MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Dar bojaźni Bożej



Bojaźń Boża leży u podstaw życia duchowego. W tej bojaźni chodzi o wielkie dobro. Mamy do czynienia z lękiem twórczym, który ukazuje się, jako głębokie poczucie odpowiedzialności. Lękamy się utracić to, co zostało nam obiecane i stanowi realną szansę dla naszej przyszłości: samego Boga. Bojaźń Boża występuje w trzech postaciach:
Bojaźń „niewolnicza”
Bojaźń służebna
Bojaźń synowska

Bojaźń „niewolnicza” – jest to naturalny lęk o siebie, w odniesieniu do życia religijnego. Człowiek traktuje Boga jako kogoś groźnego i wymagającego. Ponieważ chodzi o uniknięcie kary za niedotrzymanie określonych zobowiązań wobec Boga, trzeba się z Bogiem umiejętnie i „dyplomatycznie” obchodzić. Od pełnienia złych uczynków powstrzymuje człowieka jedynie obawa przed karą. Dobro czyni człowiek jedynie z moralnego przymusu i stąd nazwa bojaźni niewolniczej.

Bojaźń służebna – jest to uczucie religijnego przerażenia wielkością oraz mocą Boga, którego człowiek nie śmie niczym obrazić. Stąd rodzi się troska o czystość moralną. Jest to bojaźń nie tylko przed karą, lecz jest to lęk przed możliwością bycia winnym. W większym stopniu człowiek myśli o Bożych wymaganiach, niż o osobowym kontakcie z Nim, jako swoim Ojcem.

Bojaźń synowska – wyraża się ona w oddawaniu czci Bogu i okazywaniu Mu posłuszeństwa. Nie jest to właściwie lęk o siebie, lecz głęboki szacunek wobec spraw Bożych. W bojaźni synowskiej mamy na uwadze takie przylgnięcie do miłości Boga, że sama myśl o jej utracie przez zaciągnięcie winy, napełnia człowieka lękiem. Człowiek chce kochać Boga, bez żadnej obawy odrzucenia Go. Taka bojaźń i miłość są w życiu nierozdzielne. Taka właśnie bojaźń jest „początkiem mądrości”, staje się podstawą do oddawania czci Bogu. „Szczęśliwy człowiek, który boi się Pana”. Kto Go się zatem nie boi, nie jest szczęśliwy.

„Bojaźń Boża” jest równoznaczna z wiernym zachowywaniem Prawa Bożego. Można nazwać ją inaczej, jako: szacunek, cześć religijna, odczucie Boga. „Bojaźń Boża” jest postawą pełną szacunku , podziwu wobec Bożego działania, które jest w sposób tajemniczy skuteczne i bliskie, ale równocześnie nieuchwytne i całkiem odmienne od ludzkiego działania. Bojaźń Boża jest równoznaczna ze zdolnością rozpoznania działania Boga w danej chwili, niezależnie od tego, czy jest to chwila pomyślna, czy niesprzyjająca. Bać się Boga, to znaczy uznawać, że Bóg uczynił wszystko piękne, czyli że robi wszystko zgodnie z porządkiem, ustalonym przez siebie samego. Dar bojaźni Bożej skłania człowieka, do zajmowania postawy dziecięcej wobec Boga, któremu, jako najlepszemu Ojcu, nie powinno się sprawiać żadnej przykrości, z motywu czystej miłości.

Kierujący się bojaźnią człowiek szuka schronienia i oparcia tylko w Bogu. Dar ten jest bardzo bliski darowi pobożności, nie ma zaś nic wspólnego z niewolniczym lękiem. Bojaźń Boża wychowuje nas do postawy nadziei i umiarkowania. Nadziei, gdy jest pozostawiona samej sobie, towarzyszy zazwyczaj niepokój, wynikający za świadomości nędzy i słabości człowieka. Niepokój ten i brak pewności znika, kiedy znajdziemy się pod opieką Boga. Korzystając zaś z tej opieki i ciesząc się posiadaniem Boga, człowiek nie pragnie już żadnego innego pocieszenia poza Bogiem. I w tym sensie dar bojaźni Bożej doskonali cnotę umiarkowania. Owocem bojaźni Bożej jest szacunek dla Boga i głęboka niechęć do wszelkiego grzechu. Dar ten skłania człowieka do pragnienia ciągłej adoracji Boga. Bezpośrednim następstwem tych aktów adoracji jest szukanie u Boga schronienia przed wszystkim, co budzi lęk.

Ten sam dar bojaźni Bożej wywołuje uczucie prawdziwej skruchy, ilekroć człowiek sobie uświadomi, kogo swym grzechem obraził i jakiej opieki sam się pozbawił, całkiem dobrowolnie. Taki żal za grzechy prowadzi do mocnego postanowienia poprawy. Dar bojaźni Bożej okazuje się szczególnie pomocny przy sprawowaniu jakiejkolwiek władzy. Chroni bowiem rządzących przed okazywaniem pogardy czy braku szacunku podwładnym, przypominając nasze relacje do Boga. To właśnie on skłania człowieka do odpłacania dobrem za zło, ułatwia człowiekowi trwanie we właściwej ocenie samego siebie, przyczynia się wreszcie do stworzenia atmosfery radości i pogody ducha, nie pozwala nam ograniczać się jedynie do unikania zła, lecz mobilizuje do czynienia i pomnażania dobra. Jeśli jest w niej coś z czysto ludzkiej bojaźni, to tylko lęk, żeby Bóg nie doznał wskutek naszego postępowania jakiejś przykrości. Człowiek jest tym bogatszy w bojaźń Bożą, im bardziej żyje miłością.

Ścisłe są związki bojaźni Bożej z mądrością. „Którzy się Pana boicie, zawierzcie Mu”. Zawierzyć, to inaczej mówiąc, okazać miłość. „Początkiem mądrości jest bojaźń Pana. Pełna mądrość, to bać się Pana”. Rozwojowi tego daru sprzyja częste rozważanie: tajemnicy wielkości i nieskończoności Boga, a z drugiej zaś – przewrotności człowieka, który przez grzech wielkość i nieskończoność Boga obraża. Dar bojaźni Bożej łączy się z błogosławieństwem obiecanym tym, którzy są ubodzy duchem. Za owoce daru bojaźni Bożej zwykło się uważać skromność, powściągliwość, czystość, umiarkowanie.

Bojaźń Boża jest wiązana z miłością Bożą, z zachowywaniem przykazań Bożych, ze służbą, a prorok Izajasz w bojaźni Bożej widzi jeden z owoców Ducha Bożego. W praktyce utożsamiano ją z pobożnością. „Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie. Tak rozumiana bojaźń jest drogą do zbawienia przez wiarę. Pojawienie się Boga wywołuje lęk i przerażenie, ponieważ panuje przekonanie, że ten, kto zobaczy Boga, musi umrzeć. Bojaźń jest znakiem zerwania przez człowieka więzi z Bogiem. Często lęk przed Bogiem uważa się za motyw moralnego postępowania. Stąd już tylko mały krok, aby takie postępowanie nazwać „pobożnym”, a człowieka tak postępującego „bojącym się Boga”.

Bać się Boga, może być synonimem sprawiedliwego, który na drodze życia kieruje się radami Boga. Bojący się Boga jest bezpieczny pod opieką Boga, który ukazuje się jako Ten, który ciągle jest obecny. Ten, kto boi się Boga i posłusznie idzie drogą przez Niego wskazaną, zasłuży sobie na szczęście i błogosławieństwo. Bojący się Boga są posłuszni słowu Bożemu; kochają Boga i trzymają się Jego dróg. Bojaźń Boża, uzdalnia człowieka pobożnego do tego, żeby we właściwy sposób kroczył swoją drogą życia. Ugiąć się przed Bogiem oznacza – bać się Boga. Uznać siebie za „małego” to właściwa postawa stworzenia i ci, którzy trwają w tej postawie, wiedzą o istnieniu Boga.

Człowiek lęka się winy wobec Ojca w niebie, a nie wiecznej kary. Bojaźń synowska zatem zbliża się do pietyzmu przez pojęcie Boga jako Ojca. Wobec męki Jezusa, pojawia się w człowieku bojaźń, związana z czcią dla Krwi Jezusa Chrystusa. Gdy człowiek kochający Boga, kontempluje mękę Pańską, rodzi się w jego sercu bojaźń wobec zaciągniętej przez grzech winy. W bojaźni tej zawiera się synowska i współczująca cześć dla męki Zbawiciela. Bojaźń może być źródłem heroizmu. By wejść na drogę heroizmu człowiek winien mieć serce niespokojne, tym niepokojem, o którym mówi św. Augustyn w „Wyznaniach”. Z tym niepokojem łączy się bojaźń synowska. Rodzi się ona z miłości Boga i nie chce nigdy wobec Niego zaciągnąć jakiejkolwiek winy. Bojaźń synowska odnosząc się do Boga, jako do Ojca, uznaje swą zależność od Niego za największe szczęście.

Posiadając dar bojaźni Bożej jesteśmy w stanie głęboko wnikać w porządek wszechświata, dostrzegając, że ponad wszystkim znajduje się Bóg, jako Ojciec. Stąd wynika, że człowiek nie powinien kierować się pychą, ani innych tak nie kochać, by cokolwiek przysłoniło mu Boga. W bojaźni jestem razem z Chrystusem przybity do krzyża, w miłości powstaję z martwych razem z Chrystusem. A nawet wtedy, gdy bojaźń moja zostaje przezwyciężona przez miłość, to jednak pozostaje uczucie, pragnienie służby pełnej uwielbienia. „Szczęśliwy człowiek, który boi się Pana” . Kto się Go nie boi, nie jest szczęśliwy.

Wizja zarówno przyszłej nagrody, jak i kary, pragnienie osiągnięcia pierwszej, a uniknięcia drugiej, rodzi w człowieku uczucie mieszane i prowadzi do ukształtowania się postawy zarówno: bojaźni Bożej, jak i nadziei. Uczucie bojaźni Bożej towarzyszy tym, którzy głoszą Ewangelię. rodzi ona z jednej strony poczucie odpowiedzialności za zbawienie ludzi, którym głosi się Ewangelię, z drugiej zaś jest również wizja ewentualnej kary za źle wypełnione posłannictwo apostolskie. Życie w bojaźni kształtuje moralność człowieka. Uczucie bojaźni ogarniające człowieka w momencie pierwszego zetknięcia się z Bogiem powinno towarzyszyć człowiekowi przez całe życie. Każdy powinien lękać się Boga i szanować człowieka, każdy powinien zabiegać o swoje zbawienie z bojaźnią i drżeniem. Specjalne relacje istnieją pomiędzy bojaźnią Bożą a miłością. Miłość do Chrystusa, napełnia głoszących Ewangelię szczególną bojaźnią; miłość chrześcijanina jako dziecka Bożego zajmuje miejsce bojaźni, niewolniczej bojaźni. Prawdziwa miłość jest bowiem nie do pogodzenia z bojaźnią niewolniczą.

Bojaźń Boga była fundamentem etyki starotestamentalnej. Oznaczała ona praktyczne uznanie praw Boga wobec człowieka. Ten ostatni miał obowiązek oddawania Bogu czci, uznania Boga i Jego praw oraz bojaźń przed Bogiem jako najwyższym sędzią. Bojaźń Boża była uważana za początek i koronę wszelkiej mądrości. Rodzi się ona z poznania świętości Boga.



Liczba wyświetleń strony: 10345175 * Liczba gości online: 29 * Ostatnia aktualizacja: 2017-09-19
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC