MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Wierność



Nasza uwaga biegnie każdego dnia do coraz to innych wrażeń i treści. Minione jednak przeżycia, nie pogrążają się w nicości, lecz w zależności do swojego znaczenia, od swojej wartości, zostaną zatrzymane w głębszych warstwach naszego życia: odczuwania i myślenia. Wyrazem tego jest pamięć, zdolność przypominania sobie, a także przeżywanie w sercu tego, jakich wyborów najczęściej dokonałem, jakie podjąłem decyzje, jakie zająłem stanowisko w odniesieniu do Boga, mojego powołania, życia duchowego, moralnego, do mojej wspólnoty . Radość, z racji wyboru drogi życia zakonnego, jeśli była rzeczywistością wewnętrzną, duchową – żyje w człowieku, żyje w tle jego kolejnych doświadczeń. Jesteśmy zajęci wieloma sprawami, przeżywamy na naszej drodze określone trudności i niepowodzenia, lecz wybór, którego dokonaliśmy jest rzeczywistością która: wyjaśnia, prowadzi, pomaga przejść przez to, co boli, czego brakuje, co nie do końca jest jasne w naszym życiu. Bez tej zdolności odnoszenia się do zasadniczych, fundamentalnych wyborów, jakie w naszym życiu podjęliśmy, człowiek nie byłby jednolity, lecz stałby się mieszaniną bezładnie zachodzących na siebie wrażeń i przeżyć.

Gdyby jedno wrażenie zastępowało drugie, a jedno doświadczenie zastępowało poprzednie, jako mniej ważne, czy mniej doniosłe, to wewnętrzne życie człowieka byłoby bez sensu i treści. To, co doniosłe, wartościowe, kluczowe od strony decyzji człowieka, nie może przestać być aktualne i ważne. Jest to trwała własność człowieka, która mówi o jego mądrości i umiejętności życia. Są osoby, które w danej chwili, w określonym czasie doznają mocnych wrażeń, w związku z powołaniem zakonnym. Jednak to wszystko nie pozostawia w nich trwałego śladu. Niczego sobie nie utrwalili. Wszystko poszło w niepamięć, gdy przyszły nowe wrażenia. Mogą to zatem być osoby niezdolne do wchodzenia w trwałe relacje: zarówno małżeńskie jak i kapłańskie. Nic z tego, co jest dziś, może w nich nie przetrwać do jutra. Jeśli nawet doznają silnych wrażeń, to nie docierają one do głębi.

Są takie osoby, które w danej chwili przyrzekają Bogu naprawdę /tak przynajmniej uważają/, lecz za kilka lat znika to z ich pamięci, gdyż szczere postanowienia powstają pod wpływem silnego wrażenia /przeżycia, euforii, zachwytu, który na dłuższy czas nie jest rzeczywistością trwałą/, które z kolei zostaje wyparte przez inne, równie mocne. Osoby te, są tak dalece podatne na wpływy, że w ich życiu dochodzi do głosu jedynie to, co jest aktualne, co: pociąga, urzeka, fascynuje, przekonuje. W oczach tych osób miarodajna jest tylko świeżość, żywotność, oryginalność tego, co teraz spotykają, bez względu na wartość i znaczenie, jakie ta rzeczywistość może mieć dla ich dobra. Bieżące wrażenia niektóre osoby potrafią stawiać wyżej niż to, o czym kiedyś zdecydowali: świadomie i dobrowolnie, w sposób nie przymuszony.

Są także ci którzy wybierając drogę powołania kapłańskiego, na początku są urzeczeni Bogiem, służą z oddaniem ludziom, lecz jakaś sytuacja, mocne, żywe wrażenie opanowuje ich tak dalece, że potrafią oni w jednej chwili zapomnieć o tym, że ich aktualne czyny i słowa zupełnie nie pasują do miłości nadal trwającej w ich wnętrzu, a odnoszącej się do Jezusa. Takim osobom ciągle grozi niebezpieczeństwo, że będą zdradzać. Ktoś obecny ma u nich pierwszeństwo przed kimś nieobecnym (albo wyraźnie nie odczuwalnym Bogiem), w związku z chwilową korzyścią i rolą, jaką w danej chwili odgrywa w ich myślach, uczuciach i pragnieniach. Bywa i tak, że gdy słabnie siła nowego wrażenia, to co głębsze, choć dawniejsze, wraca do głosu. Człowiek stały (wierny, odpowiedzialny) trwale zachowuje w sobie to, co doszło do niego jako prawda i prawdziwa wartość. Świeżość, oryginalność, pociąganie tego, co teraz się jawi przed moimi oczyma, nie ma żadnej władzy nad życiem człowieka i wyraźnie traci w porównaniu z wagą prawd i wartości, które pokochał i zrozumiał.

To, co jest wartością (powołanie, wierność, poczucie uczciwości przed Bogiem i sobą) nie starzeje się, choćby było przeżyte na początku drogi powołania. W tej sytuacji życie ma sens i jawi się jako uporządkowane. Bieg życia takiego człowieka ujawnia obiektywną hierarchię wartości, podczas gdy życie człowieka niestałego (tym samym niewiernego), jest łupem przypadkowo po sobie następujących wrażeń. Tylko ludzie stali rozumieją: ponadczasową wielkość wartości wyższych, oraz fakt nie starzenia się i nieprzemijalności wartości i prawdy.

Człowiek stały rozumie, że to, co wartościowe, wymaga odpowiedzialności i nieustannego zainteresowania. Zatem odpowiedź człowieka na wartości winna być niezmienna i trwała, niezależnie od uroku i siły przyciągania tego, co pojawiło się jako nowe. Nie można utracić wartości, która raz mnie olśniła. Nie można zapomnieć raz uznanej przez siebie prawdy, które to uznanie jest przyznaniem pierwszeństwa Bogu: ponad wszystkimi i wszystkim.

Tylko odpowiadanie wytrwałe, niezmiennie trzymające się uznanych przeze mnie wartości: jest odpowiedzialne, moralnie dojrzałe i w pełni świadome. Tylko człowiek stały jest naprawdę czujny w życiu moralnym (w życiu konsekrowanym). Tylko taki jest godny zaufania i ma poczucie odpowiedzialności za wszystko, co uczynił. Tylko człowiek stały naprawdę żałuje popełnionych przez siebie czynów nieprawych, nie współbrzmiących z jego powołaniem kapłańskim. Tylko on przetrzyma wszystkie próby pojawiające się w jego życiu. To co wartościowe, mnie godne, winno być dla mnie światłem w trudnych chwilach, jak również w czasie uciążliwych prób życiowych. Gdy żyję na swojej głębi (mądrością dokonanego wcześniej wyboru), potrafię kierować tym, co chwilowe, ulotne, iluzoryczne. Im człowiek jest bardziej wytrwały i wierny, tym staje się bogatszy wewnętrznie i doświadczający pełni bycia człowiekiem. Tym bardziej jest wówczas zdolny do noszenia w sobie dobra moralnego. Jest kimś, komu bliskie jest życie: czystością, sprawiedliwością, pokorą, miłością, dobrocią, przejrzystością.

Wierność człowieka, jest warunkiem jego duchowego rozwoju. Wartości trzeba sobie przyswoić na zawsze, aby rozwijać się moralnie i duchowo. Jak może wzrastać moralnie człowiek, który jest opanowany wrażeniami chwili, a może tygodni i miesięcy? Niestałość człowieka, niewierność wartościom powoduje, że nic nie przenika do głębszych jego poziomów życia i jest on wówczas wewnętrznie martwy. Brakuje mu w tej sytuacji duchowego i moralnego kręgosłupa. Nic nie pomoże upominanie, otwieranie oczu na to, co dobre, jeśli nic z tego nie zapuszcza trwałych korzeni w głębi człowieka. Człowiek niestały, charakteryzuje się między innymi, brakiem wytrwałości. Ma dobre chęci, ale poddaje się jednostkowym doznaniom, wrażeniom i nawet to, co szczerze kiedyś przyjął, do czego się zobowiązał, nie może się w nim utrzymać. Człowiek wierny potrafi w swoim wnętrzu tak przetworzyć różne sprzeczne wrażenia, że wyzwala z nich dobro. Do wszystkiego przykłada miarę prawdziwych wartości, które są zawsze w jego myśleniu. Natomiast człowiek chwiejny poddaje się coraz to innym wrażeniom i dlatego wszystko spływa po nim bez śladu. Jego rozumienie wartości i wrażliwość na nie – tępieją coraz bardziej. Człowiek wierny daje zawsze pierwszeństwo rzeczy ważniejszej, przed mniej ważną, temu co bardziej wartościowe, przed tym, co ma mniejszą wartość. Czym jest miłość bez wierności? Kłamstwem. Każdy, kto kocha, musi mieć na celu trwałe oddanie ukochanej osobie. Im głębsza jest miłość, tym głębsza przenika ją wierność. Wierność jest rdzeniem każdej wielkiej, głębokiej miłości. Jest ona wolną, głęboko przemyślaną odpowiedzią, odpowiedzią na Boże wymagania.



Liczba wyświetleń strony: 10412524 * Liczba gości online: 42 * Ostatnia aktualizacja: 2017-09-25
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC