MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Miłosierdzie w Biblii



Bóg dobrze nas traktuje i pragnie, abyśmy i my obchodzili się dobrze ze sobą oraz z innymi. Bóg odpoczywa siódmego dnia po wykonanej pracy. Chce On byśmy również i my zażywali tego odpoczynku. Czas wolny, jest czasem świętym, darem dla człowieka, aby mógł cieszyć się wytchnieniem i dziękował Bogu za swoje życie. Księgi mądrościowe pełne są wskazówek, jak dobrze obchodzić się ze sobą, jak żyć, aby nam się wiodło, abyśmy mogli radować się życiem ofiarowanym nam przez Boga. Kohelet uważa, że naszym zadaniem jest cieszenie się życiem: „Jedz z radością swój chleb i pij z zadowoleniem swoje wino; albowiem to, co czynisz, zostało tak już dawno postanowione przez Boga, wedle Jego uznania. Noś każdego dnia świeże szaty, i niech nigdy nie zabraknie na twojej głowie pachnącej oliwy.”

Jezus pragnie nas wezwać do życia przepełnionego ufnością - nie powinniśmy w ciągłym lęku zastanawiać się nad tym, w jakim stopniu rozwinął się już owoc naszego życia. Porównuje On Królestwo Boże z mężczyzną, który zasiał nasiona w polu. „Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie”. Nie potrzebujemy czynić sobie stale wyrzutów sumienia, czy zrobiliśmy już wystarczająco wiele. Jezus pokazuje nam na przykładzie chybionych planów życiowych, jak należy postępować, by życie było udane. Niektóre osoby w zakonach, na skutek przyjęcia błędnej postawy życiowej ponoszą totalną klęskę. Gdy Jezus mówi o piekle, o ogniu i ciemnościach, to zawsze chce nam powiedzieć: „Jeśli będziesz żył opacznie, jeśli będziesz dla siebie tak surowy, wtedy twoje życie przemieni się w piekło, wtedy zapanuje w tobie mrok, będziesz czuł się pusty i wypalony”. Z głoszeniem rygorystycznych postaw kontrastuje zaproszenie Jezusa do udanego życia, życia, które jest dla nas dobre.

Trzeci sługa w przypowieści o talentach, zaprzepaszcza swoje życie. Chce on wszystko kontrolować. nie popełnić żadnego błędu. Pragnie być perfekcyjny. Ale jego perfekcjonizm, jego myślenie kategoriami pewników, jego chęć całkowitego panowania nad sytuacją prowadzi go do tego, że rozmija się z rzeczywistością, że coraz ciemniejsze chmury gromadzą się nad jego życiem. Liczy on tylko na siebie i nie poznaje smaku życia. Kto natomiast nie trzęsie się o swoje życie i ma odwagę postawić wszystko na jedną kartę, kto czerpie swoje siły z zaufania Bogu, ten zyskuje życie. Kto żyje w strachu, że Bóg może go ukarać, ten niewiele wskóra, jego życie będzie ponure, będzie „płaczem i zgrzytaniem zębów”.

Jezus chce nam uświadomić fakt, że opierając się na fałszywym obrazie Boga surowego i okrutnego, w okrutny sposób obchodzimy się z samymi sobą i goryczą zaprawiamy nasze życie. Wiara w Boga, który nie kryje przed nami Swojej mocy i sam nam się objawia, wiedzie ku życiu pełnemu ufności, ku pragnieniu rozwinięcia tego, co zostało nam ofiarowane, bez lęku, że możemy przy tym coś stracić. Ponieważ mamy również prawo przegrywać, ponieważ wolno nam popełniać błędy, możemy stawić życiu czoła. Życie będzie udane, jeśli żyć będziemy kierując się zaufaniem, a nie strachem, jeśli nie będziemy bać się życia, pamiętając o tym, jak hojnie Bóg nas obdarował, i nie zaprzepaścimy go z powodu lęku przed doznaniem jakiegoś uszczerbku.

Kto żyje nieświadomie jak nierozsądne panny, ten stać będzie przed zamkniętymi drzwiami. Nie ma on dostępu do siebie samego, do swojego serca, w którym Bóg chciałby świętować z nim wesele. Kto żyje po prostu z dnia na dzień, nie licząc się z przyjściem Pana, ten zostanie surowo ukarany. Jest on okrutny dla siebie, sam sobie zadaje ból, tłumiąc tęsknotę swojego serca. Prowadzi to do wewnętrznego rozdarcia. Jezus podaje nam więc wiele przykładów, które ilustrują, jak okrutnie postępujemy w stosunku do siebie, gdy żyjemy ślepo, nieświadomie, podszyci strachem. I pokazuje nam również skutki takiego jednostronnego życia. Nasze wnętrze ogarnia mrok, nasz byt staje się piekłem.

