MENU






Modlą się


Siostry Pasjonistki




Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie


30 ostatnich rozważań
na dzisiaj | na jutro
Indeks tekstów biblijnych


Słowo Boże na dziś



Czwartek, 29 stycznia 2015 roku

Bł. Bolesławy Marii Lament

Marek 4,21-25


Uważajcie na to, czego słuchacie


Mówił im dalej: «Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!». I mówił im: «Uważajcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma».


Jesteśmy światłem, to wskazuje na życie w nas, wartościowe, piękne, udzielające się. Bez niego, nie ma życia. Jesteśmy tymi, którzy nie poddają się złym mocom, bo one są ciemnością. Można powiedzieć o nas to, co mówi Biblia: "światłem okryci jak płaszczem".

Światło kojarzy się z niebem, spokojem, ładem, miłością na którą nie zasłużyłem i nigdy nie zasłużę na to, bym był kochanym. Być światłem, jak drogowskazem, który pokazuje to, co mnie interesuje, do czego zmierzam, co dla mnie jest ważne, czym żyję, czym pragnę żyć. Właściwie uczę się patrzeć, dobrze patrzę: pokojowo, łagodnie. Dążę do poznania Boga, człowieka, siebie. Prawda, którą poznaję, wprowadza mnie w światło. Tak mieszkam w Panu, a On mnie zamieszkuje, przenika i emanuje ze mnie.

Ten, kto jest radosny, szczęśliwy na drodze, którą wybrał, nie ważne co robi, gdzie jest: jest szczęśliwy, radosny, blisko Boga. On zbliżył się do tego, co najważniejsze. Prawda, choćby najmniejsza, dobroć ludzka, również ta, którą mogłem komuś uczynić wypełnia radością. Człowiek, z którego środka to właśnie emanuje, jest piękny. Bóg jest piękny.

Człowiek sprawiedliwy z miłością, rozumiejący, wrażliwy, serdeczny, zatroskany, uczynny, ofiarny – emanuje światłem nie z tej ziemi. To ma wpływ na żyjących z nim. Wiemy, z kim mamy do czynienia: "Kto idzie za Mną, będzie miał światło życia". Tym samym, nie postępowanie za Jezusem, jest pozbawianiem się wewnętrznego światła: dobroci, czystości, umiejętności rozróżniania dobra od zła, postępowania za tym co jedynie słuszne i sprawiedliwe.

Są miesiące czy nawet lata, w których człowiek chciałby się ukryć, zapaść pod ziemię, uciec od wspólnoty. "Nie zapala się światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu". Jesteśmy też światłem. Co jest funkcją światła? Rozpraszanie ciemności, pokazywanie drogi, dawanie ciepła. W ciemności niekiedy odczuwamy lęk. Niektórzy cierpią na "depresję zimową", powodowaną małą ilością światła w okresie zimy, gdy dzień jest krótki. Być światłem, to pomóc drugiemu wyjść z ciemności, w jakiej żyje. Zapowiedzieć sobą radość, jaką wnosi światło. Pokazać drogę, zachęcić, podnieść na duchu, zachować cierpliwość dla lęku człowieka, który "żyje i działa w ciemności". Być światłem, to wnosić w życie innych takie treści, takie postawy, które ich ogrzeją, wzruszą, a może rozrzewnią i pozwolą płakać. Jezus nad grobem Łazarza wzruszył się głęboko, rozrzewnił i zapłakał. Wyprowadził przyjaciela z ciemności grobu. Wyprowadzanie z ciemności jest miłością. Ktoś musi się jej nie bać, by wejść w ciemność, otrzeć się o nią, gdy chłodem beznadziejności ogarnia, przychodząc w człowieku.

