MENU






Modlą się


Siostry Pasjonistki




Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie


30 ostatnich rozważań
na dzisiaj | na jutro
Indeks tekstów biblijnych


Słowo Boże na dziś



Niedziela, 25 stycznia 2015 roku

III Niedziela Zwykła

Marek 1,14-20


Nawracajcie się i wierzcie


Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię! Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Idąc dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.


Wezwani przez Jezusa, to ludzie zaangażowani, całkowicie oddani pracy, którą mieli wykonać. Jedni zarzucali sieć w jezioro, inni zaś ją naprawiali. Zarzucanie sieci kojarzy się z głoszeniem słowa Bożego, naprawianie zaś sieci – z posługą pojednania z Bogiem, nawrócenia, wzywania do pokuty. Nie trzeba wychodzić ze swojego środowiska, aby zrozumieć, czego Jezus ode mnie oczekuje, do czego wzywa. Konieczne jest natomiast bycie całym w tym, co zrozumieliśmy, jako nasze powołanie.

Jezus może zmienić nasze powołanie. Posługa rybaka jest ważna, lecz są sprawy ważniejsze od łowienia ryb. Jezus wskazuje na to, aby nie zajmować się wyłącznie w swoim życiu tym, co dotyczy życia na ziemi, lecz brać pod uwagę również duchowy jego wymiar. "Nie samym chlebem żyje człowiek". Jezus dostrzegł w rybakach osoby zdolne do pójścia za Nim. Pierwsze w naszym życiu nie jest wykonywanie spraw uznanych za dobre i potrzebne, lecz pierwsze jest – pójście za Panem.

Nie wiedzieli, za kim idą. Zapewne słyszeli, kim jest Jezus z Nazaretu. Nie było im dane poznać w chwili powołania tego, co ich czeka w przyszłości. Nie to jest najważniejsze, jaka będzie ich przyszłość, jaki ból, cierpienie, doświadczanie osamotnienia i samotności. W tej chwili nieważne było również to, w jaki sposób stawać się będą "rybakami ludzi", co będą mówili, z jakim skutkiem będzie realizowana ich misja. Najważniejsze było życie w bliskości z Jezusem. Codziennie mieli słuchać i przeżywać to, co mówił. Powołaniem pierwszym było patrzenie codzienne na Niego w taki sposób, aby On przeniknął ich serca sobą samym.

Słowo ma swoją wartość bardzo często dopiero w połączeniu z piękną postawą tego, który je wypowiada. Uczniowie zostali wezwani, aby Jezus przeniknął całe ich życie, czyli to wszystko, co zamieszka w ich sercu. Uczymy się Boga przez bliskość z Nim, wpatrywanie się w Niego i wsłuchiwanie w słowo.

Wezwani odpowiedzieli natychmiast. Nie było w nich chęci czekania, stawiania pytań, słuchania ewentualnych wyjaśnień. Może odczuli, że to wezwanie jest tak bardzo inne. Nie zwlekali z odpowiedzią. Słowo, które usłyszeli objawiło się tchnieniem młodości i domagało się odpowiedzi serca, które się nie lęka, potrafi podąć ryzyko, jest odważne i mężne.

Jezus był dla nich wiarygodny. To jest tajemnica serca każdego, kto został wezwany przez Pana. Często przez całe życie nie wiemy, jak się to stało, że daliśmy odpowiedź: "IDĘ". Nie pytali o warunki, w jakich będą mieszkali. Nie interesował ich plan zajęć, wizja, z którą przychodzi Nauczyciel. W jednej chwili stał się ich DOMEM i odpowiedzią na każde pytanie. W wezwaniu musiało być wszystko. To "wszystko" odczuwają wezwani, poznają sercem, choć inni mą, że to jest głupie, pozbawia szans, jakie daje świat, własna rodzina. Wezwania Jezusa i odpowiedzi na nie, nie można ujmować w kategorie logiki tego świata. Wezwanie nie jest z tego świata i na tym świecie nie jesteśmy zdolni pojąć tego, dlaczego za Nim idziemy.

Jezus nie udowadniał tego, że jest wiarygodny. Nie przekonywał. Proste wezwanie. Odczytuję w jego treści rzecz fascynującą. Jezusowi nie chodziło o siebie samego. On to czynił dla ludzi. Wielu tworzy wokół siebie aurę wyjątkowości chcąc zainteresować tym, co mają do przekazania, z czym przychodzą. Jezus jest "fatalny" w reklamowaniu siebie i swojej misji. W Nim jednak jest to, czego inni nie mają: słowo z mocą, któremu nie można się oprzeć, niosące miłość samego Boga. Nie można odmówić MIŁOŚCI.

Być może dał im do zrozumienia, że tak wielu potrzebuje pomocy Boga. Gubią się, giną, szatan robi swoje, a nie ma tych, którzy byliby pomocnikami Boga. Potrzeba idących do Jezusa, zdążających za Nim. Tylko tak można pokazać Boga – idąc za Nim samemu. Idący w stronę Pana stają się wspólnotą.

"Łowić ludzi", oznacza, tworzyć z nich wspólnotę osób świadomych tego, dlaczego żyją i dokąd zdążają. Gdy szukamy odpowiedzi w słowie Bożym, zgadzamy się, aby Bóg był naszym Bogiem, a wspólnota Kościoła, naszą wspólnotą braci i sióstr w Chrystusie.

Liczba wyświetleń strony: 460507 * Liczba gości online: 39 * Ostatnia aktualizacja: 2015-01-25
© 2002-2015 by ks. Józef Pierzchalski SAC