MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Być miłosiernym



Być miłosiernym, oznacza: współczuć, litować się, z litości pomagać, zmiłować się nad kimś. Wskazuje na wzruszenie wobec nieszczęścia, które spotkało drugiego człowieka: ale również na czyn płynący z tego uczucia. Miłosierdzie oznacza dobroć, życzliwość, wierność, łaskę, miłość. Miłosierdzie, to czyn Boga, który się lituje się nad ludzką nędzą, cierpieniem i grzechem; zniża się do człowieka, pomaga, leczy, przebacza. Przez takie właśnie czyny – objawia swą wierność. Miłosierdzie oznacza również współczucie, przebaczenie, życzliwość. Być miłosiernym, oznacza – być współczującym, dobrym. Chodzi tu o głębokie wzruszenie nad nieszczęściem i biedą drugiego człowieka, wczucie się w jego sytuację i czyn, który jest pomocny.

Gdy mówimy o miłosierdziu, mamy bierzemy pod uwagę postawę człowieka, która wyraża uczucie tkliwości i serdecznego współczucia. Być współczującym, oznacza – być boleśnie wzruszonym, żałującym kogoś, a prowadzi to zawsze do gotowości niesienia pomocy. Do miłosierdzia należy także postawa mówiąca o gotowości przebaczenia. Św. Paweł w Liście do Kolosan, mówi: „Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby ktoś miał zarzut jeden przeciw drugiemu: jak Pan wam wybaczył, tak i wy”.

Jaki jest zatem sens ewangelicznego miłosierdzia? Głębokie współczucie płynące z ludzkiego lub Bożego serca, jako reakcja na nędzę człowieka, jego utrapienie, cierpienie, nieszczęście, śmierć. Uczucie to często ujawnia się na zewnątrz. Ma ono w sobie coś, z głębi i delikatności miłości matczynej. Następnie jest to umiejętność takiego wczucia się w sytuację drugiego człowieka, że możemy patrzeć na rzeczy jego oczami, myśleć jego umysłem i czuć jego sercem. Jest to prawdziwe współczucie. Miłosierdzie jako sympatia wobec człowieka, oznacza współcierpienie z kimś, współprzeżywanie, współopłakiwanie. To nie tylko emocjonalny przypływ litości, współczucia, lecz również pełne zaangażowanie umysłu i woli wyrażające się w czynie; to nie tylko chwilowe uczucie, ale trwała dyspozycja, która charakteryzuje się wiernością.

Miłosierdzie ewangeliczne zbliżone jest to miłości, ale się z nią nie utożsamia. Jawi się ono prawie zawsze w kontekście jakiejś ludzkiej nędzy i nieszczęścia, wyraża się w głębokim wzruszeniu i współczuciu, którego skutkiem jest wspierający czyn. Miłość ewangeliczna też domaga się czynu, ale nie pojawia się w kontekście ludzkiego nieszczęścia, i nie towarzyszy jej uczuciowe wzruszenie. Miłość ogarnia wszystkich, i bardziej jest sprawą przykazania i woli, niż współczucia. Miłosierdzie jest konkretyzacją miłości; jest to miłość współczująca, litująca się nad konkretnym ludzkim nieszczęściem (duchowym lub fizycznym) i starająca się skutecznie mu zaradzić. Element współczucia wskazuje na bezpośrednie spotkanie z drugim człowiekiem, będącym w potrzebie.

Wzruszenie, w akcie miłosierdzia, powodowane jest nie opowiadaniem o nieszczęściu, lecz spotkaniem „oko w oko” z nieszczęściem i cierpieniem. Wynika z tego w sposób oczywisty, że miłosierdzia nie można czynić na odległość przez pośrednictwo innych ludzi, słów czy :pieniędzy. Czymś .koniecznym w miłosierdziu jest współczucie, współuczestnictwo, współodczuwanie. W Piśmie świętym znajdujemy wezwanie do: naśladowania miłosierdzia Ojca, oraz praktykowania pierwszeństwa miłosierdzia przed ofiarą. „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni. Odpuszczajcie, a będzie wara odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane”. Zatem, miłosierdzie na wzór Boga-Ojca, zawiera w sobie istotne elementy: unikanie sądzenia i potępiania bliźnich oraz przebaczenie i wspaniałomyślne dawanie.

W przypowieści Jezusa o nielitościwym dłużniku, Pan okazał słudze swemu miłosierdzie uwalniając go z więzienia i darowując dług. Domaga się jednak, by naśladował go w tym geście. W centrum zainteresowania Jezusa Chrystusa jest Ojciec miłosierny, który jest dobry dla niewdzięcznych i złych. „Miłosierdzia chcę, a nie ofiary”. Większe mam upodobanie w tych, co czynią miłosierdzie, niż w ołtarzu. Ołtarz oznacza tu po prostu składane na nim ofiary. Zasiadanie przy stole z grzesznikami i celnikami gorszy faryzeuszów; stawiają więc uczniom Jezusa pytanie: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? Zdrowi nie potrzebują lekarza, lecz ci, którzy mają się źle” – brzmi odpowiedź. Zadanie Jezusa podobne jest do zadania lekarza: szukać chorych, przyjmować ich i uzdrawiać. Do takich należeli grzesznicy i celnicy. Takie czyny Jezusa jak powołanie Mateusza celnika oraz uczta z grzesznikami i celnikami są wypełnieniem się woli Bożej zawartej w Piśmie. Pełne dobroci postępowanie Jezusa wobec grzeszników i celników jest wypełnieniem się Pisma. „Idźcie i uczcie się, co znaczy; chcę raczej miłosierdzia, niż ofiary”.

Miłosierdzie ma pierwszeństwo tam, gdzie człowiek czegoś nie potrafi, nie jest w stanie, albo opiera się łasce. Bóg oczekuje od człowieka przede wszystkim nie darów ofiarnych (choć ich nie wyklucza), lecz ludzkiej litości i dobroci. Prawdziwa cześć Boża musi wypływać z serca współczującego i miłosiernego. Postawa taka więcej znaczy nie wszystkie całopalenia i ofiary. Ofiara składana na ołtarzu bez miłości i miłosierdzia nie ma w oczach Bożych wartości. Bo „nie przyszedłem powoływać sprawiedliwych, ale grzeszników”. Zniżanie się do grzeszników należy do istoty posłannictwa Jezusa; winno również stanowić istotę posłannictwa tych, którzy wybrali drogę życia radami ewangelicznymi.

Głodni uczniowie Jezusa zrywali w szabat kłosy i jedli wykruszone z nich ziarno. Gorszyli się z tego faryzeusze: Twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat. Bóg bardziej chce miłosierdzia, niż ofiar i związanych z nimi przepisów rytualnych. Sam Bóg jest miłosierny i dobry, dlatego przestrzeganie szabatu musi być rozpatrywane z punktu widzenia dobroci i miłosierdzia Boga. Jeżeli Bóg jest miłosierny, to człowiek może posilić się w szabat. Ważniejsze bowiem jest miłosierdzie nad głodnym, biednym, grzesznym, niż niewolnicze zachowanie prawa rytualnego. Dopiero wtedy będzie miła Bogu służba kultyczna, gdy będzie poprzedzona czynami miłosierdzia; bez tego stanie się obrazą Boga. Rozdzielanie kultu religijnego od służenia ludziom jest nie dopuszczalne.

Miłosierdzie należy czynić, a kultu i prawa nie zaniedbywać pamiętając przy tym, że ważniejsze w prawie jest miłosierdzie. Ludzie miłosierni, są szczęśliwi – ponieważ oni doświadczają tego, co dają, co okazują – miłosierdzia. Jak należy rozumieć określenie „błogosławieni miłosierni”? Nie oznacza ono tylko dobroczynności lub dawania ofiar na rzecz potrzebujących. Miłosierdzie to postawa naśladująca postępowanie Boga wobec ludzi grzesznych, to akt przebaczania. Miłosierdzie Boże najbardziej objawia się w przebaczeniu. Taka postawa ludzi wobec grzeszników była obca w Starym Testamencie; zasługiwali oni na gniew i przekleństwo. Jezus wbrew tym tendencjom uczył słowem i gestem współczucia i litości wobec grzeszników, którzy w oczach Boga są biednymi ludźmi. Tylko w ten sposób można ich pozyskać dla Boga.

Miłosierdzie jest dawaniem wspaniałomyślnym, hojnym, bezinteresownym: miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą. Niegodziwy dłużnik został ukarany za to, że nie ulitował się nad współsługą, nie wczuł się w jego sytuację, nie przebaczył mu z serca, i nie darował długu. Doświadczone przez człowieka przebaczenie, winno być przez niego okazywane bliźnim. Stąd pytanie Pana: „Czyż więc ty nie powinieneś byt ulitować się nad swym współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?”. Za brak miłosierdzia i przebaczenia z serca swemu bratu czeka człowieka sąd. Doświadczone przez człowieka przebaczenie Boże, powinno być przekazywane. Kto natomiast gardzi darem Bożym i zamyka swe serce przed bratem, tego czeka surowy sąd.



Liczba wyświetleń strony: 9758283 * Liczba gości online: 31 * Ostatnia aktualizacja: 2017-07-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC