MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Jeśli miłość to i wierność



Kiedy nie ma wierności nie możemy liczyć na siebie wzajemnie, a nasze relacje są pozbawione jakiejkolwiek pewności. Nawet miłość staje się udręką, kiedy wiemy, że w każdej chwili możemy zostać porzuceni. Słowo „przyjaciel” dopomina się o przymiotnik „wierny”, gdyż bez wierności prawdziwa miłość nie istnieje. Miłości nie można opierać na uczuciach, gdyż są one zmienne, a tym samym nie są one „wierne”.

W głębi każdego człowieka jest przeświadczenie o tym, że można zachować swoje życie, jeśli się je straci, a odnajdzie się je, zapominając o sobie. Nie ma wolności, ani też wierności jeśli człowiek jest zanurzony w więzieniu, jakie stanowią jego drobne zachcianki i powierzchowne uczucia.

Żeby zachować wierność trzeba nieustannie wybierać. Wybór czegoś jednego zawsze oznacza równoczesne odrzucenie czegoś drugiego. Im bardziej radykalny jest ów wybór, tym więcej trzeba odrzucić. Wydaje się niektórym, że każdy wybór zawęża ludzkie życie, czyni nas mniej wolnymi w wyborze tego, na co właśnie mam ochotę. Potrzebujemy długiego i systematycznego ćwiczenia, by świadomie „odrzucać” chwilowe zachcianki i natchnienia i pozwolić kierować się rozumem.

Naszym obowiązkiem jest dochować wierności temu, co raz postanowiliśmy. Czy nie jest to jednak zabijanie życia? Przecież ono jest ruchem, rozwojem, przemianą. Nie, ponieważ obowiązek sam w sobie nie jest czymś martwym. Jeśli spełniamy go z sercem, a nie tylko mechanicznie i biernie, staje się narzędziem w służbie wierności, a kiedy wierność czasami „nie podoła”, to obowiązek będzie jej „zastępcą”.

Nie należy mieszać wierności ze stałością. Wierność jest czymś innym niż stałość. „Stałym” jest ten, kto obstaje przy tym, co wybrał, kto nie ustępuje. Stałość jest znakiem wytrwałości: trwam w danej postawie czy sytuacji, nie pozwalając się odwieść. Stałość ukazuje nam człowieka niezmiennego. W relacji z Bogiem można pomieszać wierność ze stałością. Jako młodzi ludzie wstępujemy do zakonu, aby w możliwie najbardziej radykalny sposób żyć dla Boga. Jeżeli moje życie miałoby być wiernością takiemu radykalizmowi, jakim go rozumiałem, będąc nowicjuszem, to nie można tego nazwać życiem. Żyć znaczy rozwijać się. Obecnie nie wystarcza mi dawać Bogu tyle, na ile było mnie stać w początkach życia zakonnego. Bóg pokazuje mi coraz to nowe obszary, których w początkach życia zakonnego zupełnie sobie nie uświadamiałem. A On pragnie bym i tam Go wprowadził. Kochać Boga to coś o wiele bardziej radykalnego, niż na początku myślałem. Miłość, do której On mnie zaprasza, jest zawsze większa. Wierność mojemu powołaniu jest w pierwszym rzędzie wiernością Temu, który mnie powołuje i którego mogę zawsze coraz bardziej poznawać.

Istnieje to niebezpieczeństwo, że możemy zatrzymać się na pewnym poziomie, gdzie „wierność” będzie polegała na powtarzaniu wciąż tych samych słów, tych samych modlitw i podejmowaniu takich samych drobnych wyrzeczeń. Zatem stałość może być zimnym zachowaniem człowieka i ma swoje korzenie w wyrachowanym egoizmie (od do i nic ponad to). Oczywiście, istnieje również pozytywna stałość, która jest niezbędna, by mogła rozwijać się pełna miłości wierność. Wierność ma swoje miejsce w sercu, natomiast stałość jest postawą bardziej wyrozumowaną, trwającą przy tym, wobec czego moje serce bezwzględnie chce dochować wierności. Jeśli rozum nie współpracuje z sercem, to owoce będą twarde martwe. Kiedy jednak rozum, w tym wypadku roztropna stałość, będzie uległa sercu, to stanie się pomocą i wsparciem najgłębszych jego dążeń, które nie zawsze łatwo jest wprowadzić w życie.

Prawdziwa wierność nie powtarza mechanicznie starych wzorów i nie chodzi utartymi szlakami. Wierność ma zdolności twórcze. Jest podobna do stwórczej mocy Boga. Wierność Boga wobec tego, co stworzył wyraża się w tym, że On w każdym momencie swoje dzieło odnawia (stwarza na nowo). Naszą postawą niezbędną przy pragnieniu bycia wiernymi jest to, aby być głodnymi zawsze „czegoś nowego” idącego we właściwym kierunku. Wtedy będziemy mogli odczuwać nasycenie zarówno w wymiarze natury jak i łaski. „Zmęczyć się” to niemożliwe dla tego, kto żyje z Bogiem. Jego wierna miłość sprawia, że wszystko, co On stwarza w każdym momencie napełniane jest nowym życiem. Przyroda pozwala Bogu się stwarzać, dlatego zawsze jest świeża i nowa. Natomiast człowiek broni się przed tym, aby być stwarzanym. Woli raczej sam się stwarzać, a w konsekwencji powtarza dawne stereotypy.

Prawdziwa wierność posiada stwórczą moc. Ona nie wie, co to rutyna. Gdyby wierność polegała na trzymaniu się określonych reguł czy sposobów modlitwy, to byłaby skazana na bezowocność. Lecz wierność dotyczy zawsze miłości. Wierność to nieustanne przyjmowanie tej miłości, jaką raz przyrzekliśmy Bogu. Jeśli miłość jest samym życiem, to wierność domaga się życia. Stagnacja jest nie do pomyślenia. Wierność obala granice i zawsze znajdzie drogę bez względu na to, co było w moich myślach wtedy, kiedy ślubowałem. Wierność należy do istoty miłości, dlatego wierność jest obowiązującym kryterium, pozwalającym ocenić jakość miłości. Jeżeli miłość się kończy znaczy to, że nigdy nie była prawdziwa.

Warto zauważyć i to, że „przypadkowa” niewierność niekoniecznie jest dowodem na to, że miłość była nieprawdziwa. Nasza ludzka słabość może prowadzić do pomyłek, ale jeżeli na nowo się otworzymy, miłość znów nas podniesie. Czyż istnieje piękniejsza wierność niż ta, kiedy sobie wzajemnie wybaczamy? Gdyby wierność zakładała czystą, doskonałą miłość, okazałoby się, że mało który związek małżeński, czy śluby zakonne składane przez osoby konsekrowane spełniają to kryterium. Mówić Bogu „kocham Cię” znaczy „kocham cię na zawsze”. Wierna miłość to taka miłość, w której jest obecne słowo „zawsze”, wynoszące zarówno tego, kto kocha, jak i tego, kto jest kochany. Przez wierność stwarzamy siebie samych i siebie nawzajem.

Można złożyć przyrzeczenie, można ślubować i tego dotrzymać. Być człowiekiem to być w stanie złożyć przyrzeczenie i być temu wiernym. Zadaniem życiowym większości z nas jest wypełnić przyrzeczenie, które nam zostało powierzone w młodości.

Wierność najbardziej charakteryzuje Boga. Izrael może Go zdradzać nieskończoną ilość razy, On pozostaje wierny. Postępować podobnie jak Bóg to odzwierciedlać coś z Jego wiecznej wierności. „I poślubię cię sobie na wieki… Poślubię cię sobie przez wierność” (Oz 2,21-22). Jestem powołany do wierności podobnej do wierności Boga. Choćby ktoś inny zawiódł, ja pozostanę wierny. W wiernej miłości dokonuje się przebóstwienie człowieka.



Liczba wyświetleń strony: 10080642 * Liczba gości online: 30 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC