MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

30 ostatnich rozważań
na dzisiaj | na jutro
Indeks tekstów biblijnych


Słowo Boże na dziś



Poniedziałek, 27 lutego 2017 roku

Marek 10,17-27


Co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?


Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: "Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?" Jezus mu rzekł: "Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę". On Mu rzekł: "Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodoœści". Wtedy Jezus spojrzał z miłośœcią na niego i rzekł mu: "Jednego ci brakuje. IdŸź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdŸź i chodźŸ za Mną". Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłośœci. Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: "Jak trudno jest bogatym wejśœć do królestwa Bożego". Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: "Dzieci, jakże trudno wejśœć do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufnoœść. Łatwiej jest wielbłądowi przejśœć przez ucho igielne, niż bogatemu wejśœć do królestwa Bożego". A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: "Któż więc może się zbawić?" Jezus spojrzał na nich i rzekł: "U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe".


Do Jezusa biegnie człowiek młody. Dotychczas żył według przykazań Dekalogu. Jest "niesiony" na to spotkanie wiernośœcią w ich zachowaniu. Zachowanie przykazań Bożych jest wstępem do tego, aby od Boga oczekiwać więcej, a także by sam Bóg postawił nam większe wymagania. Prawdziwe bogactwo kryje się w ludzkim wnętrzu. Skarb leży w naszej duszy, jest nim miłośœć. Nie wiedział jeszcze, że miłośœć wymaga od człowieka dzielenia się dobrami, jakie posiada. Młodzieniec oczekuje konkretnego przepisu, który wypełniając, mógłby otrzymać to, co jest poczuciem pewnośœci, że będzie zbawiony. Jakie uczucia człowieka, takie i jego myœślenie. Nic w życiu duchowym nie dokonuje się natychmiast. Czas i drogę przemiany "pisze" Bóg.

Jezus odpowiada, gdy tymczasem ów mężczyzna klęczy u Jego stóp. Postawa uległośœci, zależnoœści, podporządkowania się. Klęcząc dostrzega i wyznaje, że Nauczyciel jest dobry. Z pozycji zgiętych kolan można zobaczyć więcej, poznać Jezusa oraz siebie. Będąc w takiej postawie można pragnąc więcej od Boga. Szukamy rady, zrozumienia, propozycji dotyczących życia u tegoœ, kto jest dobry. Dobry jest nauczycielem. Człowiek dobry może zainteresować tym, czym sam żyje. Dobroć można i należy łączyć z umiejętnoœścią życia blisko Boga. Młodośœć mężczyzny, który przyszedł do Jezusa, była zagospodarowana przez wiernoœść. Zachowanie przykazań umożliwia całoœściowy rozwój człowieka: intelektualny, moralny i uczuciowy. Brak wiernośœci wymaga nawrócenia się w tych trzech wymiarach życia.

Zauważmy równoczeœnie, że człowiek niekiedy nie dąży tak naprawdę do Boga, tylko do doskonałoœści własnej osoby. Rzeczy, ludzie, przeżycia wzruszenia, wreszcie religia, bywają potrzebne do uwielbienia samego siebie. Ciekawe, że Jezus mówiąc mu o wiernośœci przykazaniom, nie wymienił wszystkich dziesięć, tylko tę czꜶć, która dotyczy ludzi. Pomija zupełnie przykazania dotyczące uwielbienia Boga. Czyżby chciał mu dać delikatnie do zrozumienia, że właśœnie tych trzech pierwszych w ogóle nie zachowywał?

Iśœć za Jezusem to zrezygnować nie tylko z grzechów ale i z dobrego mniemania o sobie, to również "sprzedać" zdolnośœci, opinie, zmarnować szansę, wyrzec się talentów, nie zaspokoić pragnień, nie zrealizować się, wyzbyć się poważania, stracić opinię bogatego duchowo człowieka. Okazuje się jednak, że łatwiej być wiernym przykazaniom, niż wyrzec się satysfakcji płynącej z ich zachowania. Jezus mówi mu: "potem przyjdźŸ i chodŸź za Mną", co dosłownie tłumaczy się: towarzysz Mi!

"Co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?" Czego mi brakuje? Czego jeszcze nie posiadam? Jestem gotów. Jakieœ dobro czynię? Co należy uczynić więcej, aby otrzymać więcej? Zastanawiam się, czy ja w ogóle chcę cokolwiek od Boga? Jeżeli już, to w sytuacjach zagrożenia, niepewnoœści, zagubienia wewnętrznego. W pytaniu, które człowiek stawia, jest zainteresowanie czynami, które wykonując mógłby zostać zbawiony. Czy jest we mnie więcej szukania doskonałoœści moralnej, czy Jezusa? Czy ja chcę czegośœ od Niego, czy też Jego samego? "Co dobrego mam czynić?" Odczuwam w tym pytaniu przekonanie, że człowiek jest zainteresowany wykonaniem okreœślonych czynnoœści, które są dobre same w sobie, a nie jest zainteresowany odpowiedzią na pytania: "Gdzie mieszkasz, Panie? Dlaczego płaczesz? Co jest Twoim pokarmem?" Pytanie człowieka nie jest szukaniem Boga, lecz zmierza do wypełnienia prawa, "które może zbawić". Czy można dobrze czynić, nie myœśląc, że mogę cośœ za to otrzymać? Czy do zbawienia, do radoœści, do życia w nadziei potrzebne jest szukanie drogi własnej doskonałoœści moralnej? Czy mógłbym o to, o co prosi młodzieniec, nie prosić? Chciałbym Panie iśœć i słuchać, co mówisz, z kim się spotykasz, co robisz, jak reagujesz na zarzuty, w jaki sposób odnosisz się do tych, którymi inni gardzą.

"Sprzedaj, rozdaj …… potem przyjdźŸ i chodźŸ za Mną". Zrozumiał, że bardzo daleko mu do celu. Stawianie sobie samemu wymagań moralnych i odkrycie, jak wiele mi brakuje, może człowieka przerazić, zniechęcić, doprowadzić do rezygnacji w życiu. Smutek powoduje zawsze jakiśœ odwrót od Jezusa. Nie szuka człowiek Boga lecz własnej satysfakcji z życia, albo spokoju sumienia. Gdy zauważa w swojej ograniczonoœści widzenia, że jest to ponad jego siły – odchodzi, nie wiedząc, że stoi przed Odpowiedzią na postawione przez siebie pytanie.

Czyż próba nie polega na tym, że pojawia się on przed Jezusem w chwili, gdy jest przekonany, iż osiągnął szczyty doskonałośœci duchowej? Iluzje dotyczące własnej osoby, najbardziej bolą. Jezus daje mu do zrozumienia, że jeszcze wiele trzeba zrobić. Nie zrozumiał. A gdyby tak powiedział: "Panie, Ty żądasz ode mnie rzeczy trudnej i dopiero teraz otworzyłeśœ mi oczy. Sam nie wiem, czy potrafię pójśœć za Twoją radą, ale pomóż mi". Co "sprzedać"? Co "rozdać"? Czy właśœnie to uniemożliwia nam (Bogu i mnie) spotkanie? Czy to utrudnia przyjśœcie do Ciebie i chodzenie za Tobą? Co mnie obciąża? Czego nie chcę oddać? Od czego lub kogo nie chcę odejśœć? Może dlatego życie moje jest w okreœślonym wymiarze pozbawione zapału, entuzjazmu? Czyż życie duchowe nie polega na tym, aby coœś lub kogośœ tracić? Nie zdobyć, ale właśœnie stracić? Co to znaczy: "Jeśœli chcesz być doskonały"? Kim powinienem "chcieć być"?

Potrzeba trwać na kolanach nawet wówczas gdy Bóg daje nam rozwiązania, które w naszym ludzkim rozumieniu, nie są możliwe do realizacji. Trzeba być z Jezusem, chodzić za Nim, aby odkryć skarb, którym jest On sam, a wówczas istnieje możliwośœć "sprzedania i rozdania ubogim" tego, co stanowi wymiar ziemskiego posiadania. Istnieje koniecznośœć rozeznania, do czego moje serce jest przywiązane, z czym zżyte, jakiego gatunku doczesnoœścią urzeczone; jakimi sprawami żyję, a w jakich powinienem być? Młodzieniec nie zrozumiał, że próba ta odsłania jego słaboœść, której nie powinien był się dziwić, gdyż stanowiła ona stopień przybliżający go do Jezusa. Tymczasem zasmucił się i poszedł. To jedna z wielu sytuacji w których Ÿźle przyjęta próba prowadzi do zamknięcia się człowieka na propozycje przychodzące od Boga.

Liczba wyświetleń strony: 8252958 * Liczba gości online: 21 * Ostatnia aktualizacja: 2017-02-27
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC