MENU






30 ostatnich rozważań
na dzisiaj | na jutro
Indeks tekstów biblijnych


Słowo Boże na dziś



Sobota, 19 kwietnia 2014 roku

WIELKA SOBOTA

Mateusz 28,1-10


Powstał z martwych


Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. Postać jego była jak błyskawica, a szaty jego białe jak śnieg. Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i podrętwieli jak umarli. Anioł zaś przemówił do niewiast: "Wy się nie bójcie! Bo wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: «Powstał z martwych i udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie». Oto co wam powiedziałem". Pospiesznie więc oddaliły się od grobu z bojaźnią i wielką radością i biegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: "Witajcie". One zbliżyły się do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: "Nie bójcie się. Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą".


Grób jest symbolem ciemności, miejscem najbardziej oddalonym od światła, więzieniem odgradzającym człowieka od życia i działania. Niewiasty nie boją się ciemności, bo przeczuwają, wiedzą, że w tych ciemnościach jest Pan. Mają ufność, pewność Jego obecności, że nic im nie zagraża. Trzeba wejść w ciemność, aby spotkać się z Jezusem, nawet wtedy, gdy człowiek doświadcza, że wiara jego jest umarła, a on sam jest wewnętrznie trupem. Doświadczając wewnętrznego uwięzienia, nie mamy innego wyjścia, jak szukać w ciemności. Warto kierować się wewnętrznym przeczuciem, delikatną potrzebą serca. Za tym może stać Bóg.

W odczuwalnej niemożności życia i działania, jaką sugeruje otchłań grobu, trzeba trzymać się tych, którzy pomimo wszystko, mimo rozpaczy, jaką sugeruje rzeczywistość zewnętrzna, noszą w sobie pragnienie niepoddawania się zwątpieniu. Szukać tych, którzy jak i ja, chcą podobnym sobie oddać jakąkolwiek przysługę. W życiu trzeba czegoś się uchwycić, nawet ciemności. To, co jest, choćby było dramatem, klęską, rozpaczą jest „miejscem” przygotowanym dla mojego spotkania się ze Zmartwychwstałym.

Kobiety zmierzają przez jedną ciemność, jaką jest noc, do innej odrażającej ciemności, jaką zawiera w swoim wnętrzu grób. Ale w tej ciemności jest moja Miłość. Ta ciemność nie przeraża, ona wręcz pociąga. To takie ważne, żeby - będąc w ciemności - nie wpadać w popłoch, ale nauczyć się widzieć, rozróżniać, poznawać, szukać Jezusa. Zapominając o miłości, mogę doświadczać ciemności życia, które „już cuchnie”. W grobie, pomimo smutku, czekało na niewiasty pocieszenie. Również w ciemności wewnętrznej możemy doznać pocieszenia.

Wonności, jakie niewiasty niosą do grobu wskazują na fakt, jak bardzo Jezus jest im drogi. Wonności to zapach ich życia, piękno duszy tęskniącej za Panem, wyraz miłości oblubienicy do Oblubieńca.

Niewiasty niepokoiły się, w jaki sposób usunąć kamień zasłaniający wejście do grobu. Nie ma niczego, co byłoby w większym stopniu niż kamień pozbawione życia. Kamień kojarzy się z czymś, co pojawia się przed nami jako bezduszność, zimno, twardość, nieustępliwość budzące niepokój. Takie postawy określają ten obszar w człowieku, który jest pozbawiony życia. Lecz to, co twarde i nieczułe może dotknąć Bóg, jak kamienne tablice, na których wyryto „Dziesięć słów”.

„Mężczyźni w lśniących szatach” (aniołowie) przypominają słowa Jezusa o zmartwychwstaniu. Pogłębianie, ożywianie, budzenie wiary dokonuje się między innymi przez przypominanie sobie oraz innym słów Jezusa. One prowadzą na spotkanie ze Zmartwychwstałym; one są światłem i życiem. Przypominanie jest powrotem do przeżyć i osób, do tego wszystkiego, co wywarło na nas określone wrażenie. Są przeżycia, których nie chcemy sobie przypominać. One bolą, zniechęcają, czynią człowieka słabym. Warto jednak przypominać sobie te chwile, w których odczuliśmy miłość, szacunek, umocnienie, doświadczyliśmy prawdy, czyjejś dobroci, piękna.

Przyglądamy się niewiastom, aniołowi. Wsłuchujemy się w słowa anioła i Jezusa skierowane do niewiast. Anioł przypomina o zapowiedziach męki i zmartwychwstania. A zatem one też przy tym były, ale nie pamiętają.

„Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych...". Nam się też może wydawać, że Jezus jest umarły, albo śpiący. Jezus wchodzi, mówi: „Nie bójcie się, witajcie". Na czym polega przemiana uczyniona na kobietach? Szukały Jezusa w grobie, a spotykają żywego. Smutek... radość. Chciały dotykać ciała zmarłego, namaścić. A tu okazało się, że mogą dotknąć żywego! Stąd adoracja kobiet. Autentyczna, wewnętrzna adoracja Boga jest zawsze związana z przemianą.

Niewiasty chciały się zadowolić najmniejszym: przynajmniej zmarłym, a otrzymały o wiele więcej, niż się spodziewały. Myślały, że to będzie ostatnie spotkanie, że przyszłość dla nich nie istnieje. A okazało się, że otrzymują nową przyszłość: „Idźcie, powiedzcie braciom”. Zamiast nieść posługę zmarłemu, niosą posłanie żywemu.

Idąc do grobu, brak im wiary. Gdyby ją miały, byłyby z Maryją. Nie pamiętały, że On zmartwychwstanie. Po spotkaniu z Jezusem wracają do wiary.

Jeśli coś jest we mnie wypalone, brak wiary, nastawienie na minimum, Jezus może przynieść coś nowego. Przypatrzmy się swojemu życiu, problemom, które narastają. Czy nie jest potrzebne, by w moim życiu zaszło to, co zaszło w życiu kobiet? Nasze trudności potrzebują spotkania ze Zmartwychwstałym, On bowiem przynosi pocieszenie. Identyfikujmy się z sytuacjami przeżywanymi przez kobiety. Zawierzmy Jezusowi te miejsca, te sytuacje nieprzesiąknięte jeszcze obecnością Zmartwychwstałego.
Liczba wyświetleń strony: 687880 * Liczba gości online: 22 * Ostatnia aktualizacja: 2014-04-19
© 2002-2014 by ks. Józef Pierzchalski SAC