W przypowieści o niesprawiedliwym rządcy Jezus pokazuje nam, jak możemy dobrze obchodzić się ze sobą, w sytuacji gdy ciąży na nas wina. Jezus nie chce, abyśmy zadręczali się samo oskarżeniami. Zaufanie do miłosiernego Boga pozwala lepiej sobie radzić z poczuciem winy, która jest po prostu składnikiem naszego życia, także wtedy, gdy staramy się żyć jak najuczciwiej. Biblijny rządca postępuje ze swoją winą tak, żeby nie stracić szacunku do siebie. Nic chce żebrać, oczerniać samego siebie i poniżać się przed innymi. Nie zamierza on przez całe życie przepraszać za popełnienie błędu. Nie chce także ciężko harować, zaciskać zębów i za wszelką cenę udowadniać ludziom, że jest dobrym człowiekiem. A taka jest właśnie często nasza reakcja.

Jeżeli przydarzy nam się zgrzeszyć, sądzimy, że dobrym postanowieniami zdołamy się zmusić. by nigdy więcej tego nie zrobić. Narzucamy sobie tym samym zbyt wielkie jarzmo. Pragniemy od tego momentu robić wszystko na sto pięćdziesiąt i stajemy się dla siebie wyjątkowo bezwzględni. Rządca wybiera trzecią drogę. Przyznaje się przed sobą do popełnienia winy i dzieli ją z dłużnikami swojego pana. My wszyscy jesteśmy dłużnikami Boga. Podzielmy więc nasz dług, abyśmy mogli znaleźć miejsce w domu drugiego człowieka, abyśmy mogli doświadczyć wspólnoty, wspólnoty z ludźmi, którzy będąc winowajcami, mimo wszystko otoczeni są miłością Bożą. Inne zatem podejście do kwestii winy niż samooskarżanie się, niż rozdzieranie nad sobą szat, jak to często praktykowane było w tradycji chrześcijańskiej. Jezus zachęca nas, byśmy traktowali siebie w sposób bardziej ludzki, nie poniewierali swoją godnością.

Fałszywa interpretacja niektórych słów Jezusa wykorzystana została w przeszłości do nakładania na człowieka przesadnych ciężarów, opacznie posłużono się nimi w tym celu, by skłonić go do nadmiernej surowości względem siebie. W rzeczywistości słowa Jezusa ostrzegają nas przed bezdusznym traktowaniem swojej osoby i życiem niezgodnym z naszą naturą. Jezus usiłuje nam powiedzieć: „Twoje życie przebiega dokładnie tak, jak Ja Ci powiem. Odważ się je przeżyć, przeżyj je sam i nie pozwól, by inni zrobili to za Ciebie”. Chciałbym przytoczyć tylko kilka zdań wypowiedzianych przez Jezusa w tym sensie: „I jeśli prawa ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła”. Fragment ten sugeruje, że powinniśmy pozbyć się wszystkiego, co kusi nas do grzechu, że lepiej dla nas będzie, jeśli się okaleczymy, aniżeli mielibyśmy popełnić grzech. Stosowanie się do tej zasady byłoby perfekcjonizmem, któremu tak naprawdę nikt nie potrafiłby sprostać.

Wypowiadając tę myśl Jezus chce powiedzieć coś innego: Prawa ręka jest stroną świadomą, lewa nieświadomą. Są ludzie, którzy żyją w sposób jednostronny, bazując tylko na świadomości, którzy usiłują wziąć wszystko w swoje ręce, wszystkiego dokonać samodzielnie. Jeśli żyć będą oni nadal w taki sposób, ich życie zamieni się w piekło. Muszą oni przyciąć stronę świadomą, żeby umożliwić rozwój stronie nieświadomej, a człowiek mógł odzyskać równowagę. Jezus musi posługiwać się drastycznymi porównaniami, gdyż inaczej w ogóle byśmy nie zauważyli, jak sami zmierzamy ku katastrofie. Właściwie nie czynimy niczego złego żyjąc jednotorowo, stawiając wyłącznie na świadomość. Taka jednostronność jednak mści się. Dlatego też Jezus chce nas tą przypowieścią zachęcić do zrobienia miejsca obu stronom, lewej i prawej, nieświadomej i świadomej.

Wielu ogarnia przerażenie, gdy słyszą: „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem”. W języku greckim nie używa się określenia „lekceważyć”, lecz „nienawidzić”. Jeśli chcę żyć tym życiem, którego oczekuje ode mnie Bóg, jeśli pragnę posłuchać mojego osobistego powołania, to muszę się najpierw uwolnić wewnętrznie od moich rodziców. Jest wielu ludzi, którzy nigdy nie dorośleją, ponieważ nie zdołali wyzwolić się spod władzy rodziców, w głębi duszy są jeszcze ciągle małymi dziećmi.

