MENU






Modlą się


Siostry Pasjonistki




Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie


30 ostatnich rozważań
na dzisiaj | na jutro
Indeks tekstów biblijnych


Słowo Boże na dziś



Środa, 1 października 2014 roku

Św. Teresy od Dzieciątka Jezus

Łukasz 9,57-62


Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz!


A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz! Jezus mu odpowiedział: Lisy mają nory i ptaki powietrzne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć. Do innego rzekł: Pójdź za Mną! Ten zaś odpowiedział: Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca! Odparł mu: Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże! Jeszcze inny rzekł: Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu! Jezus mu odpowiedział: Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego.


Człowiek zapewnia Jezusa, że pójdzie za Nim wszędzie. Chodzenia z Jezusem nie można wybrać samemu. To może być jedynie Jego wola, Jego zaproszenie. Taka decyzja, to wyjście poza nasze chcenie, poza to, co chcielibyśmy zrobić z naszym życiu i co chcielibyśmy mieć. Trzeba poddać się Jego woli, pozwolić się prowadzić również tam, dokąd nie chcemy.

Jeśli nie ma w nas woli wejścia w Wolę Jezusa i zjednoczenia się z Nią, jeśli nie ma pozwolenia na poprowadzenie tam, dokąd nie chcielibyśmy, wówczas taka droga może być dla nas zgubna. Trzeba mieć odwagę powiedzieć „fiat” chceniu, pragnieniom Jezusa. Nie wiemy, co nas czeka, ale każdej godziny i każdego kolejnego dnia będziemy zyskiwali pewność, że poddani Woli Pana nie zostaliśmy wprowadzeni w błąd. W Jego prowadzeniu, które często krzyżuje nasze plany, dojdziemy do prawdy i radości naszego istnienia.

Kiedy wypełniamy chcenie Boga jesteśmy bliżej nas samych, niż gdybyśmy trzymali się tylko samych siebie. Pójście za Jezusem łączy się z naśladowaniem Krzyża, wyjściem z tego, co własne, z pozwoleniem na przekreślenie lubienia tylko samego siebie, troski o siebie samego, z uwolnieniem siebie poprzez skok w nieznane obszary Woli Pana. To jeden mężczyzna występujący w tym opisie Ewangelii.

Drugi mężczyzna, którego Jezus spotyka, posiada racjonalne zastrzeżenia. Chciałby zaczekać, aż jego ojciec umrze, a przez ten czas zająć się własnymi sprawami, aby wszystko spokojnie załatwić, doprowadzić do końca i dobrze uporządkowane przekazać w inne ręce. Potem chce przyjść do Jezusa. Nie wie, kiedy to się stanie. Czy będzie w nim jeszcze siła, by wstać i pójść za Jezusem? Zgoda na wołanie Jezusa jest najważniejsza i wymaga całkowitego podporządkowania się. Nie można zaproponować jakiejś części siebie, swojego czasu i woli, bo wówczas nie odpowiadamy na wołanie, które jest tak wielkie, że wymaga całego życia i wypełnia życie, ale wypełnia je tylko wtedy, gdy ono zostanie oddane całe.

To oznacza, że jest taka chwila, której nie można przeoczyć, policzyć i powiedzieć: „Tak, chcę kiedyś pójść za Tobą, ale teraz jest to dla mnie jeszcze zbyt niebezpieczne. Teraz mam jeszcze do zrobienia wiele rzeczy”. Można tej chwili swojego życia nie zauważyć i przez taką ostrożność przeoczyć, zniszczyć istotę swojego życia, którego nie można później nadrobić. Istnieje godzina wezwania, w której wymagana jest nasza decyzja, i wtedy jest ona ważniejsza niż to, co sobie zaplanowaliśmy. Wezwanie Jezusa ma pierwszeństwo.

Trzeci mężczyzna chce również uregulować jeszcze swoje sprawy w domu. On także nie ma czasu tak od razu, ale słyszy słowa, które możemy sformułować następująco: „Całego cię potrzebuję”. Nie ma pójścia za Jezusem na pół czasu i na pół serca.

Liczba wyświetleń strony: 2082754 * Liczba gości online: 16 * Ostatnia aktualizacja: 2014-10-01
© 2002-2014 by ks. Józef Pierzchalski SAC