsekwencji i zaniedbań. Uznanie słabości jest aktem lojalności i odwagi, który pomaga w umocnieniu wiary, pobudza do czuwania i gotowości, by przeciwstawić się pokusom i trudnościom obecnego czasu.

Tym, co przede wszystkim zaszkodziło Kościołowi, to podziały przeciwne woli Chrystusa. To, o co winniśmy zatem prosić Ducha Świętego, dotyczy zjednoczenia wszystkich chrześcijan.

Innym bolesnym zjawiskiem, który wymienia Ojciec Święty, jest nietolerancja i przemoc.

Poważny rachunek sumienia winien przede wszystkim objąć Kościół chwili obecnej. Chrześcijanie winni uzmysłowić sobie swoją odpowiedzialność, jaką ponoszą za różne przejawy zła w dzisiejszym świecie. Takimi przejawami zła są: obojętność religijna, powszechna utrata poczucia nadprzyrodzonego sensu życia ludzkiego, a także zagubienie się na płaszczyźnie życia etycznego. Dotyczy to takich wartości jak szacunek dla życia i dla rodziny. Wszyscy w Koście winniśmy poddać analizie swoje postawy od strony: w jakiej mierze ulegaliśmy sekularyzmowi i relatywizmowi etycznemu? W jakiej mierze jesteśmy odpowiedzialni za szerzącą się niewiarę, ponieważ nie umiemy ukazywać prawdziwego oblicza Boga. Przeżywamy, jako chrześcijanie chwile niepewności, która obejmuje życie moralne, modlitwę, a także poprawność wiary. Chrześcijanie są również odpowiedzialni za przejawy daleko idącej niesprawiedliwości i nierówności społecznej. W rachunku sumienia, nie można pominąć tego, jak przyjęliśmy naukę Soboru Watykańskiego II. W jakim stopniu słowo Boże stało się natchnieniem całego życia chrześcijańskiego? Czy liturgia jest przeżywana jako „źródło i szczyt” całego życia chrześcijańskiego?

W obliczu trzeciego tysiąclecia uświadamiamy sobie jako Kościół, że rozwój wspólnoty chrześcijańskiej pierwszych wieków był możliwy przede wszystkim dzięki „krwi męczenników”. Winniśmy o tym świadectwie mówić, m.in.. dlatego, że czas męczenników jest zawsze aktualny w Kościele, także i teraz u końca drugiego tysiąclecia. Kanonizacje i beatyfikacje w naszych czasach są znakiem wielkiej żywotności Kościołów lokalnych. Należy szczególnie dostrzegać heroiczność cnót zwłaszcza ludzi świeckich, którzy realizowali swe powołanie chrześcijańskie w małżeństwie.

Faza druga jest fazą przygotowawczą we właściwym sensie tego słowa. Obejmuje ona okres trzech lat, od 1997 do 1999 roku. Struktura ideowa tego trzylecia, skupiona wokół Chrystusa, Syna Bożego, który stał się człowiekiem, będzie miała charakter teologiczny, a ściślej określając: trynitarny.

Rok I: Jezus Chrystus.

W 1997 roku tematem refleksji był Jezus Chrystus. Bowiem jubileusz jest przede wszystkim świętowaniem Wcielenia Syna Bożego, tajemnicy zbawienia całego rodzaju ludzkiego. Aby poznać Chrystusa chrześcijanie powinni – szczególnie w tym roku – powrócić z odnowionym zapałem do Biblii, czy to przez Liturgię, czy przez pobożną lekturę.

Należy na nowo odkryć to wszystko co wiąże się z sakramentem Chrztu świętego, jako fundamentu chrześcijańskiego życia.

Wszystko winno zmierzać ku pierwszoplanowemu celowi Jubileuszu, jakim jest ożywianie wiary i świadectwa chrześcijan. Aby to świadectwo było skuteczne, należy rozbudzać w osobach wierzących prawdziwą tęsknotę za świętością, mocne pragnienie nawrócenia i osobistej odnowy w klimacie modlitwy i większej troski o bliźnich. Należy także w tym pierwszym roku odkryć na nowo katechezę.

Nie zabraknie również w tym przygotowaniu osoby Matki Najświętszej, której szczególnie tajemnicę Boskiego Macierzyństwa będziemy rozważali.

Rok II: Duch Święty

Rok 1998, to drugi rok fazy przygotowawczej, poświęcony jest on Duchowi Świętemu.

Do najważniejszych zatem zadań związanych z przygotowaniem jubileuszu należy ponowne odkrycie obecności Ducha Świętego, który działa w Kościele. Należy Go szczególnie ukazywać jako działającego w sakramencie bierzmowania. Potrzeba pamiętać że właśnie On, w naszej epoce jest głównym sprawcą nowej ewangelizacji.

W tym czasie potrzeba na nowo odkrycia cnoty nadziei. Ona bowiem nie pozwala stracić z oczu podstawowego celu, który nadaje sens i wartość całemu życiu człowieka. To przygotowanie się do wielkiego Jubileuszu winno dokonywać się przez odnawianie nadziei na ostateczne nadejście Królestwa Bożego. Potrzeba w tym czasie rozpoznawać to wszystko, co służy umocnieniu nadziei w życiu Kościoła i świata.

Przedmiotem naszej refleksji w Kościele winna się stać wartość jedności wewnątrz Kościoła. Jedność bowiem jest oparta na działaniu Ducha Świętego, a także możliwa tam, gdzie jest wzajemna miłość wyznawców Chrystusa. Skąd bierze swój początek jedność we wspólnocie Kościoła? Z pogłębiania nieustannego wiary, a tym samym z dojrzałej świadomości własnych obowiązków, a także żywego poczucia wartości kościelnego posłuszeństwa.

Maryję w tym drugim roku przygotowań do Jubileuszu naśladujemy przede wszystkim, jako niewiastę posłuszną Duchowi Świętemu, jako niewiastę, która milczy i słucha, człowieka nadziei, która potrafiła, jak Abraham, przyjąć wolę Bożą, wierząc nadziei wbrew nadziei.

Rok III: Bóg Ojciec

Celem roku 1999, trzeciego i ostatniego roku przygotowań, będzie rozszerzenie horyzontów człowieka wierzącego perspektywą o Ojcu, który jest w niebie. Całe życie chrześcijańskie jest pielgrzymowaniem do domu Ojca. To pielgrzymowanie angażuje człowieka wewnętrznie, rozszerza się tym samym na wspólnotę w której on żyje, aby następnie emanować na szersze kręgi ludzkich społeczności.

Jubileusz jest wielkim aktem uwielbienia Boga Ojca. My, wybrani przez Niego, możemy stawać się świętymi i nieskalanymi przed Jego obliczem.

W trzecim roku jesteśmy wezwani do nawrócenia, w łączności z Chrystusem. Obejmuje ono zarówno odwrócenie się od grzechu, jak i wybór dobra wyrażonego w wartościach etycznych. Jest to podstawa do ponownego odkrycia i głębokiego przeżycia Sakramentu Pokuty.



Liczba wyświetleń strony: 10080590 * Liczba gości online: 26 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC