MENU






30 ostatnich rozważań
na dzisiaj | na jutro
Indeks tekstów biblijnych


Słowo Boże na...



Niedziela, 2 czerwca 2013 roku

IX Niedziela Zwykła

Łukasz 7,1-10


Panie, powiedz słowo


Gdy Jezus dokończył wszystkich tych mów do ludu, który się przysłuchiwał, wszedł do Kafarnaum. Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę. Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go usilnie: «Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył – mówili – miłuje bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę». Jezus przeto wybrał się z nimi. A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół z prośbą: «Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: "Idź!" – a idzie; drugiemu: "Chodź!" – a przychodzi; a mojemu słudze: "Zrób to!" – a robi». Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i zwracając się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: «Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu». A gdy wysłani wrócili do domu zastali sługę zdrowego.


Paraliż spotyka również tych, którzy służą, dobrze czynią innym. (Paraliż – to utrata sił i zdolności ruchowej mięśni. Porażenie, bezwład). Coś człowiek utracił. Jakąś zdolność. Coś zostało w nim uszkodzone. Jest porażony, bezwładny, zdany na innych, zależny. Bywa i tak, że chora zależność od innych, prowadzi do paraliżu, niezdolności poruszania się z godnością i szacunkiem, zarówno do siebie, jak i do innych. To, co tracimy ze sfery życia duchowego czy moralnego, może powodować wielkie cierpienie ("Sługa mój, bardzo cierpi"). Warto zauważyć kogoś, kto chce mi pomóc. Z tej pomocy należy skorzystać. Poznajemy tych, z którymi żyjemy najpełniej wtedy, gdy cierpimy. Jedni nas zostawiają, sądząc, że potrzebujemy od nich odpoczynku; inni zaś robią, co możliwe, byśmy odzyskali swoją godność. W życiu zakonnym jedną z wielu form paraliżu, jest utrata poczucia własnej godności, poczucia wartości.

Wzruszające jest to, że nie troszczy się o sługę inny sługa, lecz jego pan. Bolało go cierpienie sługi. To współcierpienie ze sługą, każe mu spotkać Jezusa. Cierpienie, które przeżywamy z kimś drugim, w przyjaźni, prowadzić może do osobistego spotkania Jezusa. Setnik osobiście spotkał Jezusa. To nie był jakikolwiek sługa setnika, to był jego sługa ("mój sługa"). Gdy sługa cierpi, to tak jakby cierpiał i jego pan. Tych mężczyzn, jak można przypuszczać, nie łączyła jedynie konieczność. Wydaje się, że byli przyjaciółmi. Nie każdego brata odwiedzamy w szpitalu; nie do każdego przyjdziemy, gdy choruje w swoim pokoju.

Przyjdę i uzdrowię go". Setnikowi zależało na słudze. Jezusowi zależy na słudze, na człowieku chorym, sparaliżowanym. Czy zauważyłeś, że komuś zależy na tobie? Gdy tego nie dostrzegamy, łatwo chorujemy. Czujemy się osamotnieni i do Jezusa drogi znaleźć nie możemy. Cierpienie łączy, zbliża nie tylko tych mężczyzn ze sobą. Owo cierpienie sprawiło, że znaleźli się bliżej Jezusa. On przyszedł do nich.

"Panie, nie jestem godzien". Świadomość bycia poganinem, okupantem, nieczystym – każe mówić o własnej niegodności przyjęcia Pana. To takie ważne, jaką jest nasza wiadomość o nas samych. Mamy problemy z żywą wiarą: trudność z szacunkiem do innych, kulturą bycia, komplikacje z odpowiednim podejściem do własnej wyobraźni, do uczuć, dalekich od tego, co jest wiernością Panu. Co myślę o sobie? Czego dotyczy moje odczuwanie niegodności? Jakie myślenie o sobie, mógłbym nazwać prawdziwym? Chodzi o takie myślenie, w którym człowiek sobie nie dodaje, ani nie ujmuje czegokolwiek.

"Powiedz tylko słowo". Problemem bywa to: czy dana osoba mówi do nas i co mówi? Czy my mówimy, czy też jesteśmy zamknięci, zarówno na dawanie słowa, jak i jego przyjmowanie. Niemożność spotkania się ze słowem człowieka, sprawia taką samą sytuację, w odniesieniu do Boga. Człowiek choruje na brak słowa zrozumienia, słowa wyjaśnienia, słowa życzliwości, słowa przebaczenia, słowa akceptacji, słowa tolerancji. Ale też istnieje poważny problem, związany z nie oczekiwaniem na Boże słowo. A przecież słowo Chrystusa jest naszym zdrowiem. Niezwykłe jest to, że słudze pomaga drugi człowiek, w spotkaniu się ze Słowem Ojca. W życiu, chodzi zawsze o jakiegoś człowieka, który do słowa Bożego zbliża, a nie od niego oddala. Postawienie na słowo Boga, to znak wiary i droga do jego głębi. Brak słowa Bożego, obojętność na nie, prowadzić może do obojętności na braci. Zaufanie słowu Bożemu, to równocześnie umożliwienie Mu uzdrowienia mojej osoby, uzdrowienia mojego posługiwania.

Liczba wyświetleń strony: 1549637 * Liczba gości online: 22 * Ostatnia aktualizacja: 2014-08-01
© 2002-2014 by ks. Józef Pierzchalski SAC