Tak być z drugim człowiekiem, żeby on się nie bał. Światło wyprowadza z lęku, strachu, w które wprowadziła ciemność. Światło jest dla wszystkich, którzy są ze mną. Być razem, to wprowadzać w innych w takie klimaty, jakie są mi bliskie, które uznaję za wstęp w powracaniu do Boga. Nie można chować swojej wrażliwości, nawet wtedy, gdy nikt jej nie uszanuje we mnie. Nie żyjemy przede wszystkim dlatego, aby nas szanowano, lecz aby Światło, które przyszło na świat, zostało poznane i przyjęte.

To, jak żyjemy, ma jeden cel – pokazać i doprowadzić innych do Boga. Światło nasze, czyli dobroć naszych czynów, nie jest z nas, lecz z Boga. Życie nasze może być szczęśliwe, jeśli wybieramy to, co nadaje naszemu życiu trwały smak.

"Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma". Nie jest to wyrażenie odizolowane, bo znajduje¬my je w przypowieści o talentach. Słudze, który zakopał talent, zostaje on zabrany i dany temu, który ma ich już dziesięć: "każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma".

"Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie". Bóg ukochał mnie jako pierwszy. Uznaję moją winę, mój grzech, niemniej przed moimi winami znajduje się miłość Boga. Kiedy uznaję się za grzesznika, dane jest mi przebaczenie, dana jest mi w obfitości radość, zbawienie, nowe życie. Nie możemy rozwiązać naszych problemów, jeśli nie wyjdziemy od tego, co pozytywne w nas, od wiary w miłość Bożą.

Czasem zdarza się nam kumulować trudności jedna za drugą, czynić długą listę, tak że potem nie wiemy, od czego zacząć, aby je rozwiązać, przezwyciężyć. Właściwym sposobem podejścia do problemów jest zastanowienie się: Co już mamy? Jaki jest punkt stały, na którym można budować?

Życie chrześcijańskie jest drogą, a przemierza się ją wychodząc od miejsca, w którym się ktoś znajduje. Jeśli nigdzie się nie widzę, nie mogę wystartować. Jeśli widzę się w jakimś miejscu, nawet pustynnym, trudnym do przebycia, mam zawsze konkretny punkt odniesienia. Bóg kocha mnie. Moja pewność co do Bożej miłości jest kluczem mego życia: "kto ma, temu będzie dodane". Jeśli żyję prawdą o miłości Boga do mnie i ta prawda ma wpływ na moje myślenie, mówienie, decyzje – to wiele rzeczy, dzięki temu przyjęciu Bożej miłości jest mi przez Boga dodanych.

Pytamy dalej, czy jest może małe okienko, przez które miłość Boga objawia się w tej konkretnej, mojej sytuacji? I wtedy zostaje mi dane już coś więcej. Temu, kto przyjmuje to niewiele z tajemnicy Boga działającego w jego życiu, którą może zrozumieć, będzie dane mu więcej Trzeba otwierać się na to, co jest małym sensem, aby otrzymać dar wielkiego sensu, wielkiego przejrzenia w sprawach wiary, życia zakonnego, modlitwy.

Taka jest postawa Jezusa, który szuka zawsze tego, co już się pojawiło: "Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło", żeby wprowadzić dobro tam, gdzie go nie ma, i żeby zaczynając od tego, można było wzrastać.

Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie". Żeby to zrozumieć trzeba kosztować i smakować Ewangelię, a wówczas możliwe jest szukanie Boga, szukanie człowieka, dialog z nim. Kto kontempluje tajemnicę życia Jezusa, Jego słów – temu będzie dane rozeznanie wartości innych, będzie dana zdolność dialogowania z pokorą, bez lęku, bez niedomówień; będzie dana radość zrozumienia prawdy obecnej w innych, bo będzie mógł patrzeć na wszystko poprzez serce Jezusa, który jest sprawcą wiary i ją wydoskonala.

Liczba wyświetleń strony: 501229 * Liczba gości online: 29 * Ostatnia aktualizacja: 2015-01-29
© 2002-2015 by ks. Józef Pierzchalski SAC