Niesienie krzyża nie oznacza w rozumieniu Jezusa, celowego utrudniania sobie życia, a raczej należy go traktować jako jego część składową. Pełnią życia mogę żyć tylko wtedy, gdy gotów jestem do przyjmowania spadających na mnie przeciwności losu. Gdy uparcie żyję według tylko własnych ideałów, wtedy moje życie staje się skostniałe. Zgoda na krzyż nie oznacza, że życie jest tylko ciężkie. Rzecz w tym, że radości i wolności doznać mogę w życiu tylko wtedy, gdy powiem „tak” jego postaci. Akceptacja siebie (dotychczasowej historii własnego życia, doświadczeń bolesnych i radosnych, akceptacja rozczarowań sobą oraz innymi), oznacza niesienie krzyża, krok ten wiąże się bowiem nieodłącznie z przyjęciem wszystkich tkwiących w nas przeciwności.

„Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju”. Wrogami wyruszającymi w bój przeciwko nam, mogą być nasze słabości i wady. Niektórzy przeceniają swoje możliwości, gdy sądzą, że potrafią przezwyciężyć swoje ułomności. Co zatem uczynić? Ze swoim wrogiem, zawrzeć pokój. Przestać udawać, że nie mam problemów. Pogodzić się z tym, że nie panuję nad sobą. Zawrzeć pokój ze swoją bezradnością, z niemożnością pokonania wroga. Wróg stałby się sprzymierzeńcem. Dotychczasowa słabość może stać się bramą do intensywniejszego życia. Kto inny walczy bezskutecznie ze swoją porywczością. Ogromny wysiłek, mocne postanowienia, porażki, rozczarowania i wymierzanie sobie kary, poprzez stosowanie jeszcze ostrzejszych środków. Pojednanie się ze swoją gwałtownością również wymaga wyznania sobie na samym początku, że jest się w tym punkcie bezradnym, jednocześnie jednak należy sobie uświadomić, że tkwi w niej wielkie źródło energii. Jezus wzywa nas do pogodzenia się z mieszkającym w nas wrogiem po to, abyśmy mogli wspólnie z nim żyć swobodniej i intensywniej.

Św. Paweł często podkreślał, że Chrystus wyzwolił nas z konieczności robienia wszystkiego o własnych siłach, z przymusu kreowania siebie na sprawiedliwych, nieomylnych i perfekcyjnych. „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli”. Silna jest w nas tendencja do oddawania się w niewolę poprzez wewnętrzne traktaty, zawierane z samym sobą: „Jeśli będę się wystarczająco dużo modlić, nic złego nie może mi się przydarzyć. Jeśli nie będę jeść mięsa, nie zachoruję na raka”. Sądzimy iż nasze życie może być udane tylko wówczas, jeśli spełnimy pewne ściśle określone warunki, jeśli dostosujemy się do zasad, narzuconych nam przez nasze myślenie, mentalność. Św. Paweł wielokrotnie przekonuje nas: Zaniechaj Twoich wysiłków, by narzucić sobie prawo. Jesteś wolny. Chrystus uczynił Cię już sprawiedliwym, sprawił, że jesteś dobry. Nie musisz sam sobie tego udowadniać. Do ciebie należy tylko, żebyś odpowiedział na wyzwalającą miłość Chrystusa.

Św. Paweł porzuca wszystkie swoje starania w celu pozyskania boskiej przychylności w drodze przestrzegania nakazów. „Bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim - nie mając mojej sprawiedliwości pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze”. By móc żyć naprawdę, musimy porzucić wszystkie iluzje, jakie robiliśmy sobie na temat naszego życia. Jedną z tych iluzji jest przekonanie, że sami potrafimy tworzyć naszą sprawiedliwość. Św. Paweł rezygnuje z własnych wysiłków i spogląda tylko w kierunku Chrystusa. Chrystus jest dla niego gwarantem udanego życia. „zapominając o tym, co za mną a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie”. Wolność od Prawa jest dla niego zasadniczym przesłaniem Jezusa. Nie musimy się już zakuwać w niewolę, mamy prawo do dobrego traktowania siebie, nie jesteśmy już pod panowaniem Prawa, lecz możemy żyć mocą Ducha, mocą Ducha Bożego: „Teraz zaś Prawo straciło moc nad nami, gdy umarliśmy temu, co trzymało nas w jarzmie, tak że możemy pełnić służbę w nowym duchu. a nie według przestarzałej litery”.

Żyć mocą Ducha - to znaczy - nie być określanym z zewnątrz, przez oczekiwania i wymagania innych ludzi, tylko poprzez wnętrze, poprzez poczucie własnej godności i niepowtarzalności, poprzez świadomość charyzmy pochodzącej od Boga. Życie mocą Ducha to wolność od przymusu udowadniania swojej wartości, to życie bazujące na wdzięczności za to, co zostało nam podarowane przez Boga.

Celem chrześcijańskiego życia nie jest wypełnianie jakichś norm, dokonywanie na tej podstawie własnej oceny, lecz wzrastanie w takim kształcie, jaki każdemu z nas przypisał Bóg: „Żyjąc prawdziwie w miłości sprawmy, by wszystko rosło ku Temu, który jest Głową - ku Chrystusowi. Jest to wzrastanie w miłości i w prawdzie. Człowiek konsekrowany, który zdaje się na Jezusa Chrystusa, staje się coraz bardziej kochającym, i w coraz większym zakresie poznaje prawdę o sobie. Życie zakonne, polega wreszcie na tym, aby właściwie rozpoznać tę najbardziej wewnętrzną, przez Boga nam ofiarowaną rzeczywistość, żeby realizować w swoim życiu to, czego się Bóg po nas spodziewa i czego od nas wymaga. „trzeba przyoblec człowieka nowego, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości”. Bądź tym, kim stworzył cię Bóg i tym, którego Chrystus odnowił przez Swoje zmartwychwstanie. Żyj nowymi możliwościami, ofiarowanymi Ci przez Chrystusa.

„W końcu, bracia, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe. co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym - to miejcie na myśli!. Życie osób konsekrowanych powinno się składać z tego, co służy urzeczywistnieniu człowieczeństwa. Nie powinni zdążać za wartościami pozornymi, lecz żyć w zgodzie ze swoją naturą. Pójść za Jezusem oznacza więc dla św. Pawła stanie się człowiekiem w pełnym tego słowa znaczeniu: „Niechaj człowiek będzie szlachetnym, gotowym do niesienia pomocy i dobrym”. Ten ideał nie przecenia możliwości człowieka. Jeśli będziemy do niego dążyć, odkryjemy naszą godność i cieszyć się będziemy z naszego człowieczeństwa. Będziemy wdzięczni za łaski ofiarowane nam przez Boga, możliwość życia szlachetnego, uczciwego i prawdziwego, takiego życia, przez które przenikają promienie Bożej dobroci.

Postulat dobrego traktowania swojej osoby oraz sprzeciw wobec zniewalania człowieka tysiącami nakazów, znajdujemy w Liście do Filipian: „Niechaj więc nikt o was nie wydaje sądu co do jedzenia i picia, bądź w sprawie święta czy nowiu, czy szabatu! Są to tylko cienie spraw przyszłych, a rzeczywistość należy do Chrystusa”. Dlatego nie musimy lękliwie pytać, czy wolno nam zjeść tę lub inną rzecz czy nie, czy wolno nam czegoś dotknąć czy nie. List do Kolosan nazywa życie „według nakazów i nauk ludzkich” drogą do zniewolenia człowieka. Ale jako chrześcijanie jesteśmy wolni. Nie jesteśmy już podporządkowani żywiołom tego świata. Trwożliwe trzymanie się zakazów i nakazów jest zawsze wyrazem braku ufności. Wiąże się ono z dużą surowością w stosunku do siebie. Człowiek nie zważa na siebie i swoje potrzeby, tylko całkowicie uzależnia się od świata zewnętrznego, jest sterowany z zewnątrz. Żyje obok siebie. List do Kolosan oznajmia nam radosną nowinę, że nie mamy żyć kierując się tym, co poza nami, ale według tego, co tkwi w nas, zgodnie z nauką Chrystusa.

Ponieważ jest już w nas Boskie życie, nie potrzebujemy siłą otwierać się na Boga. Zgodnie z Biblią, podstawowa powinność osoby naśladującej Chrystusa polega na tym, żeby pozwolić życiu Bożemu na zamieszkanie w sobie. Bóg jest w nas, w tej prawdzie zawiera się rzeczywiste wyzwolenie od potęg tego świata, od potęgi naszego perfekcjonizmu, od potęgi ludzi i ich oczekiwań. Otrzymaliśmy już udział w Boskim życiu. Nasze zadanie polega tylko na tym, żeby to życie strzec i pielęgnować, tak by ogarniało nas z coraz większą mocą i otwierało przed nami wrota do coraz większej wolności i miłości.



Liczba wyświetleń strony: 9767263 * Liczba gości online: 25 * Ostatnia aktualizacja: 2017-07-24
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC