MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Macierzyństwo i ojcostwo duchowe



Bóg obdarowuje człowieka. Jego życie jest miłością i poświęcaniem się. Tym właśnie jest macierzyństwo duchowe. Ojciec jest w ciągłym wychodzeniu do Syna i Ducha, ale także w ich przyjmowaniu. Macierzyństwo, to traktowanie przeze mnie innych ludzi, jak braci i siostry. Wychodzenie naprzeciw temu wszystkiemu czym żyją i temu, do czego chcą nas dopuścić. Jest także przyjmowaniem przychodzących ze zrozumieniem tego, co jest w ich myśleniu, sercu i co stanowi sumę ich życiowych doświadczeń.

Być matką, w wymiarze ducha, to rozdawać życie, które jest we mnie. Dzielić się tym, co we mnie jest zdrowe, wartościowe, mogące służyć całościowemu rozwojowi drugiej osoby. Dajemy, nie wiedząc, czy miłość i dobroć będą odwzajemnione. Jest udzielaniem się bez założenia i oczekiwania wzajemności. To życie, które innych zachęca, inspiruje, pobudza do słuchania słów prawdy, zachęca do posłuszeństwa prawdzie i miłości. Moje życie, posłuszne Bogu, jest życiem inspirującym do otwartości na Niego. Będąc otwartym na Boga i przekazując to doświadczenie przychodzącym do mnie, wprowadzam innych w przeżycie „poczęcia się” dla Boga.

Macierzyństwo, to wcześniejsze przyzwolenie na ogarnięcie przez piękno, łagodność i moc Biblii. Gdy innym odsłaniam to, czym żyję, oni mogą zapragnąć iść drogą życia duchowego, a ja staję się tym samym matką i ojcem, który zainteresował ich Bogiem. Posłuszeństwo jest oddaniem, powierzeniem, złożeniem swojej wolności w ręce Tego, „który mnie uwiódł, a ja pozwoliłem się uwieść”. Uwiedzeni przez Ojca, stają się matkami i ojcami. Takie objawianie się Boga, ma moc przyciągającą i przekonywującą do Ojca; jest tym samym ojcostwem i macierzyństwem z Ducha. Macierzyństwo duchowe dotyczy osób wolnych w sercu, miłujących Boga więcej. Znakiem wolności wewnętrznej człowieka, jest jego wzrastanie w miłości. Znakiem macierzyństwa duchowego, jest wzrastanie w miłości.

Duchowe macierzyństwo jest braniem na siebie tego, co jest winą, ograniczeniem, słabością tych, „którzy cierpią w bólach rodzenia”. Takie macierzyństwo boli psychicznie, duchowo, a nawet w ciele swoim możemy doświadczać zmagania, które chce nas odciągnąć od misji. Jest to walka o „czyste łono”, w którym człowiek przysłany przez Boga, będzie bezpieczny i błogosławiony. Moja czystość ożywia, potęguje moją i innych miłość. Czystość udziela mocy do pokonania cierpień ciała, cierpień ducha.

Potrzeba, zanim będziemy przeżywali stan duchowego macierzyństwa, przeżyć czas osobistego zagubienia, oddalenia się od Ojca, osamotnienia i samotności. Tak jak Ojciec bierze to moje utrudzenie, wątpliwości, oddalenie się od Niego, na siebie, tak ja przyjmuję człowieka, nie zrażając się głębią jego zranień. Staję przy nim, dając mu oparcie w moim uzdrowieniu, w mojej wolności i czystości. Ojciec czyni mnie dzieckiem, w ranach swojego Syna. Ojciec uczyni mnie duchową matką, duchowym ojcem przez fakt przyjęcia tych, którzy zranieni, szukają miłości ojca i matki „po omacku, niejako na oślep”.

Im zdrowsi jesteśmy na duszy i w sercu, tym macierzyństwo duchowe obfituje w wielość potomstwa dla nieba. Jest ono również tam, gdzie pojawia się zrozumienie dla ludzkiej słabości. Uświadamiam sobie, że skoro widzę słabego, to Pan udzielił mi tego, by stać się pokarmem, napojem, odpoczynkiem, oparciem dla niego. To duchowe czuwanie dla Jezusa, prowadzi do odnalezienia się człowieka przeze mnie. Dobry Ojciec stwarza w nas wewnętrzną wrażliwość, która umożliwia duchowe macierzyństwo i ojcostwo. Ta wrażliwość dotyczy odkrycia i uświadomienia sobie bezinteresownej miłości Boga, która przewyższa moje słabości. Im większej doświadczyliśmy słabości, tym większa w nas możność do przyjmowania miłości Pana. Doświadczanie, przez jakie przechodzi człowiek, nigdy nie jest na próżno. „Komu więcej darowano, ten więcej miłuje”. Macierzyństwo duchowe jest możliwe dla tych, którzy byli i są słabymi. Nasza pokora, prostota i miłość umożliwiają Bogu, realizowanie swojego ojcostwa i macierzyństwa w nas i przez nas.

Wielką próbą jest stosunek człowieka do własnych słabości przeszłych i obecnych. Słabość towarzyszy każdemu macierzyństwu i ojcostwu duchowemu. Im bardziej jesteśmy upokorzeni, tym bardziej nadajemy się do spełnienia tej misji. Potrzeba praktykować dobrą wrażliwość na Boga, która nie liczy się z czasem Jemu dawanym. Potrzeba wrażliwości na człowieka, która nie zniechęca się jego oporami i ucieczkami. Potrzeba dobrej, uporządkowanej wrażliwości na siebie, by nie powiedzieć: ja się do tego nie nadaję. Potrzeba przede wszystkim wierzyć w Boga, a nie we własną grzeszność. Gdy na niej się w nadmiarze koncentrujemy, zaniedbujemy Ojca. Odkrycie miłości Ojca jest poznaniem, „jak wielkie rzeczy uczynił Bóg tym, którzy Go miłują”, i wówczas – „współdziałają z Nim we wszystkim”. To współdziałanie jest rodzeniem tak, jak i my zostaliśmy zrodzeni przez Ojca, w ranach Jego Syna, w bólu i w miłości. Tam, gdzie jest płodność, tam zawsze mamy do czynienia z oddaniem życia, tracę dla odzyskania przynajmniej niektórych dla Jezusa Chrystusa.



Liczba wyświetleń strony: 9444828 * Liczba gości online: 25 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC