MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Odpowiedzialność



Każde rządzenie jest sprawowaniem wspólnej odpowiedzialności za życie i misję Zakonu. Fundamentem odpowiedzialności jest zaufanie, które powinniśmy mieć jedni w odniesieniu do drugich. Władzę w Zakonie budujemy na zaufaniu do braci. Ukazujemy nasze zaufanie, dopuszczając brata do ślubów. To samo zaufanie ujawnia się w wyborze przełożonych. Celem naszej formacji jest przygotowanie braci wolnych i odpowiedzialnych. Przełożeni winni mieć zaufanie do braci, których obciążają odpowiedzialnością. Będziemy czasami zawiedzeni, ale to nie jest powód, aby wyrzec się tego wzajemnego zaufania. Aby bracia wykonywali właściwie swoją pracę, muszą być wystawieni na pewne ryzyko i należy im zaufać w podejmowaniu tego ryzyka, a całe Zgromadzenie musi akceptować fakt, że niektóre osoby, może nawet liczne, zawiodą nasze zaufanie.

Zaufanie każe nam pokonać strach o to, co się stanie, jeśli siostry nie będą kontrolowane. Potrzeba kształtować siostry do życia w wolności świętych. Jeden z autorów mówi: „nie ma większej przysługi jaką można oddać człowiekowi, jak wychować go do wolności”. Strach i brak wiary idą zawsze w parze. Strach niszczy każde dobre rządy. Św. Katarzyna pisała do papieża Grzegorza XI: „Pragnę cię ujrzeć wolnym od służalczego lęku. Człowiek bojaźliwy osłabia siłę świętego postanowienia i dobrego pragnienia. Ojcze Święty, naprzód, odważnie! Mówię ci, nie trzeba się bać.”

Strach jest niewolniczy i dlatego nie zgodny z naszym statusem dzieci Bożych, braci i sióstr. Strach przede wszystkim nie jest dobry dla przełożonego, który powołany jest, by pomagać swym braciom wzrastać w zaufaniu i odwadze. To wzajemne zaufanie nie może jednak być wytłumaczeniem dla wzajemnego zaniedbywania się. Choć mam zaufanie do mojego brata, nie znaczy to, że mogę przestać o nim myśleć i pozwolić mu po prostu iść własną drogą. Gdy dobra władza daje nam część odpowiedzialności, to zakorzenia się w odpowiedzialności wzajemnej, którą musimy podejmować jedni za drugich. Gdy składamy śluby, oddajemy nasze życie braciom i nie wiemy co z nim uczynią. Jesteśmy w rękach jedni drugich. Dopuszczając brata do ślubów, przyjmujemy za niego odpowiedzialność, za jego szczęście, za jego rozwój. Jego powołanie jest naszą wspólną troską.

Czy walczymy zawsze o powołanie członków naszej wspólnoty zakonnej? Jeżeli brat przeżywa chwile kryzysu, czy odwracam spojrzenie? Czy będę udawał, że szacunek dla jego intymności usprawiedliwia moje zaniedbania? Czy boje się posłuchać wątpliwości, którymi mógłby się ze mną podzielić? Jesteśmy odpowiedzialni za słowa, które wypowiadamy. Ważne jest, by nigdy nie mówić o nieobecnych inaczej, jak tylko mówiąc dobrze. Jest to zachęta do wymawiania słów „łaski” i uznania siły, z jaką nasze słowa mogą ranić, burzyć, wstrząsać i niszczyć naszych braci.

Wielkim wyzwaniem jest również nauczenie się mówienia słów prawdy. Potrzeba, byśmy ośmielili się rozmawiać ze sobą w prawdzie, abyśmy mieli odwagę werbalizować napięcia i konflikty, które ranią wspólnotę i stanowią przeszkodę w wypełnianiu jej misji. Czynimy to często z przypadkowym bratem, nie zaś z zainteresowanym. Jeśli postępowanie któregoś z członków wspólnoty nas niepokoi, musimy spróbować porozmawiać z nim otwarcie, delikatnie i w duchu miłości braterskiej. Potrzeba znaleźć czas aby rozmawiać między sobą, zwłaszcza z tymi z którymi jesteśmy najdalej. Jeśli tego się podejmiemy i wykonamy to zadanie, wzmocnimy więzy między nami, a tym samym będziemy mogli poruszać trudne problemy. Wówczas możemy prowadzić trudne dyskusje na temat wspólnego życia: co nam się nie udaje, oraz o tym, jak możemy wzrastać.

Znajdujemy czasami w Zakonie osoby starsze, które trzymają się kurczowo odpowiedzialnych stanowisk, być może ze strachu przed tym, co młodzi bracia mogliby zrobić i dokąd mogłoby to nas zaprowadzić. A często ci „młodzi” nie są wcale tacy młodzi, a z pewnością wystarczająco dojrzali, by być matkami w rodzinach i zajmować odpowiedzialne stanowiska w świecie laickim. Formacja zakonna i sposób sprawowania władzy powinny pozwolić nam powierzyć nasze życie braciom, którzy nas doprowadzą nie wiadomo gdzie. Niekiedy w naszych wspólnotach nie zgadzamy się w pewnych kwestiach. Nie zależnie ode tego, jak bardzo z innymi się nie zgadzam, właśnie oni mogą nauczyć mnie jeszcze czegoś.

Umiejętność słuchania polega na ćwiczeniu wyobraźni i inteligencji. Muszę: ośmielić się wątpić w moje własne zdanie, otworzyć się na problemy drugiego, stać się podatnym na jego wątpliwości. Umiłowanie prawdy, jest najlepszym przygotowaniem do ewangelizacji we wspólnocie zakonnej. To, co warto m.in. cenić w życiu zakonnym, to fakt, że bracia mają pomysły, które różnią się od moich. Wydaje się, że w ewangelizacji zakonnej ważne jest to, aby mieć wyobraźnię, odwagę, wiarę w ostateczną moc i zwycięstwo prawdy, a także miłosierdzie by słuchać tego, co mówią inni, a szczególnie by słuchać tego, czego oni się boją.

Bracia bywają powściągliwi w przyjmowaniu tego, co im przełożeni przekazują, jakiej argumentacji używają, by sprawy trudne wyjaśnić. Czy znamy odpowiedź, na tak trudne pytanie – dlaczego? Jest wiele dróg do odkrycia prawdy. Tak rozumiem ewangelizację – jako drogę do odkrywania prawdy. To, że idziemy drogą tego samego charyzmatu, nie wyklucza, by każda z nas, pozostał przy swoim myśleniu, jeśli ono prowadzi go do Boga. Celem dialogu we wspólnocie zakonnej jest to, aby wspólnota osiągnęła jednomyślność. „Abyście byli jednego ducha i jednej myśli” – mówi św. Paweł. Nie zawsze jednomyślność jest możliwa. Czy staramy się dociec, dlaczego? Gdy nie dociekamy, nie poznajemy prawdy, ale też, nie znamy nadal braci, nie wiedząc dlaczego określony styl myślenia im nie odpowiada.

Rolą przełożonego jest prowadzić do jednomyślności w sprawach istotnych dla wspólnoty, aby zachować wierność. W kwestiach marginalnych można i należy się różnić. Jest to bogactwem życia wspólnego. W niektórych sprawach jednomyślność byłaby nieprawdziwa. Bywa nieprawdziwa, kiedy jest wymuszona. Takie sytuacje, jak wiemy, mają miejsce. Czego dotyczy jednomyślność? Odkrycia tego, co jest konieczne dla „dobra wspólnego”. Celem szczerych, otwartych wypowiedzi we wspólnocie nie jest określenie, czy to moja wola, moje zdanie, jako przełożonego zatriumfuje, ale odkrycie: czego wymaga budowanie wspólnoty i misja Zgromadzenia. Czy nie należy opowiadać się za tym, za takimi propozycjami czy rozwiązaniami, które są odbiciem trosk, obaw i nadziei wszystkich. Może bowiem być tak, że ja wygram, moje będzie na wierzchu, a wspólnota straci. Przecież wszyscy bracia są oddani realizacji misji Zgromadzenia.

Nie ma lepszych i gorszych, pobożnych i zlaicyzowanych w domu zakonnym. Bóg patrzy inaczej na człowieka, a to, co często nazywamy świeckością, może być zdrową duchowością. Niekiedy mamy wrażenie, że są ci, którzy kochają Zgromadzenie i wiedzą co jest dla niego dobre, a inni nie kochają. Jest dwóch, lub trzech, którzy decydują, a pozostali trwają w buncie i nie można nic wobec takiej sytuacji zaradzić. Czy ewangelizacja w domu zakonnym, o takim klimacie nastrojów, jest w ogóle możliwa? To wspólnota winna dojrzewać do decyzji, którą przełożony podejmuje. Wtedy jest możliwy udział wspólnoty zakonnej w tym wszystkim, w sposób uporządkowany.

Przełożony potrzebuje wsparcia całej wspólnoty. Nawet, jeśli wspólnota w jakiejś części, nie zaakceptowała wyboru jego osoby, winna się włączyć w pomoc przełożonemu. Rzecz w tym, aby przełożony nie tyle do siebie przekonał, tę część braci negatywnie nastawioną do wyniku wyborów, czy nominacji, ale podprowadził pod odpowiedzialność za wspólne dobro i realizację chryzmatu na placówce. Na kapitułach Generalnych i Prowincjalnych podejmowane są wielkie decyzje, redagowane wspaniałe teksty, ale nie znajduje to odbicia w życiu codziennym. Jednym z powodów, dla których uciekamy od odpowiedzialności, pomimo, że jesteśmy powołani do wolności jest to, że wolności się boimy, a odpowiedzialność jest nudna i dlatego mamy pokusę by uciec. Żeby korzystać z odpowiedzialności, trzeba uczestniczyć w wolności dzieci Bożych. Czy bracia i siostry w zakonach są ludźmi wolnymi?



Liczba wyświetleń strony: 9758302 * Liczba gości online: 31 * Ostatnia aktualizacja: 2017-07-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC