MENU






30 ostatnich rozważań
na dzisiaj | na jutro
Indeks tekstów biblijnych


Słowo Boże na dziś



Piątek, 25 kwietnia 2014 roku

PIĄTEK W OKTAWIE WIELKANOCY

Jan 21,1-14


To jest Pan!


Jezus znowu ukazał się nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: "Idę łowić ryby". Odpowiedzieli mu: "Idziemy i my z tobą". Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: "Dzieci, czy nie macie nic do jedzenia?" Odpowiedzieli Mu: "Nie". On rzekł do nich: "Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie". Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: "To jest Pan!" Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę, był bowiem prawie nagi, i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko, tylko około dwustu łokci. A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: "Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili". Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: "Chodźcie, posilcie się!" Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: "Kto Ty jesteś?", bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im, podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.


Dlaczego Jezus ukazuje się swoim uczniom po zmartwychwstaniu? Uznają to, co widzą. Potrzebują Pana takim, jakim Go widzieli przez trzy lata wspólnych spotkań. Wychodzi naprzeciw ich słabej wierze. To jeszcze stanowczo za wcześnie, aby „nie wiedzieli, a uwierzyli”.

Kiedy Jezus ukazuje się uczniom? Wtedy, kiedy są razem, rozumieją się, dają sobie wzajemnie wsparcie. Najważniejsze jednak jest ich posłuszeństwo słowom Nauczyciela. Miejscem spotkania ze Zmartwychwstałym miał być brzeg jeziora Galilejskiego. Więc są i zajmują się łowieniem ryb. Mieli być rybakami ludzi. Nie wiedzą jak to czynić, nie wiedzą dlaczego, skoro Jezus umarł, więc powracają do tego, co było. Na tym znają się najlepiej. Kiedy dostrzegamy, że wiele naszych planów nie wyszło, ponieśliśmy klęskę, wracamy do tego, co potrafimy robić najlepiej. Czyż to łowienie, nie jest znakiem odczuwania wielkiej beznadziejności obecnej w ich sercach?

Kolejny raz doświadczają nieskuteczności połowu ryb. Łowili całą noc. Czy mogło być inaczej, skoro wszystko zostało „po staremu”? Nosili w sobie rozczarowanie. Jakie są owoce rozczarowania? Co dobrego może wyłonić się z poczucia beznadziejności? Wydawałoby się, że uczniowie Pana powinni być na innych prawach. Nie przysługują im inne prawa. Niepowodzenia, zmagania nocy, umęczenie są częścią ich drogi oczekiwania na przyjście Jezusa. Okazuje się, że trzeba przejść przez to, co jest klęską, aby odnieść zwycięstwo.

Uczniowie nie poznali Mistrza, kiedy stanął na brzegu jeziora. Dlaczego? Etapami poznają, że „to jest Pan”. Nie poznali Go, ponieważ nie mieli nic do jedzenia. Rozczarowanie, może wściekłość, nieprzespana noc, fiasko połowu. Widzimy w takich sytuacjach to, co bliskie, nie dostrzegając tego, co dalsze, co jest odpowiedzią. Nie poznali Pana, a jednak Go posłuchali, by zarzucić sieci. Byli głodni, więc każda propozycja była ważna. Poszli za słowem Pana. Kiedy ono pozwoliło im radować się obfitością połowu, poznali Zmartwychwstałego.

Jezus nie zwraca się do uczniów, jako do sług, do przyjaciół, lecz jako do dzieci. Taki sposób nazywania odsłania, jak bliska jest relacja Jezusa z uczniami. To Jan rozpoznaje Jezusa. Jego wierność wyrażona w obecności na Golgocie, przyjęcie Maryi do siebie, owocuje otwartymi oczami i rozumiejącym sercem. Potrzeba było świadectwa Jana (wyznania wiary), aby pozostali uczniowie zobaczyli Pana. To za mało być jeden dla drugiego bratem, siostrą, matką. Potrzeba być świadkiem, kimś, kto odsłania tego, któremu wierzy, a to oznacza, że widzi Go przez wiarę. Potrzebna jest wiara, w której widzimy, słyszymy, odczuwamy Zmartwychwstałego.

Poznajemy niesamowite połączenie: moc Chrystusa Zmartwychwstałego i słabość Jego uczniów. W tej słabości godne uwagi jest to, co najważniejsze w wierze, posłuszeństwo Bogu. Posłuchali, a sieć wypełniła się rybami, nie rozerwała się. Piotr poradził sobie z siecią. Trzymali się razem. Ludzie słabi, słuchający Pana, mają odwagę czynienia tego, co ich przerasta.

Liczba wyświetleń strony: 731055 * Liczba gości online: 19 * Ostatnia aktualizacja: 2014-04-24
© 2002-2014 by ks. Józef Pierzchalski SAC