MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Pełnia istnienia



Świętość jest pełnią istnienia człowieka, jest jego życiem w Bogu. Jesteśmy do niej powołani i zobowiązani słowami Chrystusa. Równocześnie odczuwamy strach przed świętością, wymaganiami Boga, strach przed krzyżem będącym fundamentem świętości.

Święty to ktoś „oddzielony”, inny niż pozostali. To człowiek, który pozwolił „uwieść się” Bogu. Jest to człowiek który kocha zarówno Boga, innych ludzi jak i samego siebie. Życie świętego polega na przyjęciu sposobu życia Chrystusa, aby stać się podobnym do Niego. Święty jest cały zwrócony ku Bogu i od Niego zależny. Ojcowie Kościoła mówili, że Chrystus „w swoim nieskończonym miłosierdziu stał się jednym z nas, abyśmy my mogli stać się Nim!”. W Jezusie Chrystusie świętość uzyskała ludzkie oblicze.

Świętość jest magnetyczna. Kiedy spotkamy osobę świętą odczuwamy, że wnosi ona sobą coś z Bożego światła; odczuwamy radość i zdumienie. Człowiek święty przyobleka się w Chrystusa. Jest to ktoś, kto nie stawia Jemu żadnych granic. Święty to człowiek w pełnym tego słowa znaczeniu, w którego życiu ujawnia się blask i miłość Boga.

W świętym odczuwamy obecność Pana. W Nim łaska może działać z całkowitą swobodą. Człowiek taki odzyskuje to wszystko, co pierwsi rodzice utracili przez grzech pierworodny: więź z Bogiem, Jego przyjaźń i pełne posłuszeństwo. Święty staje się przejrzysty. Nie ma u niego zafałszowania, życia w iluzji, niejasności moralnej. Można powiedzieć, że im bardziej jest święty, tym bardziej jest człowiekiem. Jako grzesznicy jesteśmy tylko po części sobą.

Święty jest wierny Osobie. Owa wierność boli. Idzie drogą inną od tej, którą podążał jako „człowiek stary”. Geniusze nigdy nie mają pokusy, by przestać być geniuszami. Święci niemal w każdej sekundzie swego życia mają pokusę, by nie być świętymi. To, co utrudnia pójście drogą świętości to świadomość własnej nędzy i niemożności. Świat nie pomaga w stawaniu się świętym; odczuwamy słabość naszego ducha; środowisko w którym żyjemy, nie podejmuje często z nami tej drogi, przez co stawało by się dla nas naturalnym oparciem. Odczuwamy bliskość kojących nas przyjemności.

Bóg powołuje człowieka do świętości a przez to do czynów, które niewyobrażalnie przekraczają jego możliwości. Posiadamy w sobie pewne punkty oparcia, dlatego najbardziej heroiczne z cnót zakorzeniają się w tym samym obszarze, co nasze namiętności. Namiętności przemieniane przyczyniają się do naszego uświęcenia. Nie ma takiego doświadczenia zła, nie ma takiego grzechu, który przeżyty w skrusze i przebaczony w Sakramencie Pokuty nie prowadziłby do świętości. Wszystko w naszym życiu jest do skierowania na życie w świętości, nawet nasza nędza.

Święty to człowiek, który żyje naprawdę.

Świętość nie jest przede wszystkim walką czy cierpieniem. Zanim stanie się wyrzeczeniem, najpierw jest przywiązaniem. Jeśli pewne więzy są rozwiązywane, to dlatego, że nawiązują się nowe i po to, by te właśnie nowe więzy mogły się umacniać. Zakończę tę refleksję słowami Antoine Martela: „Gdyby nasze życie było wystarczająco chrześcijańskie, bylibyśmy zaraźliwi”.



Liczba wyświetleń strony: 10652854 * Liczba gości online: 30 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-18
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC