MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Rys eklezjalny powołania zakonnego



Potrzeba przy pomocy Ducha uśmiercać to wszystko, co jest przeciwne życiu, co służy grzechowi i śmierci, co się sprzeciwia miłości. Stare w nas musi umrzeć, by nowe mogło zacząć żyć. Wydaje się, że niechęć do przemiany duchowej, jest równoznaczna z oporem, wobec zmian zewnętrznych, we wspólnocie. Bóg nie może nas wskrzesić, przez swojego w Ducha w Kościele, jeśli nie umrze w nas stary człowiek. Wszystko to, co niedorzeczne, nieroztropne i nędzne, a wypełniało dotychczasowe moje życie i było pożywką starego człowieka, winno być obnażone. Warto w jakimś momencie zobaczyć swoje życie, jak bardzo je zniekształciliśmy, uczyniliśmy je karykaturą, odrywając od radykalizmu Ewangelii i świadków życia ewangelicznego w Kościele.

Potrzeba teraz „znaku sprzeciwu”, będącego znakiem odnowy. Tak długo, dopóki działają w nas mechanizmy obronne, pozostajemy na czysto zewnętrznej, ludzkiej płaszczyźnie. Cały proces duchowego wzrastania polega na zaniechaniu obrony przed Bogiem. Okazuje się bowiem, że „największym wrogiem” osoby konsekrowanej, może być Bóg. Dramatyczny paradoks. Ale czy człowiek nie usiłuje na tej drodze, stopniowo pozbawiać Boga praw, jakie on nabył do nas, przez akt naszej świadomej i dobrowolnej konsekracji? Odnowa w Kościele osób konsekrowanych polega na śmiałej kapitulacji przez Bogiem. To oznacza, że pozwalam Bogu działać w moim życiu tak, jak On chce. To nie jest takie oczywiste, gdy patrzymy uczciwie na nasze wewnętrzne postawy. Potrzeba zatem dokonać trudnego, lecz koniecznego przejścia od samoobrony do kapitulacji. Decyzja taka, o czym trzeba wiedzieć, jest przyzwoleniem na przeprowadzenie mnie, przez wiele kryzysów. Dlaczego tak trudno zrezygnować z samoobrony i skapitulować przed Bogiem? Może dlatego, że tracę wówczas prawo do decydowania o sobie, o kształcie moich dni i nocy. Jestem zdany całkowicie na Boga, bez możliwości czynienia czegokolwiek na własną rękę. Być znakiem sprzeciwu wobec własnego, dotychczasowego kształtu własnego życia, wydaje się być zadaniem najważniejszym.

Najbardziej podstawowym dziełem w Kościele jest to czym, a zarazem kim w Kościele jesteśmy. „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre czyny i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”. Świecić braterstwem. Żeby świecić, to trzeba najpierw dać się oświecić, a może radykalnie rzecz ujmując – oślepić (jak stało się to w życiowej, niezapomnianej drodze Szawła do Damaszku). „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”. Wymiar eklezjalny naszego powołania zakonnego uwidacznia się w okazywaniu sobie nawzajem szacunku: jeden drugiego brzemiona nosząc, świadcząc jednością, że Chrystus żyje wśród nas. Ważna jest nasza wrażliwość na cierpienia i potrzeby drugiego. Miłość jest podstawą naszego nieustannego wypełniania się w Kościele. Żeby misja nasza była czytelna, potrzeba, by miłość jaką się wzajemnie obdarowujemy, była głęboka. Na czym ona polega? Na głębokiej więzi, która łączy nas z Kościołem. Nasze życie ma być dla innych potwierdzeniem, że: Chrystus umiłował Kościół i za Niego wydał samego siebie”.

Kościół kocha osoby konsekrowane. Osoby konsekrowane, są szczególnym dobrem Kościoła. W naszym świadectwie miłości, osoby duchowo utrudzone powinny znaleźć oparcie i nadzieję. Powołanie w Kościele, winniśmy wypełniać z radością. Radość ta pochodzi od Chrystusa, który mieszka w naszych sercach. Niekiedy osoby zakonne bywają zniechęcone, lub pozbawione nadziei. Potrzeba zapału w naszych szeregach, objawienia się radosnych sług Pana. Dlatego w Kościele winno dokonywać się nieustannie wzmacnianie sił wewnętrznego człowieka. Kiedy osoby konsekrowane będą duchowo mocne, takim mocnym będzie Kościół. Nasze umocnienie, wzmacnia ochrzczonych. Jest to szczególnie potrzebne tym, którzy szukają drogi do świętości w Kościele. Najważniejsze jest nasze zadanie w Kościele – poznać miłość Chrystusa i przyjąć napełnienie Pełnią Bożą. W takim rozumieniu realizacji powołania w Kościele, winniśmy szukać oparcia w Maryi. Ona jest wzorem wspólnoty życia z innymi, a przede wszystkim wspólnoty, jaką tworzyła ze swoim Synem.

Powołanie zakonne zakłada wiarę, a równocześnie zmierza do ukształtowania wiary w sercach osób powołanych. Dokonuje się to między innych, przez przygotowanie do udziału w Krzyżu Chrystusa i Jego zmartwychwstaniu. Osoby zakonne kontemplują oblicze Chrystusa, aby utwierdzić się w wierze. Nieustanne pogłębianie wiary, jest warunkiem przygotowania do przeżywania dramatu Krzyża i chwały Zmartwychwstania. Kontemplujemy oblicze Chrystusa Zmartwychwstałego, aby nie załamać się, gdy zobaczymy je zniekształcone na Krzyżu. Jesteśmy dla Tego Chrystusa, który cierpi i który zmartwychwstaje, a my wraz z Nim.

Innym rysem charakteryzującym osoby konsekrowane, jest zaufanie do Chrystusa. Wyraża się ono w tym, że Jezus staje się centrum mojego życia. Taka postawa wymaga tego, co Jan Paweł II nazywa „zażyłością z Chrystusem”. Ona umożliwia osobie zakonnej złożenie całkowitego daru z siebie, przez profesję rad ewangelicznych. Profesja, nie tyle jest wyrzeczeniem, jakie należy podjąć w Kościele, ale jest formą, sposobem przyjęcia w swoje życie, tajemnicy życia Jezusa, który żyje i działa w Kościele. Profesja prowadzi do objawienia Chrystusa, który żyje pośród swojego Ludu. Zadaniem życia zakonnego, jest ukazywanie Jezusa Chrystusa i tego, że On jest naszym celem w wieczności. Osoby konsekrowane swoim stylem, jakością życia mają za zadanie pokazać piękno Boga, który może zaspokoić wszelkie ludzkie pragnienia. Życie to, polega na „przeżywaniu i wyrażaniu swej konsekracji przez poddanie Chrystusowi całej egzystencji, która upodabnia do Niego”. Uzależnić się od Chrystusa we wszystkim tak, by stać się podobnym do Niego. Chrystus jest nie tylko sensem życia osób konsekrowanych, lecz Jego styl życia, staje się jedynym modelem życia osób zakonnych.

Bóg pociąga człowieka do życia zakonnego, przez swoją miłość i dobroć. To pociągnięcie jest związane z zamiarem udzielenia człowiekowi misji, która jest udziałem w Jego zbawczej misji. Bóg Ojciec na górze Przemienienia, mówi do wystraszonych uczniów, wskazując na swojego Syna: „Jego słuchajcie”. Powołanie do takiego życia w Kościele, jest wyłącznie inicjatywą Boga, który oczekuje od człowieka całkowitego i wyłącznego oddania się Jemu. Pójście za Jezusem jest możliwe dlatego, że miłość Boga jest bezinteresowna. Taka miłość może stać się siłą, uzdalniającą i wyzwala potrzebę odpowiedzenia Bogu, przez bezwarunkowe poświęcenie się Jemu. Bezinteresowna miłość Boga uzdalnia powołanego, do złożenia wszystkiego w ofierze. Pójście za Chrystusem jest związane koniecznością całkowitego poświęcenia i wyrzeczenia się w tym celu, aby ze swoim Panem pozostawać w bliskości, dokądkolwiek pójdzie i nas poprowadzi. Tym, co wprowadza człowieka na taką drogę jest „blask miłości”, którą człowiek nieustannie odkrywa w Bogu i jej emanacji się poddaje. Wartością najwyższą osób konsekrowanych staje się poznanie Jezusa Chrystusa. To jednak, jest obwarowane koniecznością uznania za stratę i porzucenia wszystkiego, ze względu na Chrystusa ukrzyżowanego. W życiu konsekrowanych przyjmujemy dążenia Jezusowe i Jego sposób życia za swój program.

Pójście za Panem wymaga zdecydowania w tym, że będę się całkowicie upodabniał do Niego. Osobą, która została nam postawiona za wzór życia, spośród ludzi, jest Maryja Niepokalana. Jej oddanie się Bogu wyrażało się w służbie Chrystusowi i posłuszeństwie Jego słowu. Człowiek nie mógłby odpowiedzieć Chrystusowi na Jego wezwanie, bez pomocy Ducha Świętego. Realizacja powołania zakonnego jest dziełem Ducha Świętego. On pozwala odkryć piękno takiego życia, nawet w trudnościach, które nie są tej drodze obce. Duch Święty podtrzymuje w osobach konsekrowanych dzieło „uwodzenia”, według słów proroka Jeremiasza: „ Uwiodłeś mnie Panie, a ja pozwoliłem się uwieść”. Duch Święty uwodzi nas przez rozwój tych pragnień, które zmierzają do potrzeby większej miłości, od tej, która jest miłością ludzką. Nie byłoby rzeczą możliwą, podjęcie życia konsekrowanego w kościele, bez „umiłowania Bożego piękna”, jakie ujawnia się darem, w powołaniu zakonnym. Przez takie znaki, które sprawia Duch Święty w osobach konsekrowanych, Jemu uległych, Kościół staje się znakiem zapowiadającym rzeczy przyszłe, przede wszystkim jego świętość i nieskalaność. W Kościele, osoby konsekrowane przez zachowanie rad ewangelicznych mówią o tym, czego dokonuje w nich Trójca Święta, przez dar: miłości, dobroci i piękna. Stąd zadaniem pierwszym osób konsekrowanych jest ukazywanie wielkich dzieł Bożych, pomimo ludzkiej słabości i zawodności człowieka. Dokonuje się to nie tyle przez słowa, ale przez „życie przemienione” i nieustannie przemieniane, będące jednym z cudów Bożego działania i miłosierdzia. Na przestrzeni wieków życia Kościoła możemy stwierdzić, że w osobach konsekrowanych oglądaliśmy i oglądamy piękno działania łaski Bożej, podziwiajmy jej blask, a światło to emanując na nas, jest zachętą do przyzwolenia, na prowadzenie przez Ducha Świętego.

W życiu zakonnym potrzeba nam rozeznawać, kim byliśmy, a kim się staliśmy. Kim się stajemy z dnia na dzień? Można dokonać odkrycia, które słusznie nazwiemy cudem. Szacunek do siebie, cześć i bojaźń wobec Boga jest tą rzeczywistością, stanem do którego między innymi w życiu konsekrowanym zdążamy. Te znaki, które Trójca Święta czyni w osobie zakonnej, mogą poruszyć innych do zachwytu pięknem Boga i prowadzić w stronę narastającej za Nim tęsknoty. Czystość osób konsekrowanych, wskazuje na ciągłą troskę o zachowanie niepodzielnego serca dla Boga. Jest ona świadectwem, że można żyć dla Chrystusa z Chrystusem i w Chrystusie. Jest znakiem tego, co dokonuje się w samej Trójcy Świętej. Czystość bowiem, jest odbiciem tej miłości do Boga, jaką Osoby Boskie darzą siebie nawzajem. W tej miłości jest świadectwo ofiary z własnego życia. Czystość jest znakiem tego, że rzeczywiście miłość „rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego”. Miłość, która jest u podstaw wyboru życia w czystości przez osoby zakonne, jest całkowitą miłością do Boga, oraz braci i sióstr. Nasze ubóstwo w Kościele jest znakiem, że Bóg jest jedynym bogactwem człowieka. Dar z siebie, całkowity i bez zastrzeżeń, jest najpełniejszym praktykowaniem ubóstwa ewangelicznego. Uczymy się tego dawania od Osób Trójcy Świętej. Adorujemy owo dawanie się całkowite Ojca, Syna i Ducha Świętego, w tajemnicy Wcielenia Słowa i odkupieńczej śmierci. Przez posłuszeństwo uczymy się uległości wobec Boga i zaufania do Niego.



Liczba wyświetleń strony: 9437375 * Liczba gości online: 11 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-22
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC