MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Pokora źródłem prawdy o sobie i o innych



Pokora jest drogą duchową człowieka, drogą prowadzącą przez nasze wnętrze, drogą naszego dojrzewania, drogą kontemplacji, drogą coraz większego doświadczania Boga. Droga pokory jest wchodzeniem we własną ziemskość i człowieczeństwo. Jest to sposób na dochodzenie do Boga. Pokora jest wznoszeniem się przez uniżenie się. Jednym z pierwszych warunków praktykowania pokory, jest szczere poznanie siebie. W ten sposób poznaję miarę, jaka została dana mi przez Boga. Owa miara wskazuje na to, że noszę w sobie ograniczenia, które należy uwzględnić w życiu. Ona stanowi źródło siły dla człowieka wierzącego Bogu. Sprawia, że jesteśmy zdolni do kontemplacji. Dzięki niej jesteśmy zdolni do pójścia śladami Jezusa.. Dlatego pokora jest drogą upodabniania się do Boga. Łączy się ona z godnością człowieka, ostrzega nas zatem przed fałszywym poniżaniem się. Pokora człowieka jest naśladowaniem pokory Jezusa, Jego upokorzenia przez śmierć krzyżową. Nie jest przede wszystkim cnotą, lecz postawą religijną, która jednoczy człowieka z Chrystusem. Św. Augustyn mówi, że „grzech bardziej łączy się z pokorą, niż pozbawiona pokory cnota”. Uczucie pokory otwiera mnie na Boga. I to właśnie mój grzech może mnie skłonić do poddania się. Nie jestem w stanie ręczyć sam za siebie. Nie ręczę, iż nie będę grzeszył. Jestem całkowicie uzależniony od Boga. Pokora pomaga mi przyznać się do własnej niemożności stania się świętym.

Zmierzamy na tej drodze do wolności od jakichkolwiek porównań z innymi. całkowicie odmiennym stosunku człowieka do Boga, dzięki któremu człowiek doświadcza swojej beznadziejnej niedoskonałości. Pokora polega w tym miejscu na świadomości własnej skończoności. Chodzi o odczucie własnej nicości. Pokora wypływa z doświadczenia Boga i nie jest cnotą, którą można nabyć dzięki ascezie, lecz jest czymś, co ogarnia człowieka wtedy, gdy doświadcza on Boga jako Tajemnicę i Nieskończoność, a siebie samego rozumie jako marnego człowieka, stworzenie Stwórcy. Zatem troska o pokorę prowadzi przez coraz większe doświadczanie Boga i coraz pełniejsze poznanie siebie. Człowiek zbliżając się do Boga, dzięki Jego kochającej i uzdrawiającej bliskości przechodzi coraz większą przemianę. Pokora zatem jest stanem, który się osiąga w doświadczeniu. Pokora jest fundamentem doświadczenia Boga. A w doświadczeniu Boga zawarte jest także doświadczenie siebie. Im bardziej zbliżam się do Boga, tym boleśniej objawia mi się istota mnie samego. Im bardziej poznaję siebie poprzez klęski, które ponoszę, tym bardziej staję się otwarty na Boga. Pokora zatem, to prawdziwe poznanie siebie, które objawia się w spotkaniu Boga.

Wzrastając w pokorze, możemy wczuć się w odczucia jakie towarzyszyły Jezusowi: „uniżył samego siebie, będąc posłusznym aż do śmierci”. Pokora jest zatem drogą ćwiczeń, prowadzących nas do odczuwania doskonałej miłości i do zjednoczenia z Bogiem przez kontemplację. Uczucie pokory prowadzi do odczuwania przyjemności z własnego życia, z siły, z własnego życia ukształtowanego przez Ducha Świętego. „Każdy, kto się wywyższa będzie poniżony, a kto się poniża będzie wywyższony”. Słów o poniżeniu się nie powinniśmy rozumieć jako moralizatorstwa, które oczekuje, byśmy w myślach i czynach mieli zaniżać swą wartość. Otóż ten, kto zestawia się ze wzniosłymi ideałami, kto za ich pomocą wywyższa siebie, spotka się z własnym cieniem, zostanie zmuszony do konfrontacji z własnym człowieczeństwem, z własną przyziemnością. Zostanie poniżony – boleśnie upadnie, ponieważ wzniósł się zbyt wysoko. Co oznacza uniżyć się? Pogodzić się ze swoim człowieczeństwem. Kto uzna i zgodzi się na własną bezsilność i niemoc, ten doświadczy Boga. Otóż wznoszenie się ku Bogu jest możliwe przez zagłębianie się w naszą ludzką rzeczywistość.

Faryzeusz, który całkowicie wierzy w swoje ludzkie możliwości, zostanie przez Boga poniżony, ponieważ niczego nie rozumie z istoty Boga, a używa Go po to, by podnieść swoją wartość. Człowiek taki zanim będzie w stanie poddać się całkowicie Bogu, musi być skonfrontowany z własnym niedostatkiem. Człowiek przez Boga wywyższony to ten, który wie, że nie jest w stanie sam siebie ulepszyć, nie jest w stanie za siebie ręczyć. Całą nadzieję pokłada w Bogu. Tylko On może go podnieść, tylko On może sprawić, iż stanie się osobą prawdziwą i prawą. Droga do Boga prowadzi poprzez napięcie istniejące pomiędzy ciałem a duszą. Nie jest to droga czysto duchowa, lecz taka, która tak samo poważnie traktuje ciało jak i duszę. Droga pokory to stopniowa przemiana: woli człowieka, przemiana jego myśli i uczuć, oraz przemiana jego ciała. Człowiek wraz ze wszystkim co w nim jest, musi przejść przez ciemny tunel, aby otworzyć się przed Bogiem.

Wszystkie nasze uczucia, potrzeby namiętności i marzenia muszą zostać poddane Bogu, by On mógł je przemienić. Przemiana oznacza, iż nasze myśli i uczucia otworzą się na Boga, i że ostatecznie tylko Nim będą się kierować. Środkiem uzdrawiającym nasze myśli i czucia jest obecność Boga. Myślimy i czujemy w obecności Boga, który przygląda się nam z zadowoleniem, widząc grunt zarówno naszych myśli i uczuć. Przed Bogiem i w Bogu rozpoznajemy, iż w rzeczywistości we wszystkich naszych myślach i uczuciach tęsknimy za Nim jako Tym, który jako jedyny jest w stanie ukoić naszą tęsknotę.

Ten człowiek, który się nie zniżył, nie będzie w stanie się wznieść. Chrystus, Ten który przyszedł odnowić oblicze ziemi, stracony został wspólnie ze zbrodniarzami. Potrzeba być gotowym zaliczyć się, jak On, do grona zbrodniarzy, potrzeba pogodzić się ze zbrodniarzem tkwiącym w każdym z nas. Droga ku Bogu prowadzi przez to, co ciemne w człowieku, czego on się boi lub wręcz od tego ucieka. Pycha osób dumnych, obnoszących się ze wzniosłymi ideałami, które utożsamiają się z postaciami męczenników czy świętych sprawia, że stają się oni ślepi na własną rzeczywistość życia. Pokora jest odwagą przypatrywania się w sobie temu, co ciemne, odrażające, upokarzające. Patrzenie na tę stronę własnego życia jest niezbędne w procesie poznania siebie, ale też i innych. Człowiek pozbawiony pokory zaczyna odrzucać w sobie wszystko to, co jest w nim nieprzyjemne. Tylko przyznanie się do własnych słabości może uchronić nas przed próbą wyrzucenia czegokolwiek z siebie, co jest „obrzydliwością zalegającą miejsce święte”. Człowiek dumny zdrowieje często dopiero wówczas, gdy upadnie boleśnie, gdy przeżyje moralną klęskę i popełni grzech.

Pokora jest koniecznym warunkiem rozwoju uczucia zaufania do innych ludzi. Pycha natomiast prowadzi do izolacji i wykluczenia nas ze wspólnoty zakonnej, oczywiście w sensie emocjonalnym. Odczuję wspólnotę z innymi tylko wtedy, gdy zaakceptuję swoje słabości i wady. Dopóki jestem zmuszony je ukrywać, będę nawiązywał z innymi osobami wyłącznie powierzchowne kontakty. Moje serce nie zbliży się do serc innych osób. Zatem pokora jest najistotniejszym warunkiem, aby mogła zaistnieć wspólnota między ludźmi. Człowiek niejednokrotnie odczuwa w zakonie samotność, ponieważ sam się izoluje. Człowiek nie będzie nigdy samotny, jeśli będzie wystarczająco skromny. Izoluje nas urojone poczucie własnej wyjątkowości we wspólnocie. Skromność chroni przed samotnością; zniżenie do innych.

Aby dojść do doświadczenia Boga, doświadczenia boskości, sakralności, potrzeba przejść przez doświadczenie własnej zmysłowości. Droga do Boga prowadzi poprzez zstąpienie do piekieł. W nim człowiek spotyka się z tym, z czym dotychczas sobie nie radził, co było i jest jego udręką. Nasze ciało ciągle na nowo zmusza nas do tego, byśmy z pokorą uznali nasz ludzkie istnienie. Ciało uczy większość z nas, że jesteśmy małymi ludźmi, a nie wielkimi panami. Nasza radykalna zależność chroni nas przed iluzją samowystarczalności właściwej Bogu, przed pokusą pychy. Droga ku Bogu prowadzi nas poprzez nasze ciało. Należy zstąpić we własną ciemność, samotność i smutek. Dojrzewanie, wzrost wewnętrzny jest zdążaniem do tego, aby ujawnił się w nas obraz Boga, a tym samym, by człowiek skonfrontował się ze swą prawdziwą istotą. Droga ku Bogu jest często równoznaczna z doświadczeniem własnych potrzeb, z zagrożeniem poprzez obce siły, z rozpaczą, niesprawiedliwością, samotnością albo smutkiem. Kiedy człowiek odważy się poddać tym doświadczeniom, zmieniają się jego uczucia, a na dnie jego potrzeb pojawia się kochający go, wyzwalający i oświecający Bóg.



Liczba wyświetleń strony: 10652854 * Liczba gości online: 30 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-18
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC